Bądź sobie sterem – o zarządzaniu emocjami13 maja 2015

shutterstock_262412771

W swojej pracy farmaceuta musi stawić czoła różnym pacjentom – nierzadko są to osoby rozgoryczone, roszczeniowe, czasem nawet agresywne. Udzielanie fachowej porady w takich sytuacjach nie należy do łatwych zadań, a odpowiednie podejście do sprawy bywa miarą profesjonalizmu. Ale jak tego dokonać, gdy atmosfera aż kipi od negatywnych emocji? Jak nie przejmować zachowań pacjenta?

autorka: Magdalena Sokołowska-Leger
założycielka MELIORES Centrum Rozwoju Osobistego, coach i trener umiejętności osobistych, społecznych i edukacyjnych

Kiedy mówimy o emocjach, mamy tendencję do ulegania twierdzeniu, że to świat zewnętrzny jest odpowiedzialny za ich sterowanie: „Tego leku nie sprzedajemy bez recepty!”; „Powtarzam Pani/Panu – ten lek wycofano ze sprzedaży kilka tygodni temu!”; „Przepraszam, ale ciągle muszę odpowiadać na pytanie, dlaczego leki są takie drogie…” Pierwszym krokiem do osiągnięcia sukcesu w zarządzaniu emocjami jest uzmysłowienie sobie, że to my sami jesteśmy właścicielami własnych emocji i tylko my jesteśmy za nie odpowiedzialni. A fakt, że dajemy się im ponieść, że ktoś nas zdenerwował i wybuchnęliśmy, świadczy o tym, że w danym momencie straciliśmy nad nimi kontrolę. Jeśli zaś zdarza nam się to notorycznie, może się okazać, że nie potrafimy panować nad swoimi emocjami. Miarą dojrzałości emocjonalnej jest właśnie ta przestrzeń, między bodźcem wywołującym emocje a reakcją na nią.

W różnych kierunkach rozwoju osobistego często podkreśla się fakt kształtowania świadomości na różnych obszarach. Aby móc powiedzieć, że się potrafi zarządzać emocjami – czyli konstruktywnie wypełniać ową przestrzeń, należy zespolić dwa obszary: świadomość funkcjonowania mechanizmów emocjonalnych oraz budowanie świadomości samego siebie.

Czym są emocje?
Niby każdy wie, czym są emocje, ale mało kto potrafi je zdefiniować. Sami psychologowie nie są do końca zgodni w tej kwestii. Z punktu widzenia etymologii słowo to pochodzi z łacińskiego e movere oznaczające „w ruchu”, co może sugerować, że chodzi o pewne przemieszczanie się z jednego stanu w inny. Daniel Goleman, wykładowca Uniwersytetu Harvarda w USA, autor bestsellerowej książki „Inteligencja emocjonalna”, o emocji pisze w następujący sposób: „Emocja odnosi się do uczucia i związanych z nim myśli, stanów psychicznych i biologicznych oraz zakresu skłonności do działania.” Dalej podkreśla różnorodność barw i odcieni, rodzajów i niuansów odzwierciedlających ludzkie emocje. Na pytanie, jakie znasz emocje, najczęściej pada kilka podstawowych, typu: smutek, złość, szczęście. Tymczasem jest ich znacznie więcej. Ktoś, kto pragnie w sposób konstruktywny zarządzać emocjami, powinien zacząć od poszerzenia wachlarza emocji i nauczyć się je w sobie rozpoznawać. Większość psychologów wyróżnia kilka podstawowych emocji (choć i tu są liczne spory) i ich pochodne. Oto lista, którą możną znaleźć we wspomnianej już „Inteligencji emocjonalnej”:

  • ZŁOŚĆ: furia, wściekłość, uraza, gniew, irytacja, oburzenie, niechęć, wrogość, szał.
  • SMUTEK: żal, przykrość, boleść, melancholia, użalanie się nad sobą, zniechęcenie, przygnębienie.
  • STRACH: niepokój, obawa, nerwowość, zatroskanie, zaniepokojenie, onieśmielenie, strachliwość, bojaźń, popłoch, przerażenie.
  • ZADOWOLENIE: szczęście, ulga, przyjemność, błogość, rozkosz, radość, uciecha, duma, uniesienie, zaspokojenie, satysfakcja, euforia, ekstaza.
  • MIŁOŚĆ: akceptacja, życzliwość, ufność, uprzejmość, poczucie bliskości, oddanie, uwielbienie, zaślepienie.
  • ZDZIWIENIE: wstrząs, zaskoczenie, oszołomienie, osłupienie, zdumienie.
  • WSTRĘT: pogarda, lekceważenie, nieprzychylność, obrzydzenie, odraza, niesmak, awersja.
  • WSTYD: poczucie winy, zażenowanie, zakłopotanie, wyrzuty sumienia, upokorzenie, skrucha.

Z pewnością lista ta nie jest skończona. Nie ma tu takich stanów, jak empatia, współczucie, zazdrość itp. Można ją potraktować jako wstęp do wiedzy na temat emocji. A warto ją przestudiować, by wyłapać z pozoru drobne niuanse, jak np. wrogość a zniechęcenie, bo okazuje się, że nie mają tego samego źródła. Jednak ta wiedza to dopiero początek drogi. Bowiem nic nam po wiedzy, jeśli jej nie zaadoptujemy do samych siebie.