Nowa ustawa zlikwiduje patologie5 maja 2011

O batalii w Sejmie nad projektem ustawy refundacyjnej z dr. Grzegorzem Kucharewiczem, Prezesem Naczelnej Rady Aptekarskiej, rozmawia Lilianna Bartowska-Lewicka.

 

 

W czwartek 17 lutego br. zakończyła prace sejmowa podkomisja nadzwyczajna do rozpatrzenia rządowego projektu ustawy o refundacji leków, środków specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych. 25 marca br. Sejm przyjął tę ustawę. Zabiegał Pan zdecydowanie o zmianę różnych zapisów dotyczących aptek w projekcie ustawy refundacyjnej. Jakie zmiany udało się w Sejmie przeforsować?
Przedstawiciele Naczelnej Izby Aptekarskiej uczestniczyli we wszystkich posiedzeniach sejmowej podkomisji nadzwyczajnej i Komisji Zdrowia, na których rozpatrywano rządowy projekt ustawy refundacyjnej. Kierowałem pracami tego zespołu. Na różnych etapach procesu legislacyjnego zgłaszaliśmy uwagi do tego projektu i popieraliśmy poprawki uwzględniające nasze postulaty. Chciałbym podkreślić, że już projekt ustawy, który skierowany został do parlamentu, zawierał regulacje dotyczące sztywnych cen zbytu i sztywnych marż na wszystkich poziomach obrotu refundowanymi lekami i wyrobami medycznymi. Od lat był to jeden z głównych postulatów samorządu aptekarskiego. Powyższa regulacja bez wprowadzenia dodatkowych zapisów nie zlikwidowałaby jednak patologii na rynku aptecznym. Podczas prac podkomisji udało się zmienić art. 5 (obecnie art. 6), którego ust. 7 stanowi po modyfikacji, że „apteka zobowiązana jest stosować odpłatność wynikającą z ustawy”. Zapis ten nareszcie kładzie kres sprzedażom jednogroszowym, dopłatom do leków i wieloletniej grze rynkowej odpłatnością za leki refundowane. Przyjęta przez Sejm ustawa refundacyjna wprowadza też do polskiego porządku prawnego przepis stanowiący, że nikt nie może stosować żadnych form zachęty odnoszących się do produktów leczniczych podlegających refundacji ze środków publicznych. Jestem przekonany, że powyższe regulacje zagwarantują równy i lepszy dostęp pacjentów do refundowanych leków i wyrobów medycznych, zlikwidują tzw. turystykę lekową, a także pozwolą skutecznie wyeliminować patologie w obrocie lekiem refundowanym.

