Zaufać przeczuciom. Intuicja okiem nauki28 września 2011

Intuicja to temat, który do niedawna znajdował się na obrzeżach psychologii i nauk o zarządzaniu. Obecnie rolę intuicji w skutecznym działaniu zaczynają doceniać zarówno naukowcy, jak i praktycy. Ale co to właściwie jest intuicja? W jakich sytuacjach może być użyteczna w pracy farmaceuty? Czy można ją wzmacniać? A jeśli tak, to w jaki sposób?

Wszyscy znamy z życia sytuacje, kiedy to intuicyjnie wiedzieliśmy, co należy zrobić lub od czego się powstrzymać. Załóżmy, że poszukujemy nowego pracownika do apteki. CV i referencje wskazują właściwego kandydata. I faktycznie, na rozmowie kwalifikacyjnej „nie ma się do czego przyczepić”. W bezpośrednim kontakcie coś jednak podpowiada nam, że zatrudnienie tej osoby to nie jest dobry pomysł… Szef, który na co dzień ufa własnej intuicji, odeśle tę osobę z kwitkiem. Być może nigdy nie dowie się czy postąpił słusznie. Ktoś usposobiony analitycznie i racjonalnie posłucha raczej faktów i postąpi wbrew przeczuciom. A po pewnym czasie… Być może przyjdzie mu wrócić w myślach do tej chwili: „Jaki byłem nierozsądny, że nie posłuchałem intuicji i nie wybrałem kogoś innego!”. Ale przecież i on nie może mieć pewności, że to faktycznie byłby lepszy wybór!

Serce czy rozum?

Życie to nie film – nie możemy sprawdzać wielu wariantów akcji i dlatego niełatwo badać skuteczność intuicji. Wygląda to na znany dylemat, kogo słuchać: serca czy rozumu? Pewnie byłoby łatwiej, gdybyśmy wiedzieli, skąd biorą się owe „przeczucia serca”. Jest to pierwsze pytanie z naszej listy i – niestety – chyba najtrudniejsze. Czy intuicja to podświadome wnioskowanie, podobne do zwykłego racjonalnego myślenia, czy raczej coś irracjonalnego, związanego z emocjami? Czy intuicja korzysta z naszych życiowych doświadczeń, czy też jest raczej mądrością całego gatunku? Nie znamy ostatecznej odpowiedzi. Wiele jednak wskazuje, że intuicja łączy wszystkie te elementy. Pewne jest, że większość ludzi doświadcza wiedzy pojawiającej się nagle, a w każdym razie szybciej, niż wyniki logicznej analizy i wykraczającej poza dostępne dane. I choć naukowcy różnie będą to tłumaczyć badania potwierdzają, że intuicja jest skuteczna i spełnia ważną rolę. Jeśli znaleźliśmy się w zupełnie nowej „nieprzećwiczonej” sytuacji; gdy trzeba szybko wybierać, a brak wiarygodnych danych; albo gdy każda z opcji wydaje się równie dobrze poparta faktami – wówczas pozostaje nam wyłącznie intuicja. Wybór życiowego partnera, szkoły, miejsca zamieszkania to klasyczne tego rodzaju decyzje. Ale na intuicji opierają się też szachiści, mający kilka sekund na ruch podczas symultanicznej partii. Jak pokazują badania, jakość tych błyskawicznych, intuicyjnych posunięć niewiele odbiega od jakości ruchów będących wynikiem godzinnego namysłu! Podobnie czynią wybitni eksperci czy szefowie wielkich korporacji, planujący strategiczne posunięcia na niepewnym rynku. Nawet wielki dawny mistrz Sokrates mawiał, że jego życiem kieruje wewnętrzny duch, Daimonion, bezbłędnie podpowiadający, co robić.

Intuicja za pierwszym stołem

W aptece intuicyjna ocena sytuacji może się przydać, gdy np. pacjent nie chce lub nie potrafi określić swych rzeczywistych potrzeb. Wówczas niejasne przeczucie, że problem leży gdzie indziej, może skłonić farmaceutę do zadania jeszcze jednego pytania lub zmiany tonu rozmowy, na bardziej otwierający. Przeczucie może uratować nas przed próbą oszustwa czy wyłudzenia. Pozwala np. całkiem skutecznie odróżnić kogoś, kto znalazł się w naprawdę trudnej sytuacji, od kogoś, kto jedynie pragnie żerować na naiwności czy odruchowej litości.

