Ustawa refundacyjna – podsumujmy ją17 kwietnia 2013

-ustawa-refundacyjna-podsumujmy-ja

Ustawa o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych obowiązuje już ponad rok. Często podkreśla się, że jej uchwalenie to dopiero początek, wstęp do dalszych reform i zmian systemowych… Rozmowa z dr Grzegorzem Kucharewiczem, prezesem Naczelnej Rady Aptekarskiej

Ustawa refundacyjna ciągle ma wielu przeciwników… To poniekąd zrozumiałe, bo ustawa refundacyjna naruszyła interesy wielu wpływowych grup biznesu, które straciły możliwość osiągania ponadprzeciętnych zysków z nieprawidłowego obrotu lekami refundowanymi. Wkrótce po uchwaleniu tej ustawy przedstawiciele tych środowisk zapowiedzieli skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego wniosku o stwierdzenie niezgodności z ustawą zasadniczą jej najważniejszych przepisów, między innymi takich, które gwarantują polskim pacjentom równy dostęp do leków finansowanych ze środków publicznych. Samorząd aptekarski nie idealizuje ustawy o refundacji leków. Niektóre jej przepisy wymagają, rzecz jasna, zmiany ale przecież można ten cel osiągnąć poprzez nowelizację ustawy nie burząc jej fundamentów.

 

Co zatem, z punktu widzenia środowiska aptekarskiego, należy zmienić?

Ustawa ma poważną wadę. Ustala bowiem zasadę, że refundowane leki, środki spożywcze specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyroby medyczne przysługują świadczeniobiorcy na podstawie recepty wystawionej przez osobę uprawnioną. Zwrot „na podstawie recepty” tylko pozornie stanowi jednoznaczny ustawowy warunek udzielania świadczeń refundowanych ze środków publicznych. Przede wszystkim podkreślić należy, że ustawa refundacyjna nie wyjaśnia, o jaką receptę chodzi. Najważniejsze z punktu widzenia pacjentów i farmaceutów, którzy wykonują czynności zawodowe polegające na wydawaniu leków na podstawie recepty, jest ustalenie kiedy dokument może być uznany za receptę, a kiedy traci taki przymiot, a w konsekwencji, kiedy świadczeniobiorca ma prawo do leku refundowanego, kiedy zaś to prawo traci. Obecnie w całym systemie prawa nie ma jednoznacznej normy określającej warunki dostępu do refundowanych produktów leczniczych.  

 

Co jeszcze należałoby zmienić?

Z ustawy musi być wykreślony art. 43 ust. 1 pkt 6, który tak naprawdę nakazuje aptece zwrot, należnej przecież pacjentowi, refundacji. Przepis ten jest niezgodny z Konstytucją RP w części, w jakiej poprzez brak jednoznacznego ustawowego określenia zakresu i warunków udzielania świadczeń opieki zdrowotnej – w postaci refundowanych leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych – uniemożliwia wykonywanie przez farmaceutę czynności polegających na wydawaniu tych leków, środków oraz wyrobów. Sprzeczne z Konstytucją RP jest także usankcjonowanie w ustawie zasady, że pacjent będący podmiotem prawa do określonych w ustawie świadczeń zdrowotnych, w tym leków, może być ich pozbawiony na przykład na skutek niedbalstwa osób wystawiających recepty. Przepis ten nakazuje, aby wszelkie wąpliwości co do istnienia prawa do refundowanego leku interpretować na niekorzyść pacjenta, a więc w sposób sprzeczny z celem wykonywania zawodu farmaceuty, jakim jest ochrona zdrowia osób korzystających z jego usług. Zdaniem Naczelnej Rady Aptekarskiej recepta wskazująca pacjenta, lekarza oraz lek, pomimo uchybień formalnych, musi być podstwą do wydania refundowanego leku, ponieważ błędy osób wystawiających recepty nie mogą ograniczać lub wyłączać praw nadanych ustawą, zgodnie z art. 68 ust. 2 Konstytucji RP. Według mnie zmieniony powinien być również art. 44 ustawy. Z przepisu tego musi jednoznacznie wynikać, że zapewnia on możliwość wydania pacjentowi refundowanego leku, którego cena detaliczna przekracza limit finansowania, ale nie przekracza ceny detalicznej leku przepisanego na recepcie.  

 

Sprzeciw farmaceutów budzi też sposób naliczania urzędowej marży detalicznej.

