Rusz się, zanim zachorujesz26 lutego 2019

shutterstock_14653003

38 proc. Polaków nie chodzi na spacery, nie jeździ rowerem, nie podejmuje jakiejkolwiek aktywności fizycznej choćby raz w miesiącu. Czym to grozi i jak ów stan zmienić?

autorka: Jolanta Molińska
dziennikarka, publikuje m.in. na łamach „Newsweek’a”, „Focus’a” i Gazeta.pl

Najczęściej jest emerytem lub rencistą (59 proc.), w wieku 60+ (56 proc.), o niskim dochodzie (56 proc. deklaruje dochód poniżej tysiąca złotych miesięcznie). Jeśli pracuje, to często fizycznie, wykształcenie ma zwykle podstawowe lub zawodowe. Mieszka częściej w warmińsko-mazurskim, dolnośląskim, zachodniopomorskim lub podkarpackim niż w innych województwach. Oto – według raportu Multisport Indeks 2018 – cechy charakterystyczne osób, które nie podejmują żadnej aktywności fizycznej. Żadnej – to znaczy nawet raz w miesiącu nie idą na spacer.

Świat też stanął
Kryterium, jakie przyjęli badający aktywność Polaków, jest bardzo łagodne. Bo jedna przechadzka czy wizyta na siłowni to obiektywnie patrząc bardzo mało. Inna sprawa, że Polacy nie są odosobnieni w tym, że się nie ruszają. Według badania Eurobarometru z 2014 r. 59 proc. Europejczyków nie podejmuje aktywności fizycznej. Tylko 41 proc. robi to przynajmniej raz w tygodniu. Między poszczególnymi krajami UE widać duże różnice. Najbardziej aktywni są Szwedzi – 70 proc. deklaruje przynależność do grupy dbającej o kondycję fizyczną. Zaraz za nimi plasują się Duńczycy (68 proc.) i Finowie (66 proc.). Mieszkańcy północnej Europy okazują się więc najchętniej uprawiającymi sporty i dbającymi o kondycję fizyczną. Narodów najmniej aktywnych należy szukać na południu i południowym wschodzie Europy. W Bułgarii 78 proc. obywateli przyznaje, że w żaden sposób nie ćwiczy, nawet raz w tygodniu. Nie ruszają się także Maltańczycy (75 proc.) i Portugalczycy (64 proc.). Androulla Vassiliou, unijna komisarz odpowiedzialna za sport, w czasie, gdy ogłoszono te dane, mówiła: „Wyniki badania Eurobarometru potwierdzają, że konieczne są działania, które zachęcą więcej osób do włączenia sportu i aktywności fizycznej do codziennych zajęć. Ma to olbrzymie znaczenie, nie tylko dla indywidualnego zdrowia, dobrego samopoczucia i integracji w społeczeństwie, ale również dlatego, że brak aktywności fizycznej generuje znaczne koszty gospodarcze.”

Te „koszty gospodarcze” to nie tylko pieniądze przeznaczane na leczenie osób mających problemy zdrowotne, których jedną z przyczyn jest brak aktywności fizycznej. To także straty wynikające z nieobecności osób chorych w pracy czy faktu, że stają się one bierne zawodowo, ze względu na zaawansowanie schorzenia pobierają rentę, a przy tym często wymagają pomocy w codziennym życiu.

Groźne konsekwencje
Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) aktywność fizyczna wspiera zapobieganie wielu chorobom, a jeśli wystąpią – także ich leczenie. Wśród schorzeń, na które ma wpływ to, czy i jak często się ruszamy, wymienia się: zawały serca, udary mózgu, cukrzycę, raka piersi, raka jelita grubego, a także otyłość i problemy ze zdrowiem psychicznym. WHO podaje, że tylko z powodu chorób układu naczyniowo-sercowego każdego roku na świecie umiera 17,5 mln ludzi. Okazuje się więc, że wcale nie nowotwory czy inne choroby, ale właśnie ta grupa schorzeń odpowiada za najwięcej zgonów. Wiele z nich to śmierć przedwczesna, poprzedzona okresami niepełnosprawności.

infografika_otylosc

W te światowe statystyki wpisuje się Polska – choroby serca, miażdżyca czy udar mózgu odpowiadają za 46 proc. zgonów. Specjaliści Głównego Urzędu Statystycznego, który udostępnił te dane, zwracają uwagę, że w poprzednim raporcie zgony w następstwie chorób naczyniowo sercowych stanowiły aż 52 proc. ogółu. I podkreślają, że za ostatni spadek w statystykach odpowiada nie tylko postęp medyczny, ale i zwiększająca się świadomość tego, że należy więcej się ruszać i zwracać uwagę na to, co się je.

Ruch i właściwa dieta pozwalają uniknąć otyłości, która zwiększa ryzyko wielu chorób. Wśród nich miażdżycy zaczynającej się od osadzania się złogów tłuszczowych w ściankach tętnic, nadciśnienia – według niektórych szacunków każdy dodatkowy kilogram zwiększa ryzyko jego wystąpienia o 4,4 proc., choroby zakrzepowo-zatorowej, bo u osób otyłych obserwuje się zwiększoną krzepliwość krwi.