Zdrowo się uśmiejmy!27 czerwca 2011

Czy wiesz, że dorośli śmieją się siedemnaście razy dziennie, podczas gdy przedszkolaki aż czterysta razy! Wiadomo, że śmiech to zdrowie, ale nasze życie – szczególnie to dorosłe, nie zawsze dostarcza nam do niego powodów. Dlatego bardzo pomocne w tej materii mogą okazać się zajęcia z… jogi śmiechu.

Joga śmiechu (hasya yoga) to rodzaj śmiechoterapii łączącej śmiech i jogę oddechu. Jogę śmiechu wymyślił indyjski guru Jiten Kohi – jej podstawowym założeniem jest to, że nasze ciało nie jest w stanie rozróżnić, czy nasz śmiech jest naturalny czy fałszywy. W przypadku śmiechu sztucznego, wymuszonego ma on tak samo dobroczynne działanie na nasz organizm jak naturalny serdeczny śmiech, np. z dowcipu, dlatego śmiech wymuszony również jest w stanie pozytywnie wpłynąć na nasz nastrój (zresztą pozytywny efekt można zaobserwować nawet podczas czytania słowa „śmiech” – nastrój powinien od razu ulec znaczącej poprawie). Pierwsze grupy jogi śmiechu pojawiły się w Indiach. Pojedyncza sesja śmiechu trwa między 30 a 60 minut. Nie trzeba mieć przy tym żadnego powodu do śmiechu, w roli terapeuty nie występuje też komik. Nie stosuje się tu też żadnych wspomagaczy – po prostu siada się i zaczyna się śmiać. Podobno po chwili śmiejemy się już szczerze. Używa się do tego fizycznych impulsów, takich jak klaskanie i skandowanie, prostych figur jogi takich jak rozciąganie, ćwiczenia oddechowe. Wykonywanie tych ćwiczeń pomaga wzmocnić odporność, zredukować stres i odczuwać więcej radości z życia.

Na kreatywność

Metodę tę zaczynają wykorzystywać zachodnie korporacje, aby podnieść kreatywność swoich pracowników. Coraz częściej zdarza się, że zarząd firmy przed ważną naradą zamawia występ komika, aby rozśmieszyć zespół. Dzięki temu pracownicy lepiej myślą, wzrasta ich kreatywność i umiejętność zapamiętywania.

Gdy się śmiejemy, w organizmie zwiększa się wydzielanie endorfin, naturalnych opiatów zwanych hormonami szczęścia, które redukują ból i odprężają. Śmiech sprawia, że głębiej oddychamy, a więc jesteśmy lepiej natlenieni, a krew krąży szybciej. Śmiech jest też świetną szczepionką dla naszego układu odpornościowego, stymuluje go i wzmaga produkcję limfocytów.Gdy zaśmiewamy się do łez, wdychamy dużo więcej tlenu, który poprawia pracę mózgu. Przed dużym wysiłkiem umysłowym nic tak dobrze nie robi jak kwadrans gromkiego rechotu. Nie do przecenienia są również właściwości odprężające: tylko dziesięć minut śmiechu dziennie daje dokładnie tyle samo relaksu, co dwie godziny odpoczynku.

Na zdrowie

Śmiech to najlepsze i najtańsze lekarstwo na świecie. Na zajęciach z jogi śmiechu wykonuje się ćwiczenia, których jednym z elementów jest mniej lub bardziej szczere zawołanie: „cha, cha” lub „hi, hi”. Jak to możliwe, że nakazany przez trenera śmiech powoduje, że jest nam wesoło? Skutki śmiechu „wymuszonego” są identyczne jak śmiechu naturalnego. Dowiódł tego niemiecki psycholog Fritz Strack w „badaniu ołówkowym”, w którym prosił ochotników o przeczytanie i ocenienie komiksów. Część z nich podczas czytania trzymała w zębach ołówek, co nadawało twarzy grymas uśmiechu. Druga część trzymała go w ustach, blokując w ten sposób możliwość naprężania mięśnia jarzmowego odpowiedzialnego za uśmiech. Co się okazało? Otóż ci pierwsi ocenili komiksy jako zabawniejsze niż ci drudzy.

Śmiech działa dobrze na układ immunologiczny, co gwarantuje, że tak naparwdę wpływa na wszystko. Wentyluje płuca, dotlenia mózg i inne organy wewnętrzne, poprawia krążenie. Jest przecież swego rodzaju wysiłkiem fizycznym. W czasie, gdy się śmiejemy, mięśnie brzucha masują organy wewnętrzne, a pozostałe z mięśni, kurcząc się i rozluźniając, uwalniają nas od napięć i poprawiają samopoczucie. Do naszego krwiobiegu uwalniane są endorfiny i inne hormony, które kojąco wpływają na nasz stan psychiczny.

