Metformina w leczeniu stanów przedcukrzycowych16 października 2018

shutterstock_529377049

Stany przedcukrzycowe (nieprawidłowa glikemia na czczo i nieprawidłowa tolerancja glukozy) są nierozerwalnie związane ze zjawiskiem insulinooporności, które jest jednym z etapów na drodze do rozwoju cukrzycy typu 2.

autorzy:
lek. Anna Poradzka
dr n. med. Beata Mrozikiewicz-Rakowska
dr hab. n. med. Leszek Czupryniak
Klinika Diabetologii i Chorób Wewnętrznych, Warszawski Uniwersytet Medyczny
Kierownik Kliniki: dr hab. n med. Leszek Czupryniak

Insulinooporność
Nadwaga, brak aktywności ruchowej i wysokokaloryczne posiłki stanowią przyczyny przetrwałej hiperglikemii. W celu utrzymania normoglikemii trzustka wydziela coraz większą ilość insuliny, co powoduje długotrwałą hiperinsulinemię, a w dłuższej perspektywie zmniejszoną wrażliwość tkanek obwodowych na ten hormon i zmiany w jego sekrecji, przyczyniając się do rozwoju cukrzycy typu 2. Ważną rolę w tym procesie odgrywają również czynniki predysponujące do powstania insulinooporności: genetyczne i środowiskowe (wiek, otyłość, brak aktywności fizycznej, stres). Powodują one, że komórki trzustki nie reagują na obecność glukozy, co prowadzi do upośledzenia sekrecji insuliny.
Stanów przedcukrzycowych nie można lekceważyć, ponieważ prowadzą do rozwoju cukrzycy oraz jej powikłań (często stwierdzanych już w momencie postawienia diagnozy). Aby tego uniknąć kluczowa jest zmiana stylu życia pacjenta. Najczęściej konieczna okazuje się również interwencja w postaci leczenia farmakologicznego.

Opowieść o zachłannym prezesie (czyli o cukrzycy współczesnym językiem biznesu)
Każdy z nas doświadczył lub chociaż słyszał o warunkach pracy w korporacjach. Dlatego spójrzmy na problem insulinooporności w kontekście korporacyjnym: bo czy każdy z nas nie jest prezesem swojego organizmu?
Trzustka każdego z nas jest jak wielka, międzynarodowa korporacja. W różnych działach zatrudnia specjalistów od różnorakiej produkcji i sekrecji. W obecnych czasach za najprężniej działający ze względu na stale rosnący popyt (coraz więcej spożywanej glukozy) dział można śmiało uznać jednostkę produkującą insulinę. Zatrudnieni są w nim wyspecjalizowani pracownicy na stanowisku nazywanym: komórki beta/wyspy Langerhansa.
Pracownicy ci rekrutowani są od razu w znaczącej liczbie, kuszeni przez pracodawcę (w tej niechlubnej roli organizm człowieka) spokojną, dobrze płatną pracą. Jednak, jak to z prezesami korporacji bywa, po pierwszym, coraz krótszym okresie zaczynają przyjmować coraz więcej i więcej zamówień z całego świata (glukoza w coraz bardziej kalorycznych posiłkach), zmuszając swoich wycieńczonych pracowników – komórki beta – do pracy ponad miarę; do nadmiernej produkcji insuliny, aby nadążyć za wzrastającą podażą glukozy. Krwiopijczy prezes nie cofnie się również przed zmuszaniem do bezpłatnych nadgodzin rzucając na biurko zestresowanych komórek stosik papierzysk chwilę przed końcem pracy (wieczorne/nocne podjadanie), nie pozwalając na adekwatną przerwę w pracy, a co za tym idzie – regenerację pracowników. Im większa liczba zamówień, tym, jak powszechnie wiadomo, prezesi są szczęśliwsi.
A co z ich pracownikami? Otóż młode komórki beta są entuzjastycznie nastawione do nowego stanowiska o tak imponującej nazwie, jak np. starszy specjalista do redukcji poziomu glukozy. W pewnym nieuchwytnym momencie nieświadomie stają się niewolnikami pracującymi na okrągło i niezaznającymi spoczynku. Nadmiernie zestresowane starzeją się przedwcześnie, część z nich jak na starożytnej budowie lub w nowoczesnej spółce pada z przemęczenia, umiera. Bo ile to insuliny mogą wyprodukować? Każda linia produkcyjna kiedyś się w końcu załamie, jeśli jej obsada nie dostaje nawet krótkiego urlopu.
W tym momencie sytuacja się zagęszcza: na rynku (w tkankach) krąży coraz więcej towaru – insuliny. Powoduje to, że zaprzyjaźnieni pozornie odbiorcy towaru (różne tkanki organizmu) za tę samą zapłatę (tę samą ilość glukozy) żądają dostawy coraz większej ilości towaru (insuliny). Czy odbija się to na prezesie? Na pierwszy rzut oka – nie. Prezes przyjmuje zamówienia i przekazuje swoim starszym specjalistom komórkom beta. I tu nasi dzielni specjaliści zdają sobie sprawę że nie podołają zadaniu i ulegają wypaleniu zawodowemu…, a wszystko przez to, że nasze tkanki stały się odporne na działanie insuliny.
Kryzys w firmie może objawiać się m.in. wezwaniami do spłaty zaległych kredytów zaciągniętych w parabankach (wzrost stężenia glukozy na czczo lub po dwóch godzinach w teście obciążenia glukozą, tzw. stany przedcukrzycowe). Doradcy naszego prezesa (najczęściej lekarz rodzinny lub lekarz medycyny pracy) doradzają powołanie organu nadzorczego ds. kryzysu (kierują do diabetologa). Organ nadzorczy natomiast proponuje zmiany w polityce pracodawcy w stosunku do pracowników i nieistniejących związków zawodowych (zmiana stylu życia, mniejsza kaloryczność posiłków, więcej aktywności ruchowej). Prezes oburza się, nie zgadza, po trzech miesiącach (tyle czasu może trwać najczęściej próba zmiany stylu życia) rada nadzorcza proponuje zatrudnienie nowych pracowników – freelancerów – przedstawicieli handlowych, którzy wynegocjują korzystniejszą cenę towaru u odbiorców (zmniejszą oporność tkanek na insulinę). Ich zadaniem są częste wizyty u klientów (tkanek) i reklamowanie produktu tak, aby udało się powrócić do starej ceny insuliny. W roli nowych, obrotnych i niezwykle efektywnych pracowników – preparaty metforminy.