Wakacje z UFO27 czerwca 2011

Zabytki, pomniki przyrody, miejsca związane ze słynnymi postaciami. Zwiedzać można na różne sposoby. Wypróbowaliście już trasę śladami polskich produkcji filmowych? Szlak Orlich Gniazd? Jeśli brakuje wam pomysłu i szukacie nietypowego pomysłu na wakacyjny wypad, możecie spróbować wybrać się w Polskę śladami… UFO.

Polska nie jest miejscem szczególnie często odwiedzanym przez Niezidentyfikowane Obiekty Latające, czyli budzące wiele kontrowersji UFO. Niemniej jednak istnieją miejsca, w których, jak utrzymują zwolennicy teorii o istnieniu pozaziemskich cywilizacji, odnotowano bliskie spotkania z tajemniczymi istotami, albo przynajmniej zaobserwowano ślady ich bytności.

Kręgi w zbożu

Najważniejszym miejscem dla polskich badaczy UFO jest bez wątpienia Wylatowo – niewielka wioska, położona na trasie Poznań – Toruń (między Strzelnem a Trzemesznem), 5 km na południe od Mogilna. W 2000 r. stała się mekką polskich ufologów. Wszystko za sprawą pojawiających się tu tajemniczych kręgów w zbożu. Zjawisko badały grupy polskich i zagranicznych naukowców. Co roku latem do Wylatowa zjeżdżały tłumy turystów, którzy sami chcieli przekonać się, co dzieje się w tym miejscu. Pola wokół wioski były monitorowane przez kamery i czujniki, po polach dniem i nocą chodziły grupy ochotników wyczulonych na każde nietypowe zjawisko. W wsi stacjonowała organizacja Nautilius zajmująca się badaniem zjawisk paranormalnych. Bez względu na ilość obserwatorów, co roku w promieniu kilkuset metrów wokół wsi na polach pojawiały się tajemnicze piktogramy. Wiele przeprowadzonych doświadczeń i obserwacji wykluczyło sugerowaną przez niektórych możliwość wygniatania zboża przez ludzi.

Od 2006 r. szum wokół Wylatowa ucichł. Piktogramy przestały się pojawiać na wylatowskich polach. Wielbiciele UFO twierdzą jednak, że cisza wokół najważniejszego ufo-miejsca w Polsce jest chwilowa i wynika głównie z tego, że miejscowa ludność miała już dosyć krążących po okolicy turystów i przestała informować o kolejnych niewytłumaczalnych zdarzeniach. Najwytrwalsi ufomaniacy wciąż przyjeżdżają do Wylatowa, licząc, że tajemnicze kręgi znów się pojawią.

Pomnik UFO

Wioska Emilcin, leżąca nieopodal Lublina, to jedyne miejsce w Polsce, w którym stoi pomnik upamiętniający wizytę… kosmitów. By tu trafić, wystarczy jadąc na Kraśnik z Lublina w Strzeszkowicach skręcić na Bełżyce, a potem na Opole Lubelskie. Na wielkim stojącym przy drodze głazie ustawiono tajemniczy sześcian i tablicę. Pomnik upamiętnia zdarzenia z 1978 r., kiedy to 10 maja siedemdziesięciojednoletni rolnik Jan Wolski wracając do domu nad ranem spotkał na leśnej polanie kilka małych istot, które nazwał „potworakami”. Miały one na sobie ściśle przylegające do skóry czarne kombinezony i zielone twarze – tak się rozpoczyna historia spotkania Jana Wolskiego z UFO opisana na tablicy informacyjnej.

Historia ta była swego czasu bardzo głośna – nieżyjący już Jan Wolski opowiadał w mediach, jak przybysze przeprowadzali nad nim badania w lewitującym na ziemią, przypominającym wydłużony sześcian statku. Zdarzenie stało się też kanwą książki: „Zdarzenie w Emilcinie” Zbigniewa Blania-Bolnara, znanego polskiego ufologa, który materiały do niej zbierał przez kilka lat.