Posłowie zmienili tabelę marż aptecznych. Jest ona korzystniejsza dla aptekarzy od tej, zawartej w projekcie ustawy przesłanym do Sejmu. Czy oznacza to kompromis ze strony Ministerstwa Zdrowia?
Kolejna ważna zmiana wprowadzona przez posłów podkomisji dotyczyła wysokości marż aptecznych. Przedstawiciele Naczelnej Izby Aptekarskiej podczas prac podkomisji nadzwyczajnej podkreślali, że tabela marż zamieszczona w rządowym projekcie musi być zmieniona. Bardzo byśmy chcieli, żeby marże na leki finansowane ze środków publicznych były w polskich aptekach zbliżone do tych, które obowiązują w innych krajach Unii Europejskiej. Na przykład marża apteczna w Austrii, liczona od ceny hurtowej, na leki refundowane w cenie od 30 do 60 euro, wynosi 28 proc. Strona rządowa nie zgodziła się jednak na tabelę zaproponowaną przez NIA. Ostatecznie poprawka dotycząca marż detalicznych została przyjęta w ostatnim dniu pracy podkomisji nadzwyczajnej, po przeanalizowaniu przez rząd skutków wprowadzenia tej zmiany. Nowa tabela marż detalicznych, choć nie zadowala w pełni aptekarzy, jest korzystniejsza dla nich od tej, którą opracowało Ministerstwo Zdrowia. Samorząd aptekarski domagał się również, aby urzędowa marża detaliczna ustalana była od ceny hurtowej brutto leku czy wyrobu medycznego, a nie od jakiejkolwiek innej wartości, wynikającej z arbitralnie przyjętych założeń. Rząd nie zmienił jednak stanowiska w tej sprawie. Marża apteczna będzie zatem naliczana od ceny hurtowej, stanowiącej podstawę limitu w danej grupie limitowej. Taki system konstruowania marż detalicznych w aptekach nie funkcjonuje w żadnym kraju Unii Europejskiej. Jest on skomplikowany. Zgodnie z ustawą podstawę limitu w danej grupie limitowej stanowi najwyższa spośród najniższych cen hurtowych za DDD leku, który dopełnia 15 proc. obrotu ilościowego, liczonego według DDD, zrealizowanego w tej grupie limitowej w miesiącu poprzedzającym o 3 miesiące ogłoszenie obwieszczenia z wykazami leków refundowanych. Co się jednak stanie, gdy w wyniku błędnych obliczeń za podstawę limitu przyjęta zostanie niewłaściwa cena? Kto poniesie konsekwencje błędu? Wątpliwości jest wiele. Naczelna Rada Aptekarska nadal będzie dążyć do zmiany sposobu naliczania marży detalicznej. Nie godzimy się również z tym, że wykazy leków refundowanych nie będą publikowane w drodze rozporządzenia Ministra Zdrowia, lecz mają pojawiać się w obwieszczeniach. Ustalanie cen i marż urzędowych w rozporządzeniu, a więc w akcie prawa powszechnie obowiązującego, jest istotne zarówno ze względu na konieczność zagwarantowania praw przysługujących pacjentom, jak i z punktu widzenia możliwości nałożenia na przedsiębiorców określonych obowiązków w celu realizacji tych praw. Tymczasem przyjęte rozwiązanie narusza art. 31 ust. 2 Konstytucji RP, zgodnie z którym nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje. Zaproponowana przez rząd forma publikowania wykazów leków refundowanych nie jest korzystna ani dla pacjentów, ani dla farmaceutów.

Istotne zmiany udało się wprowadzić w przepisach regulujących zawieranie umów refundacyjnych między Narodowym Funduszem Zdrowia a aptekami. Czego one dotyczą?
Kwestionujemy potrzebę zawierania takich umów. Umowy na realizację recept są zbędne. Urzędnicy NFZ będą powielali pracę innych organów, sprawdzając i gromadząc dokumenty, jakie wymagane są na przykład przez ustawę Prawo farmaceutyczne. Ustawa refundacyjna zakłada rozwiązanie korupcjogenne, nieefektywne, wzmacniające niepotrzebnie władzę urzędników NFZ nad aptekami. Nie jest to zgodne z deklaracjami obecnego rządu, który chce deregulować różne sfery życia społecznego i gospodarczego. Na posiedzeniu podkomisji posłowie zgłosili poprawki uwzględniające niektóre postulaty samorządu aptekarskiego. Dodano zatem normę stanowiącą, że podmiot prowadzący aptekę zawierać będzie umowę z NFZ na czas nieokreślony. Ponadto udało się wprowadzić zapis upoważniający Ministra Zdrowia do określenia w rozporządzeniu ogólnych warunków umów na realizację recept, a także ramowego wzoru takiej umowy. Z ustawy usunięto też przepis stanowiący, że NFZ może w określonych okolicznościach bezterminowo nie zawierać z apteką kolejnej umowy na realizację recept, jeśli poprzednie były rozwiązane ze skutkiem natychmiastowym.