Ustawa o refundacji leków wprowadziła nową, niespotykaną w innych państwach Unii Europejskiej konstrukcję marży detalicznej. Zgodnie z art. 7 urzędowa marża detaliczn naliczana jest obecnie od sztucznie wykreowanej wartości, czyli od ceny hurtowej leku, środka spożywczego specjalnego przeznaczenia żywieniowego lub wyrobu medycznego stanowiącego podstawę limitu w danej grupie limitowej. Tymczasem w naszej ocenie ustalanie urzędowej marży detalicznej musi być zgodne z obowiązującymi zasadami, odnoszącymi się do wszystkich podmiotów, a więc przede wszystkim z ustawą o cenach. Uważamy, że ustawa o refundacji leków nierówno traktuje przedsiębiorców prowadzących apteki, zarówno wobec wszystkich innych podmiotów stosujących marże handlowe, jak i wobec pozostałych podmiotów działających na rynku farmaceutycznym. Wszak podmioty prowadzące hurtownie farmaceutyczne kształtują swoją marżę handlową (hurtową) zgodnie z regułą wynikającą z ustawy o cenach, a stanowi ona, że marża handlowa, w tym marża detaliczna, to różnica między ceną płaconą przez kupującego a ceną uprzednio zapłaconą przez przedsiębiorcę.  

 

Samorząd aptekarski ostrzega, że coraz więcej aptek, zwłaszcza należących do niezależnych aptekarzy, ma poważne trudności finansowe.

Przyjęty w ustawie sposób naliczania urzędowej marży detalicznej, a także nowe reguły tworzenia grup limitowych drastycznie pogorszyły sytuację ekonomiczną aptek. Ponadto na wysokość marży detalicznej mają wpływ także przepisy regulujące substytucję apteczną. Algorytmy obliczania limitu finansowania i naliczania marży detalicznej dla produktów refundowanych powodują, że wydawanie tańszych odpowiedników refundowanych w perspektywie długofalowej prowadzi do spadku marży detalicznej dla wszystkich produktów w danej grupie limitowej. Tak więc apteka ponosi straty, a płatnik publiczny cieszy się z oszczędności. Niestety, nowa tabela marż detalicznych nie rekompensuje strat ponoszonych przez apteki i nie gwarantuje im stabilności finansowej. Niemal połowa aptek w Polsce nie ma już żadnego udziału własnego w strukturze własności towaru handlowego.Są one stale zadłużone w hurtowniach farmaceutycznych. Z dostępnych analiz dotyczących tylko leków refundowanych wynika, że w 2012 r. miesięczna strata marży w przeliczeniu na aptekę wyniosła – w porównaniu z 2011 r. – około sześć tysięcy złotych. W wartościach procentowych marża detaliczna generowana na lekach refundowanych zmniejszyła się z 20,9 % w 2011 r. do 13,5 % w 2012 r. W wielu aptekach marża ta nie pokrywa kosztów związanych z wydawaniem tych leków. Oprócz znaczącej redukcji poziomu marży wpływ na kondycję ekonomiczną aptek mają też koszty przeceny zapasów magazynowych, wynikające ze zmiany cen na listach refundacyjnych.

Ogólne koszty przeceny magazynu w aptekach w 2012 r. wyniosły prawie 90 milionów złotych. Konsekwencją tej sytuacji jest ograniczanie przez apteki zapasów magazynowych i zwalnianie farmaceutów. Grozi to pojawieniem się kolejnych „białych plam” na krajowym rynku aptek.

Już teraz są gminy, w których nie ma ani jednej apteki. Jeśli rząd nie zareaguje szybko na dalszą destrukcję systemu dystrybucji leków, kryzys będzie się pogłębiał. W tej sytuacji nowelizacja ustawy refundacyjnej musi uwzględnić zmianę tabeli marż detalicznych i sposobu ich naliczania.

Niemniej jednak chciałbym podkreślić, że obecna trudna kondycja finansowa aptek, zwłaszcza należących do indywidualnych aptekarzy, to także efekt liberalnej polityki poprzednich rządów, to konsekwencje wieloletnich zaniedbań. Niestety, politycy nie wprowadzili rozwiązań, które od lat obowiązują w państwach Unii Europejskiej, gdzie w interesie pacjenta dąży się do tego, by apteka była mocnym ogniwem systemu dystrybucji leków.

 

W aptekach brakuje wielu leków ratujących zdrowie i życie…

Niestety, poszerza się sfera eksportu równoległego refundowanych produktów leczniczych. Konieczne jest zatem wypracowanie mechanizmów prawnych chroniących polskich pacjentów przed brakiem dostępu do pewnych leków wywożonych z Polski w ramach eksportu równoległego. Ceny wielu leków ratujących zdrowie i życie są w naszym kraju znacząco niższe niż w pozostałych państwach Unii Europejskiej. Trzeba również podkreślić, że ważną przyczyną braku pewnych leków refundowanych w naszych aptekach jest limitowanie ich dostaw do aptek przez niektóre firmy dystrybuujące leki w ramach tzw. sprzedaży bezpośredniej, która – podkreślam – jest niezgodna z obowiązującym w Polsce Prawem farmaceutycznym.