To, że kosmici więcej się w Emilcinie nie pokazali nie znaczy jednak, że mieszkańcy o tym wydarzeniu zapomnieli. Co roku w maju organizowany jest tutaj piknik ufologiczny. Podczas tegorocznej imprezy zakopano w ziemi specjalną kapsułę pamięci. Ma w niej doczekać roku 3011.

Kosmici, albo miska dla psa

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych miejsc związanych z UFO jest leżąca pod Siedlcami na Mazowszu, wieś Zdany. To właśnie tutaj 8 stycznia 2006 r. polonez emerytowanego policjanta, Macieja Talachy nagle zatrzymał się w miejscu. Podobny los spotkał mikrobus na wschodnich numerach rejestracyjnych, który jechał za nim. Samochodów nie dało się uruchomić. Nagle grzebiący w silnikach samochodów kierowcy zobaczyli metaliczny, lśniący w słońcu obiekt, który zmieniając gwałtownie wysokość przeleciał tuż nad jezdnią. Kiedy obiekt zbliżał się do samochodów, czuć było wyraźny powiew powietrza i słychać było delikatny szum. Traf chciał, że jeden z mężczyzn miał aparat fotograficzny i wykonał niezidentyfikowanemu obiektowi całą serię zdjęć. Wyjątkowo wyraźne (jak na fotografie UFO) zdjęcia opublikował dziennik „Fakt” i o sprawie zrobiło się głośno. Sceptycy podkreślali, że obiekt wygląda jak dwie złączone metalowe miski dla psa. Ich przeciwnicy – m.in. wspomniana już fundacja Nautilus – twierdzą, że to najbardziej wyraźne zdjęcia UFO jakie kiedykolwiek zrobiona na świecie.

Z dziejów polskiej ufologii

Choć Zdany, Emilcin i Wylatowo to najgłośniejsze w Polsce miejsca związane z UFO, niezidentyfikowane obiekty latające widziano jednak w niemalże w każdym większym mieście naszego kraju. 21 stycznia 1959 r. pracownicy portu w Gdyni zaobserwowali upadek do jednego z basenów portowych niezidentyfikowanego obiektu. Marynarka wojenna we wskazanym przez świadków miejscu prowadziła poszukiwania m.in. przy pomocy nurków.

Najliczniejsze obserwacje UFO w Polsce miały miejsce w lutym 1978 r., gdy nad obszarem zachodniej Polski (od Głogowa po Szczecin), widziano jednocześnie wiele, długo pozostających nieruchomo, obiektów w kształcie podobnym do sterowców Zeppelina. Podobne zdarzenie miało miejsce 11 lipca 1995 roku. Na rozległym obszarze północnej Polski, od południowego brzegu jeziora Śniardwy, aż do Krynicy Morskiej można było obserwować szereg prostokątnych obiektów stojących w bezruchu w czasie około godziny. Z kierunków obserwacji wynikało, że obiekty pojawiły się nad Obwodem Kaliningradzkim, w rejonie miasta Kaliningrad.

Warszawie miejscem w którym najczęściej obserwowano niewytłumaczalne na zjawiska na niebie jest tor wyścigów konnych Służewiec oraz okolice jeziorka Czerniakowskiego w pobliżu Wilanowa. W jego okolicach na rozległych łąkach miał miejsce jedyny udokumentowany przypadek lądowania UFO w Warszawie – w latach 80. ufolodzy znaleźli tu wypalone znaki, będące ich zdaniem śladami lądowania UFO. Dysponują nawet zdjęciami dokumentującymi obecność na tym terenie i znaleźli świadków, którzy opowiadali o spotkaniach z dziwnymi postaciami podróżującymi latającym spodkiem.

Jeśli więc macie ochotę na odrobinę adrenaliny i chcecie poczuć atmosferę niesamowitości możecie ruszyć w Polskę śladami kosmitów. W najlepszym wypadku będziecie świadkami spotkania III stopnia. W najgorszym – pospacerujecie po pięknych polach i łąkach i zwiedzicie nieznane okolice, których w innych okolicznościach nigdy byście nie poznali.