Klimat się ociepla23 grudnia 2019

Alergie, egzotyczne wirusy, skutki niedożywienia oraz występowania wysokich temperatur – to tylko niektóre z wyzwań, z jakimi w związku ze zmianami klimatycznymi będziemy musieli wszyscy się zmierzyć. Nie ma takiego miejsca na całej planecie, którego nie dotknęłyby skutki tego, co już się dzieje.

autorka: Jolanta Molińska
dziennikarka, publikuje m.in. na łamach „Newsweek’a”, „Focus’a” i Gazeta.pl

Więcej pieniędzy na ochronę zdrowia, by łagodzić skutki zmian klimatycznych – to jeden z głównych (obok końca elektrowni węglowych, rozwoju transportu publicznego i wsparcia ubogich krajów 100 mld dolarów rocznie na działania ekologiczne) postulat autorów raportu Lancet Countdown. Dokument ogłoszono w połowie listopada 2019 r. na łamach czasopisma „The Lancet”. Jego autorami są wysokiej klasy specjaliści z różnych dziedzin. Jest ich ok. 100 i reprezentują ośrodki akademickie z całego świata – dużą grupę stanowią naukowcy brytyjscy i amerykańscy, ale swoich przedstawicieli mają także uniwersytety ze Szwecji, Niemiec, Iranu czy Chin. Wśród członków Lancet Countdown można znaleźć ekspertów Światowej Organizacji Zdrowia i innych organizacji wyspecjalizowanych z tak zwanej „rodziny ONZ”.

Raport Lancet Countdown odwołuje się do argumentu, na który trudno nie być wrażliwym: negatywne skutki zmian klimatycznych najdotkliwiej odczują dzieci. W młodych, nieuformowanych jeszcze w pełni organizmach choroby i zanieczyszczenia środowiska wywołają takie konsekwencje zdrowotne, których skutki będą odczuwane przez całe ich życie. A życie to – co też podkreślają eksperci – będzie nie tylko gorszej jakości, ale też krótsze. Dlatego z jednej strony świat musi się opamiętać i wdrożyć plan ratunkowy dla planety, a z drugiej – przygotować system opieki zdrowotnej na konsekwencje zmian klimatycznych. Z czym przyjdzie się zmierzyć pracownikom ochrony zdrowia, w tym także farmaceutom?

To już się dzieje
Jedną z najczęściej omawianych zmian klimatu jest globalne ocieplenie. O tym, że nie jest to „mit”, jak chcieliby ci, którzy usiłują bagatelizować problem, niech świadczy choćby fakt, że tegoroczne lato w Polsce było najcieplejsze od 1781 r., a więc od czasu, kiedy prowadzi się pomiary temperatur.

Wysokie temperatury coraz częściej występujące w naszym umiarkowanym przecież klimacie są niebezpieczne dla osób starszych i cierpiących na choroby układu krążenia – szczególnie uważać na siebie powinni ludzie po zawałach, z nadciśnieniem tętniczym czy miażdżycą. W grupie ryzyka są też niemowlęta, małe dzieci, osoby otyłe i in. Dlatego całe społeczeństwo należy edukować w temacie zachowań, które mogą ograniczyć negatywne skutki upałów. A te bywają wręcz tragiczne. Oddział WHO w Europie wyliczył, że już w 2003 r. w 12 krajach Europy Zachodniej i Południowej 70 tys. osób zmarło z powodu fali upałów. Także w Polsce w coraz częściej zdarzające się dni, kiedy temperatury są szczególnie wysokie, zgonów jest więcej. Choćby te fakty wskazują, że zmiany klimatu i ich konsekwencje nie dotyczą następnych pokoleń żyjących w bliżej nieokreślonej przyszłości – one już mają wpływ na zdrowie i życie ludzi. I ten wpływ będzie zwiększał się nie z pokolenia na pokolenie, czy na przestrzeni dziesięcioleci, ale z roku na rok.

Upały i susze oddziałują na gospodarkę i życie każdego z nas, bo skutkują ograniczaniem zbiorów. I to nie tylko z powodu zmniejszenia plonów, ale także wielkich pożarów, które w ostatnich latach niszczą całe połacie ziemi, wyjaławiając ją. Z drugiej strony cały glob trapią powodzie oraz ekstremalne zjawiska pogodowe, które też mają wpływ na zbiory. Podczas konferencji „Zmiana klimatu a zdrowie”, która w maju 2019 r. odbyła się w Warszawie, eksperci cytowani przez Smoglab.pl podali konkretne przykłady takich zjawisk dotyczących Polski: mieszkańcy Małopolski muszą dziś dwukrotnie częściej niż w latach 70. XX w. zmagać się ze skutkami gradu. Od tego czasu aż cztery razy zwiększyła się liczba powodzi w Polsce. Susze występują w naszym kraju co dwa lata (kiedyś – co pięć). Z huraganami mamy do czynienia kilkadziesiąt razy rocznie (rekord padł w 2006 r., kiedy było ich aż 52), podczas gdy jeszcze 30-40 lat temu zjawisko to wydarzało się kilka razy w ciągu 12 miesięcy.

Szacuje się, że z powodu zmian klimatycznych na terenach Europy Południowej będzie produkowane o 25 proc. mniej żywności niż obecnie, a w Azji Środkowej nawet o 30 proc. i to już od 2030 r. Możliwe więc, że w kolejnych regionach świata będziemy zmuszeni zmagać się z niedożywieniem, które dotknie także dzieci, wyrządzając w ich organizmach nieodwracalne szkody.