Co jeszcze spędza Panu sen z oczu?
Brak trybu odwoławczego od ustaleń i decyzji urzędników NFZ, w szczególności w zakresie spraw związanych z refundacją. Ewentualne rozstrzygnięcie dotyczące zwrotu refundacji przy braku trybu odwoławczego może stanowić realne zagrożenie dla dalszego funkcjonowania apteki. Ponadto w ustawie refundacyjnej nie został uregulowany problem odpowiedzialność osób uprawnionych do wystawiania recept na leki refundowane za recepty wystawiane niezgodnie z obowiązującymi przepisami prawa. Zgodnie z obowiązującym prawem nawet za drobne uchybienia formalne na receptach odpowiedzialność ma ponieść farmaceuta, a nie osoba wystawiająca wadliwą receptę. Aptekarze obarczani są odpowiedzialnością za nie swoje błędy. Obecnie Narodowy Fundusz Zdrowia uznaje za słuszne odbieranie aptekom refundacji także wtedy, gdy na podstawie recepty wystawionej przez uprawnionego lekarza osoba uprawniona nabyła przysługujący jej lek. Żądania zwrotu refundacji wysuwane są nawet po wielu latach od wydania leku, co w praktyce zagraża dalszemu istnieniu aptek, wobec których wysunięto takie roszczenia. Nie możemy się na to zgodzić.

W projekcie ustawy refundacyjnej przewidziano wymóg posiadania przez aptekę wszystkich leków. Czy zmieniono ten zapis?
Tak, to jest duży sukces. Zmieniono zapis dotyczący obowiązku posiadania przez aptekę leków refundowanych. Przepis w uchwalonej ustawie stanowi, że „apteka ma obowiązek zapewnić dostępność do takiego leku”.

A co z reklamą aptek i punktów aptecznych?
Był to od wielu lat jeden z głównych postulatów samorządu aptekarskiego. Posłowie dokonali zmian w ustawie z 6 września 2001 r. – Prawo Farmaceutyczne, modyfikując artykuł 94a i uchwalając przepisy dotyczące całkowitego zakazu reklamy aptek i punktów aptecznych oraz ich działalności, na ostatnim posiedzeniu podkomisji nadzwyczajnej. Dozwolone będzie jedynie informowanie o lokalizacji i godzinach pracy danej apteki lub punktu aptecznego. Przeciwnicy tej fundamentalnej regulacji niesłusznie wskazywali na jej sprzeczność z Konstytucją RP oraz dyrektywą unijną. Tymczasem takiej sprzeczności nie ma. Bezwzględna walka o pacjenta, wojny cenowe, różnego rodzaju agresywne akcje marketingowe zmieniły oblicze apteki. Jeśli wejdą w życie przepisy zabraniające reklamowania się aptek oraz zakazujące stosowania wszelkich form zachęty odnoszących się do leków refundowanych, to stworzone zostaną warunki do przywrócenia właściwej roli apteki jako placówki ochrony zdrowia i farmaceuty jako osoby wykonującej zawód zaufania publicznego. Będzie to korzystne dla pacjenta.

***

Okiem obserwatora

Barbara Misiewicz-Jagielak
Redaktor Merytoryczna „Farmacji Praktycznej”

W czasie batalii w Sejmie, którą toczyła strona społeczna nad niektórymi zapisami ustawy refundacyjnej, uczestniczyłam w roli eksperta polskiego przemysłu farmaceutycznego. Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem determinacji, z jaką walczyła o interesy polskich aptek Naczelna Izba Aptekarska. Dialog z przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia i parlamentarzystami jest niezwykle trudny. Pomimo wyraźnego zrozumienia wielu argumentów strony społecznej, nie chcieli oni albo nie mogli zmienić większości zapisów ustawy refundacyjnej. Swój sprzeciw wyrażali producenci leków, aptekarze, hurtownicy, lekarze i przedstawiciele pacjentów. Przedstawiciele aptekarzy ugrali najwięcej, być może niektórym wydaje się, że to mało w skali potrzeb, ale obserwując postępowanie legislacyjne mogę tylko wyrazić ogromny szacunek i podziw dla dokonań Państwa (naszej) Izby.