Wakacyjne grzeszki22 lipca 2013

wakacyjne-grzeszki

W kwestiach wina w wakacje wolno (prawie) wszystko. W wakacyjnych okolicznościach można się napić lafita z plastikowego kubeczka przy ognisku. Nie wolno tylko trzymać się kurczowo wakacyjnych miłości – smaków poznanych latem. Z zapraszaniem ich do domu, i to z całym inwentarzem, radzę uważać.

Jak często słyszę tę historię: „Wyobraź sobie, ten winiarz z Korčuli okazał się strasznym oszustem. Dopóki kupowaliśmy u niego wino na wczasach, lał nam do 2-litrowej butelki po coli istną ambrozję. A gdy ostatniego dnia kupiliśmy specjalnie 5-litrowy kanister, żeby zabrać to wino do domu, okazało się, że to nie nadaje się do picia!”. Cóż, może zabrakło zachodu słońca nad Pupnatską Luką i kalmarów z rusztu? A i 48-godzinna podróż w nagrzanym słońcem bagażniku, dobrze temu uroczemu winu na pewno nie zrobiła. Wszystko to nie oznacza, by w wakacje nie kupować prostych i tanich win – wręcz przeciwnie.

Gdy już dotrzemy do mitycznej Toskanii, darujmy sobie wielkie brunella i nobile, zapomnijmy o drogich supertoskanach. W miejscowych enotekach dostępne są zazwyczaj ich najmłodsze roczniki, które najczęściej nie nadają się jeszcze do picia. Warto je kupić, bezpiecznie przewieźć do domu i wypić za parę lat. A gdzieś tam pod Sieną lepiej sięgnąć po trzy razy tańsze rosso z Montalcino czy Montepulciano, po chianti z Colli Senesi za kilka euro. Będzie na pewno smaczne. Nawet jeśli znajdziemy w nim pewne niedociągnięcia – w urlopowym nastroju łatwiej je wybaczyć niż zredukować sobie dysonans poznawczy po tym, jak nie zasmakuje nam wielkie wino za 50 jurków (w dodatku na kempingu akurat nie będą mieli odpowiednich kieliszków). Co zatem pić? Oto moja osobista lista win z regionów przylegających do najczęściej pokonywanych przez nas tras wakacyjnych.

Kto przed wjechaniem do strefy euro lubi zanocować na Morawach, może zacząć winiarską część wakacji już pierwszego wieczora. Veltlínské zelené, ryzlinki vlašský i rýnský, a jak ktoś się uprze na czerwone to jeszcze frankovka, svatovavřinecké lub rulandské modré. To wina idealne na lato, niezbyt ciężkie, a jeśli wydamy na butelkę nie mniej niż 150 koron (ok. 25 zł), nie będziemy rozczarowani.

Tuż za granicą, po jej austriackiej stronie, zaczyna się Weinviertel, źródło lekkich, pieprznych grüner veltlinerów. Jeśli zaś zaniesie nas do Wiednia, nie omieszkajmy spróbować g’mischter satz – białych win ze starych parceli, w których uprawia się pomieszane krzewy wielu odmian winogron.

Zbaczamy na Węgry? Tym lepiej – nie omińmy krainy wulkanów: Somló i Badacsony nad Balatonem, gdzie pić można w zasadzie wszystko.

Na Bałkanach czekają na nas genialne słoweńskie białe wina ze Štajerska i Brdy. W Chorwacji pamiętajmy o malwazji na Istrii, bogdanušy na Hvarze, pošipie na Korčuli. Z plavacem malim bądźmy ostrożni – wina daje wprawdzie wspaniałe, ale po nocnej schadzce z tą odmianą można stracić niemal cały dzień plażowania.

Spośród blisko 400 autochtonicznych odmian włoskich wymienię tylko te ultrawakacyjne: świeżą i krągłą turbianę z Lugany nad jeziorem Garda, piaskowe verdicchio z okolic Ankony w Marchii na wschodnim wybrzeżu i rzutkie, nerwowe vermentino z wybrzeża Morza Tyrreńskiego (chyba że zapędzimy się na południe, gdzie powinniśmy pić greco i fiano w Kampanii oraz catarratto i inzolię na Sycylii).

We Francji niech nasze myśli biegną ku śródziemnomorskim winom różowym z Prowansji, langwedockiemu picpoul de pinet i, bez względu na nastrój i stan portfela, kieliszkowi szampana na co dzień. W Hiszpanii trzymajmy się win z Ruedy i galicyjskich albariño i
treixadury, a w Portugalii – zawsze – lekko słonego, zwykle młodziutkiego i taniego jak mleko vinho verde.

A w ogóle wszelkie wakacje powinno się spędzać w Niemczech, bo trudno o lepsze wino na kanikułę niż riesling (zupełnie serio – kto naprawdę kocha wino, powinien się odważyć i spędzić kilka dni w Rheingau, Nahe, Mittelrhein, we Frankonii czy nad Mozelą: smacznie i niezwykle malowniczo).

Tomasz Prange-Barczyński

Krytyk winiarski i dziennikarz, współzałożyciel i redaktor naczelny „Magazynu WINO”, dwumiesięcznika poświęconego kulturze wina, ukazującego się od 2002 r. Od lat prowadzi w Radiu PIN cotygodniową audycję winiarską. Jest autorem podręcznika dla winiarskich profesjonalistów „Zawód: Som­melier”. Sędziuje w konkursach winiarskich, m.in. w „Vinita­ly” w Weronie, „Best of Riesling” w Niemczech, „Vinagora” w Budapeszcie czy „Vini da Pesce” w Jesi. Na co dzień prowadzi kursy wiedzy o winie i komentowane degustacje.