Na zajęcia jogi śmiechu nie trzeba być specjalnie przygotowanym, można przyjść „z ulicy”, bez dresu na przebranuie ani specjalnego obuwia. Każde ubranie będzie dobre – najlepsze jednak takie, które pozwala swobodnie się poruszać i wytrzymać narastającą ciepłotę ciała. Nie ma też specjalnych ograniczeń wiekowych.

Dla każdego

Okazuje się, że na jogę śmiechu wcale nie chodzą same wesołki. Jak wynika z badań radiologów z uniwersytetu w Rochester, część mózgu odpowiedzialna za poczucie humoru, czyli znajdujący się nad prawym okiem płat czołowy, jest szczególnie aktywna również u osób chorych na depresję. Inne amerykańskie badania dowodzą, że do śmiechu wcale nie potrzeba źródła komizmu. Prof. Robert Provine z University of Maryland, który pytał śmiejących się ludzi o powód wesołości, stwierdził, że czterech na pięciu badanych przyznało, że ich wybuch radości nie ma nic wspólnego z humorystyczną sytuacją. Naukowiec uznał więc, że humor odgrywa ważną rolę komunikacyjną porównywalną ze śpiewem u ptaków, choć musi iść w parze z elementem zaskoczenia, niespodziewaną zmianą kontekstu czy elementami absurdu.

Poprzez wykonywanie ćwiczeń śmiechu sugerujemy mózgowi, że jest szczęśliwy, co powoduje, że wyzwalamy te same chemiczne reakcje w naszym ciele jak wtedy, gdy naprawdę jesteśmy szczęśliwi. Po pewnym czasie te reakcje stają się nawykiem i zauważamy, że czujemy się coraz bardziej szczęśliwsi, niezależnie od zewnętrznych okoliczności.

Jednak z rozwagą

A jednak, przesada nawet w terapii śmiechem nie jest wskazana, a do tego trzeba bardzo uważać, bo wielu ludzi nie widzi różnicy między śmianiem się, a wyśmiewaniem się z kogoś. Z tym rozróżnieniem początkowo mają problemy nawet adepci terapii śmiechem. Mylona jest ona bowiem z terapią prowokatywną, coraz częściej stosowaną także przez coachów w Polsce. Amerykański psycholog kliniczny i twórca terapii prowokatywnej Frank Farrelly określa ją krótko: „Rób to, co klient, tylko bardziej”. Polega ona na uświadomieniu klientowi jego rzeczywistych problemów, które on wyolbrzymia, poprzez obśmianie ich i pokazanie, że ich wielki problem jest tak naprawde „śmiesznie mały”.

Ćwiczenia

Joga śmiechu na początku może się wydać dziwna i zupełnie nieśmieszna, ale nie należy się zrażać. Nasz mózg nie wie, że nie jest nam do śmiechu.

1. Koło śmiechu – uczestnicy ustawiają się w kółku, robią krok do przodu, klaszczą dwa razy i mówią „ha ha”, po czym robią krok to tyłu, klaszczą i mówią „hi hi”.

2. Przywitanie śmiechem – podajemy sobie ręce i śmiejemy się do siebie serdecznie.

3. Zaproszenie – ćwiczenie w parach: jedna osoba rysuje w powietrzu wyobrażone drzwi, śmiechem i gestem zaprasza drugą osobę do przejścia przez drzwi, druga udaje przestraszoną, nieśmiałą – gestem i śmiechem się opiera – do czasu.

4. Dyrygent – jedna osoba trzyma niby-batutę (np. ołówek) i dyryguje śmiechem, im wyżej trzyma batutę, tym głośniej grupa się śmieje.

5. Śmiech na zapas – to ćwiczenie robi się na końcu sesji, wszyscy przygotowują sobie jakiś wyobrażony zbiornik na śmiech, na przykład torebkę, plecak, a potem naśmiewają się do tego zbiornika, żeby mieć śmiech i dobry humor zawsze pod ręką.

* Ćwiczenia przygotował Jacek Galiński, trener i jogin śmiechu

Gdzie na jogę śmiechu?

Atelier „Hothaus”, Siedziba Arshartera

www.arsharter.pl

ul. Romanowicza 2 w Krakowie

zajęcia prowadzą:
Gosia Pawlisz – studentka psychologii UJ
Bartek Koczenasz – podróżnik, fotograf, łowca uśmiechów i student filozofii UJ
http://www.arsharter.pl/

arsharter@arsharter.pl tel. 795 442 679 lub 606 603 560

Koszt jadnorazowego wejścia to 5 zł za 30-40 minut zajęć.

Zajęcia jogi śmiechu prowadzi również Centrum Aktywności Seniora w Gdyni przy ul. Widnej 8.

Zajęcia są dla członków Klubu bezpłatne

(58) 621 13 45, www.cas.gdynia.pl

Na podstawie: „Leczenie śmiechem”, Agnieszka Fiedorowicz, Milena Rachid-Chehab, „Coaching – twój rozwój – sukces – szczęście”