Zdrowie Polaków – jak o nie zadbać w przyszłości?20 lipca 2018

Polskie społeczeństwo żyje coraz dłużej. Musimy przygotować się na większe wydatki na służbę zdrowia. Na co szczególnie potrzebne będą pieniądze?

Socjolog zaznacza, że prognozy, według których choroby otępienne będą poważnym problemem dla starzejących się społeczeństw, nie muszą oczywiście się sprawdzić w stu procentach. Nadzieję dają prace nad szczepionką na chorobę Parkinsona, badacze ciągle szukają przyczyn choroby Alzheimera. – Oczywiście jeśli nawet pojawią się konkretne rozwiązania, nie wiemy, kiedy trafią do Polski – mówi dr Sobierajski. Tych niewiadomych jest więcej. – Nie wiemy, jak rozwijać się będą niektóre schorzenia, na przykład nowotwór płuc, który występował głównie u mężczyzn, a od jakiegoś czasu mamy do czynienia ze spadkiem zachorowań w ich grupie, a wzrostem u kobiet. Nie wiemy też jeszcze, jaki wpływ na nasze zdrowie będzie mieć korzystanie z telefonów komórkowych oraz to, że oplata nas sieć wifi. Skutki są nieznane – wylicza dr Sobierajski.

Starsze społeczeństwo, większe potrzeby
Z chorobami cywilizacyjnymi, demencyjnością oraz wieloma zjawiskami zdrowotnymi, których dziś nie da się przewidzieć, przyjdzie się mierzyć wiekowemu polskiemu społeczeństwu. Bo to, że żyjemy dłużej, jest dobrą informacją. Ale jest i inna – zła. – Jesteśmy najszybciej starzejącym się społeczeństwem w Europie. W 2060 r. będziemy najstarszym – mówi dr Tomasz Sobierajski. – Do tych i tak już pesymistycznych prognoz demograficznych wliczanych jest kilka milionów Polaków w wieku produkcyjnym, którzy mieszkają poza Polską. W samej Wielkiej Brytanii żyje ok. miliona naszych rodaków. Ilu z nich zamierza tu wrócić? Z badań, jakie przeprowadziłem w Londynie, wynika, że połowa nie ma takiego zamiaru. Dlatego jestem zdania, że przewidywania dotyczące starzenia się społeczeństwa są wręcz zbyt optymistyczne.

W starzejącej się Polsce potrzeba będzie więcej lekarzy, pielęgniarek, szpitali czy innych ośrodków wyspecjalizowanych w opiece nad seniorami. Tymczasem według OECD na 1000 osób przypada u nas 2,3 lekarza i 5,2 pielęgniarki, co jest najgorszym wynikiem w Europie. Tym bardziej powinno się zadbać o wsparcie dla nich. Doskonale w tej sytuacji sprawdziliby się farmaceuci, którzy mogliby działać w ramach funkcjonującej w wielu krajach świata opieki farmaceutycznej.

– Niestety kolejne rządy nie są zainteresowane tym pomysłem, który w założeniu ma promować zdrowie, zwiększyć kompleksową opiekę nad pacjentem i wyeliminować lub chociaż zmniejszyć liczbę powikłań polekowych związanych z „nakładaniem” się farmakoterapii zlecanych przez różnych lekarzy równocześnie. Widzę dużą potrzebę, szczególnie wśród osób starszych, do promowania wiedzy o lekach, unikania interakcji międzylekowych czy ze składnikami pożywienia – mówi dr Magdalena Hurkacz, wykładowca z Katedry i Zakładu Farmakologii Klinicznej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, pracująca także jako farmakolog kliniczny w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym im. Jana Mikulicza-Radeckiego we Wrocławiu.

Aby rozpocząć program opieki farmaceutycznej, zatrzymać falę wyjazdów z kraju personelu medycznego, skrócić kolejki do lekarzy i ogólnie zwiększyć dostępność oraz jakość leczenia, potrzeba pieniędzy. Póki co Polska jest w gronie krajów OECD najmniej wydających na ochronę zdrowia. Według ubiegłorocznego raportu przeznaczała na ten cel jedynie 6,4 proc. PKB. Spośród państw Unii Europejskiej mniej wykłada tylko Łotwa – 5,7 proc. PKB. Litwa daje na ten cel 6,5 proc. PKB, Estonia – 6,7. Średnia dla OECD to 9 proc. 11 proc. i więcej przeznaczają na ochronę zdrowia Niemcy, Francja, Szwecja i Szwajcaria.