Intuicja to sygnały płynące z podświadomości, ta zaś zawiera zarówno mądrość gatunku, jak również wiele osobistych doświadczeń i to również tych rejestrowanych „podprogowo” bądź „zupełnie zapomnianych”. Intuicyjny lęk czy uczucie dyskomfortu może skutecznie wskazywać, że „coś jest nie tak”, jeszcze zanim racjonalny umysł zdoła przeanalizować fakty. Dlatego warto ufać przeczuciom. Z drugiej strony, nie mamy gwarancji, że przeczucie okaże się prawdziwe. Sceptycy sprowadzają intuicję do zestawu uprzedzeń. Czy nie jest tak, że ktoś, kto się boi ludzi, każdego będzie „intuicyjnie” podejrzewał o złą wolę? Inni twierdzą, że tzw. trafne przeczucia to kwestia przypadku. Jednak wszyscy wiemy, że takie „strzelanie” jednym wychodzi zdecydowanie lepiej, a innym gorzej – a to znak, że jednak mamy do czynienia raczej z pewną umiejętnością. Jak każda umiejętność nie jest ona niezawodna, a korzystanie z niej wymaga szczególnej postawy. Intuicja to zatem naturalna zdolność, którą można skutecznie zablokować, ale też rozwinąć. I tak dotarliśmy do pytania numer 3.

Czy można ćwiczyć intuicję?

Oczywiście, a podstawowym celem treningu będzie zawsze zwiększanie naszej samoświadomości. Przyjmijmy za podstawę szerokie ujęcie tego zjawiska, propagowane m.in. przez Frances Vaughan, psycholożkę i terapeutkę. Twierdzi ona, że intuicja dotyczy czterech różnych poziomów świadomości. Na poziomie fizycznym źródłem inspirujących doświadczeń jest nasze ciało. Gdy „bez powodu” zaczynamy się pocić, doznajemy bólu głowy czy brzucha, nasze ciało coś nam mówi. Takie reakcje (choć łatwo je stłumić czy zbagatelizować) mogą stanowić cenne źródło wiadomości, których odczytanie wymaga wprawy – a pierwszym krokiem musi być nauczenie się śledzenia tych reakcji oraz nabranie do nich zaufania. Prostym treningiem może być regularne spokojne „wsłuchiwanie się” w sygnały płynące z ciała, np. przez 15 minut dziennie przed snem. Poziom drugi to poziom emocjonalny. Czy mogę zaufać komuś lub angażować się w relację z kimś, kogo ledwo poznałem? Czy trafnie osądzam czyjeś intencje? Wszystko to jesteśmy w stanie wyczuć za pomocą emocjonalnego radaru. Pod jednym wszakże warunkiem: że nie kierują nami wspomniane wyżej podświadome lęki czy uprzedzenia. Trening intuicji polega tutaj na ich eliminowaniu oraz zwiększaniu świadomości naszych stanów emocjonalnych. Poziom trzeci to poziom intuicji umysłowej: pozwala nam ona rozwiązywać skomplikowane problemy i zagadki. Wymaga przyzwolenia na stopniową „inkubację” pomysłów oraz na relaks w momentach, gdy czujemy blokadę (tak robimy, usiłując „przespać się” z problemem). Wszystko, co służy porzucaniu schematów i uelastycznieniu myślenia, może stać się treningiem tej intuicji. Najbardziej frapujący jest poziom czwarty: duchowy. Tutaj trening polega na medytacji, a jej efekt opisywany jest jako wiedza ostateczna, polegająca na stopieniu się w jedno ze światem i nie pozostawiająca żadnych pytań… Tylko nieliczni ją osiągają. Nawet jeśli budzi ona nasz sceptycyzm i nie mamy zamiaru iść w ślady wielkich mistyków, z pewnością warto pamiętać, że możemy wiele skorzystać przez wykorzystanie intuicji z pozostałych poziomów!