Jednocześnie w Europie Północnej produkcja żywności ma się zwiększyć, bo wzrost temperatur wydłuży okres wegetacyjny. Cytowany przez „Deutsche Welle” Torsten Zuberbier, alergolog ze szpitala klinicznego Charité w Berlinie, zwrócił uwagę na inne zjawisko towarzyszące tego typu zjawiskom: to nasilenie alergii, spowodowane tym, że pylenie roślin jest silniejsze i trwa dłużej. A dr hab. inż. Zbigniew M. Karaczun ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w wypowiedzi dla Smoglab.pl, że „okres wegetacji roślin w Polsce wydłużył się już o ponad 25 dni, licząc od 1970 r., co zwiększyło okres występowania w powietrzu wysokich stężeń pyłów roślinnych i wydłużyło zagrożenie”. I dodał, że w 2019 r. pylenie roślin dało o sobie znać już w styczniu.

Choroby, których nie było
Ocieplenie doprowadzi także do rozprzestrzenienia się chorób zakaźnych – wśród nich na przykład salmonellozy. Z informacji podanej przez europejski oddział WHO wynika, że „w temperaturze otoczenia powyżej 5 st. C liczba przypadków salmonellozy rosła o 5-10% na każdy 1 st. C wzrostu temperatury tygodniowej”. Coraz więcej kłopotów przysporzyć nam może cała gama chorób przenoszonych przez owady. Wraz z ociepleniem o 2-3 st. C aż o 5% zwiększa się liczba osób, które mogą zostać zarażone malarią.

W Polsce na pewno możemy spodziewać się poszerzenia obszaru zachorowań na roznoszone przez kleszcze boreliozę (w naszym kraju w ciągu ostatnich 15 lat odnotowuje się trzykrotny wzrost zachorowań) i odkleszczowe zakażenie mózgu. Niebezpieczne staną się również dla nas choroby, które przenoszą komary, w tym na przykład denga albo wirus Zachodniego Nilu. Ten ostatni wykryto zresztą niedawno blisko Polski, bo w Saksonii w Niemczech. Stwierdzono jego obecność u 70-letniego mężczyzny, który nie wyjeżdżał z kraju. Prawdopodobnie było więcej takich przypadków, ale jeśli choroba ma łagodny przebieg, bywa mylona ze zwykłą grypą.

W raporcie Lancet Countdown wspomniano także Bałtyk, w którym stwierdzono obecność przecinkowca cholery i innych bakterii z grupy Vibrio. Zwykle spotykane są one w wodach stref tropikalnych, ale już siedem lat temu w „Nature Climate Change” naukowcy przekonywali, że nasze morze ociepla się najszybciej spośród mórz na świecie. Jak bardzo niebezpieczne to zjawisko, dowodzi choćby fakt, że ostatniego lata w Niemczech pięć osób zakaziło się bakteriami z grupy Vibrio, z czego jedna zmarła właśnie po kąpieli w Bałtyku.

Naukowcy wiążą rozprzestrzenianie się niektórych chorób ze zjawiskiem El Niño – ocieplania się powierzchni wód oceanu w strefie równikowej. Jego konsekwencje odczuwalne są na lądzie. Susze trapią wilgotne rejony Australii i Azji, ulewy spływają na zwykle suche wybrzeża Ameryki Południowej, prawdopodobnie zjawisko to odpowiada także za skoki temperatur w różnych rejonach świata – zimniejsze niż zwykle zimy w USA, gorętsze lata na wschodzie Ameryki Południowej, a nawet w Europie. Nasilanie się tego typu wahań pogodowych według badań NASA może sprawiać, że choroby szybciej się przenoszą. Naukowcy mówią w tym kontekście zwłaszcza o hantawirusach, dżumie, cholerze i dendze.

Kolejnym czynnikiem chorobowym będą susze. Już dziś trapią one wiele części świata, co roku z powodu niedoborów wody umiera pół miliona dzieci do piątego roku życia. Susze stają także – choć pewnie jeszcze nie tak wielkim i tragicznym w skutkach – problemem zamożnej Europy. W 2007 r. poważne deficyty wody dotyczyły blisko jednej piątej (19%) terenów Unii Europejskiej. W latach 70. XXI w. mają już dotykać aż 35% jej obszaru. Konsekwencją niedoborów wody są zwykle kłopoty z utrzymaniem higieny. Na zdrowiu odbija się to częstszym występowaniem biegunek, WZW typu A, legionellozy oraz chorób pasożytniczych przenoszonych przez kontakt z glebą.

Co dalej?
Choć naukowcy starają się przewidzieć skutki zmian klimatycznych, zapewne nie są w stanie w swoich analizach zawrzeć szczegółowej wizji przyszłości. Nie wiemy więc dokładnie, kiedy i na jakich obszarach życie stanie się trudne lub wręcz niemożliwe z powodu susz i wysokich temperatur ani jakie rejony wybrzeży i jak daleko w ląd zostaną zalane w skutek podwyższającego się stanu wód. Tak samo jak trudno dziś wyrokować, które z chorób okażą się już w najbliższej przyszłości największym utrapieniem ludzkości.
Warto jednak już dziś zacząć się przygotowywać na szereg możliwości – edukować całe społeczeństwo, ze szczególnym uwzględnieniem pracowników ochrony zdrowia, w tym również farmaceutów, tak w zakresie profilaktyki, jak i mierzenia się z już zaistniałymi problemami; zadbać o plan działania wykonany na podstawie badań i analiz. I na pewno zabezpieczyć fundusze na walkę z negatywnymi skutkami zmian klimatycznych.