Nerwy na wodzy9 marca 2011

nerwy-na-wodzy

Złość jest niczym złym i wcale nie musi prowadzić do agresji. Pod warunkiem, że potrafimy ja kontrolować. Nie warto jej tłumić – lepiej ją ujarzmić i odpowiednio ukierunkować. Wówczas może być niezwykle przydatna.

Gdy rodzice krzyczą na nas, karcąc za jakieś przewinienie, wymagają od nas posłuszeństwa, nieokazywania uczuć. Od samego początku słyszymy: „nie złość się”, „uspokój się”, „po co krzyczysz”, „idź do swojego pokoju”. Również w szkole byliśmy i jesteśmy za okazywanie złości karani. Od dziecka uczymy sie tłumienia złości, bo jej okazywanie jest złe. W rezultacie uznajemy, że złość jest zła, a jej okazywanie jeszcze gorsze. W dorosłym życiu odbija się to nie tylko na naszym zdrowiu, ale również na naszej psychice.

Dolegliwości fizyczne

Psychologowie potwierdzają, że tłumienie złości jest złe i prowadzi do wielu chorób, m.in. wrzodów żołądka, nadciśnienia, zawału, raka i całego mnóstwa innych dolegliwości, jak stany zapalne czy bóle głowy. Lekarze leczą często wyłącznie symptomy i nie pytają, jaka jest ich przyczyna. Nawet jeśli uda im się (co bardzo wątpliwe) „wyleczyć” jeden, natychmiast pojawia się drugi.

Z badań wynika, że ci, którzy radzili sobie z konfliktami, przemilczając je, byli dwa razy bardziej narażeni na atak serca lub śmierć z powodu choroby mięśnia sercowego, niż ci, którzy od razu mierzyli się z problemową sytuacją.

Jeśli złość udaje się nam przez dłuższy czas chować, w końcu „wyjdzie nam bokiem” – tzn. zaowocuje dolegliwościami psychosomatycznymi. Warto czasem zastanowić się, czy uporczywe bóle głowy, zmiany skórne, kłopoty z żołądkiem itp. nie są efektem niewyrażanego gniewu. Czyli złości, która „zjada” nas od środka.

Dolegliwości psychiczne

William DeFoore, amerykański psychoterapeuta, prezes Institute for Personal and Professional Development w Dallas, pisze w swojej książce „Złość” o związanym z ukrytym gniewem zjawisku zinternalizowanej złości lub nienawiści do samego siebie, które prowadzi do myśli lub zachowań samobójczych. Ukryta złość może spowodować ujawnienie się fobii, urojeń, a nawet psychozy. Tłumienie i nieokazywanie złości prowadzi do tego, że nie jesteśmy pewni własnej wartości, zaczynamy w siebie wątpić.

Podobnie można popatrzeć na depresję: jako na nawyk obracania złości, którą pierwotnie czuje się do kogoś na złość skierowaną do samego siebie. Wiele myśli typowo depresyjnych jest przykładem złości skierowanej do siebie: „jestem do niczego”, „nic mi się nie udaje”, „zachowałem się jak głupek, jak zwykle” itp. Jeśli mamy nawyk tłumienia złości: to nie dość, że szkodzimy swojemu zdrowiu i samopoczuciu, to jeszcze nie jesteśmy w stanie zmieniać niedobrej dla siebie sytuacji, nie mówimy bowiem drugiej osobie, co nam nie pasuje, zgadzamy się na złe traktowanie siebie.

Co z nią zrobić?

Złości nie da się uniknąć, ale można wykorzystać i pokierować nią tak, aby nie działała destrukcyjnie. William Gray DeFoore podkreśla: „Złość jest silnym, naturalnym i pozytywnym uczuciem, istniejącym po to, aby nas chronić. Nie musi nikomu wyrządzać krzywdy i nie musi prowadzić do agresji.(…) To energia emocjonalna, której możemy używać do budowania i podtrzymywania zdrowych granic. (…) Wykorzystaj swoją złość. To uczucie, które nie zawsze jest destrukcyjne. Natura stworzyła je po to, byśmy mogli przetrwać”.

Z obserwacji Graya DeFoore wynika, że negatywne emocje skupiają naszą uwagę na szczegółach, co czyni z nas np. dobrych pracowników. Jeśli w miejscu pracy od czasu do czasu okażemy gniew, nie tracąc przy tym szacunku do osób, z którymi pracujemy, w dłuższej perspektywie doprowadzi nas to np. do awansu. Ponad 55 proc. ludzi biorących udział w pewnym eksperymencie stwierdziło, że okazywanie złości przyniosło im w życiu korzyści. Przekładało sie to zarówno na awanse w pracy, jak i poprawę emocjonalnej bliskości z rodziną.

Każdy z nas jest w stanie sprawić, by jego złe emocje stały się emocjami dobrymi. Pierwszym krokiem do konstruktywnego sterowania nimi, jak twierdzi DeFoore, jest ogłoszenie „rozejmu ze swoją złościa” – dopóki nie przyjmiemy jej jako wartościowej części siebie, będziemy w nieustannym konflikcie z samym sobą. A kłócąc się z samym sobą, trudno niestety wyjść z siebie, trzaskając drzwiami

Jak bezpiecznie wyładowywać złość

1. Stwórz w wyobraźni obraz złości – jako chmury, ognia, pięści, czegokolwiek, co wyda ci się odpowiednie. Wdychaj powietrze głęboko do brzucha i wydychaj powoli, wyobrażając sobie, jak obraz złości rośnie, aż wyjdzie poza granice twojego ciała. Nie przestawaj do momentu, gdy wyobrażenie stanie się tak wielkie, że zniknie.

2. Stwórz w wyobraźni przerysowany obraz kogoś lub czegoś odzwierciedlającego twoją złość. To może być tornado pustoszące pola, gigantyczny stwór łapiący pioruny z nieba i miotający nimi lub cokolwiek, co pobudzi twoją wyobraźnię. Pamiętaj, aby fantazja nie zawierała przemocy!

3. Kiedy twoja złość się ujawni, zapisz w notesie swoje uczucia. Nie cenzuruj i nie redaguj pisanego tekstu, bo nie osiągniesz pełnego wyładowania złości. Wyładowanie na papierze pozwoli ci potem przyjrzeć się swoim uczuciom chłodno i racjonalnie.

4. Jeśli czujesz, że zaraz wybuchniesz, a jedziesz samochodem, zatrzymaj się, zamknij okna i głośno wykrzycz swoją frustrację.

5. Powieś w gabinecie lub w garażu gruszkę bokserską lub worek treningowy wypełniony piaskiem. Działa na złość jak piorunochron. Tylko nie zapomnij o profesjonalnych rękawicach!

 

Na podstawie: William Gray DeFoore Złość. Opanuj ją, uzdrawiaj nią, powstrzymaj ją , zanim cię zadręczy na śmierć, Wyd. Bellona 2007; Małgorzata Osipczuk, Złość, która nie krzywdzi, a pomaga.