Sztuka zarabiania11 marca 2011

sztuka-zarabiania

Inwestowanie w sztukę, to taki sam sposób na zarabianie pieniędzy, jak inwestowanie w obligacje i lokaty finansowe. Z tym że do sztuki potrzeba obycia, cierpliwości, niekiedy silnych nerwów oraz dobrego gustu. I wcale nie trzeba być milionerem lub przynajmniej należeć do elity finansowej, by stać się liczącym kolekcjonerem-inwestorem sztuki.

By zacząć inwestować w sztukę wystarczy mieć zaledwie 100 zł (sic!). Czasami zdarza się, że na początku nie trzeba zainwestować żadnych pieniędzy, bowiem obraz, rzeźbę, rysunek, akwarelę można np. dostać w prezencie i od tego rozpocząć swoją przygodę ze sztuką. Dla tych, którzy chcieliby zacząć rozwijać się w tym kierunku, mamy sześć ważnych rad.

 

1. Zawsze rozpoczynamy od kupowania obiektów tanich, stopniowo przechodząc na wyższe poziomy. Tak jest nie tylko bezpiecznie, ale przy nietrafionym zakupie szybko się nie zniechęcimy.

2. Sztuka to nie tylko malarstwo. Mogą to być meble, zastawy stołowe, zegary, przedmioty codziennego użytku oraz coraz modniejsze fotografie. Wszystko zależy od nas. Inwestowanie w sztukę nie należy do zajęć najłatwiejszych, ale jeśli mamy ogólną wiedzę na ten temat i czujemy, że to jest właśnie to, warto spróbować. Więc na początku zasięgnijmy języka u znajomych i przyjaciół, bo może ktoś oprócz nas wpadł na ten pomysł wcześniej i da nam kilka sprawdzonych rad. Musimy poświęcić nowemu zajęciu trochę czasu, trzeba bowiem zacząć chadzać na wernisaże i wystawy, oglądać dzieła sztuki w muzeach oraz galeriach. Warto także pogłębić swoją wiedzę w tej dziedzinie i przeczytać kilka książek na wybrany temat. Istotne są też prężnie działające portale internetowe z najnowszymi informacjami dotyczącymi obrotu dziełami sztuki. Myśląc poważnie o tworzeniu kolekcji i inwestowaniu w sztukę warto wspomóc się przy wyborze dzieł opiniami ekspertów i historyków sztuki. Ważne jest by „trzymać rękę na pulsie” i nie podejmować zbyt pochopnych decyzji. Rozważając zakup dzieła sztuki trzeba mieć pewność co do jego autentyczności – tutaj ponownie powraca kwestia ekspertów, galerii i domów aukcyjnych wydających świadectwo autentyczności sprzedawanych obiektów. Oczywiście nie bez znaczenia jest nazwisko artysty lub nazwa wytwórni oraz, przy biżuterii, porcelanie i wyrobach szklanych, brak skaz, klasa czystości kamienia i próba kruszca

3. Zastanówmy się, czy chcemy być inwestorem, czy kolekcjonerem? Wbrew pozorom różnica wcale nie jest taka wielka. Można być kolekcjonerem i kupować ulubione przez siebie obiekty z myślą, że część z nich sprzedamy. Poza tym każdy kolekcjoner w pewnym momencie (najczęściej po kilkunastu latach pasji) zaczyna się zastanawiać nad wartością swojej kolekcji i pragnie zacząć się specjalizować w innym kierunku lub ograniczyć do minimum posiadany zbiór.

4. Inwestując w sztukę trzeba wziąć pod uwagę długi czas trwania inwestycji: kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat. Dlatego – według doradców finansowych – inwestycja w sztukę w całościowym portfelu inwestora nie powinna przekraczać 15 proc. inwestycji. Czyli jeśli chcemy przeznaczyć na inwestycje ogółem np. 500 zł, to fotografia lub rysunek nie powinny być droższe niż 75 zł.

Ponadto jeśli będziemy zmuszeni do wcześniejszego „przymusowego” pozbycia się dzieł, nie osiągniemy dużego zysku. Koszty transakcji przy zakupie czy sprzedaży – mamy na myśli pośredniczące antykwariaty, domy aukcyjne lub galerie – niestety są bardzo wysokie.

5. Marża galerii jest bardzo wysoka, sięga nawet 50 proc. wartości dzieła. Radzimy więc najlepiej, gdy chodzi o malarstwo, rzeźbę czy grafikę – jeśli ich autor żyje – kontaktować się bezpośrednio z nim. Nie wszyscy tego sobie życzą. Jednak, gdy nawiążemy dobry kontakt z artystą, na pewno dzieło kupimy dużo taniej, a po latach zażyłej przyjaźni nawet coś niewielkiego możemy dostać w prezencie. Ale nie bądźmy pazerni. Artyści są wnikliwymi obserwatorami i bardzo szybko rozpracują nasze zamiary.

6. Moda odgrywa ważną rolę. Podobnie jak i w pozostałych dziedzinach, w które się inwestuje, tak i w sztuce rządzą pewne mody. Jednego roku jest modny np. Henryk Siemiradzki lub Jacek Malczewski, a za dwa lata Wilhelm Sasnal. Nie należy ulegać modom. Uwierzmy własnemu nosowi oraz stosujmy zasadę „inwestuj w to, co rozumiesz”, czyli w to, co się nam podoba.

6. Jeśli trafimy na to COŚ, to nie rezygnujmy za szybko. Z galeriami lub artystami, podobnie jak z bankiem, można negocjować. Oczywiście nie tylko cenę, ale i sposób płatności, np. rozłożenie na raty.