Vedic Art. Malowanie sercem17 maja 2010

Nie umiesz malować? Świetnie, tym lepiej ci wyjdzie. A tak w ogóle to nie chodzi o malowanie, mimo że na zajęciach przez cały czas malujesz. O co chodzi? To Vedic Art, czyli sztuka tworzenia i budzenia swojej kreatywności

Słowo „veda” wywodzi się z sanskrytu i oznacza wiedzę. Jest to wiedza o świecie, która istniała od zawsze. Być może dlatego Vedic Art nie naucza malowania, a jedynie przypomina, jak malować. Malowanie to nic innego, jak proces tworzenia. Wystarczy tylko go sobie przypomnieć. A przypomnieniu służy 17 wedyjskich zasad. Dzięki nim ktoś, kto w ogóle wcześniej nie malował, nagle zaczyna swobodnie machać pędzlem po płótnie.

Co nam daje malowanie?

Rozpoczęcie procesu malowania uruchamia w nas poczucie wolności. W trakcie poznawania kolejnych zasad uwalniamy się od różnego rodzaju blokad. W zapomnienie odchodzą stwierdzenia typu: „nie umiem”, „nie potrafię”. Otwiera się serce i nawiązuje kontakt z duszą, po to, by moc odnaleźć wewnętrzną moc. Zauważamy nagle, że podejmowanie decyzji przychodzi z łatwością i przede wszystkim jesteśmy już artystami swojego własnego życia! Kreatywność, która się wyzwala się powoduje, że nagle mamy ochotę malować, pisać, tańczyć, śpiewać, robić wszystko to, na co zawsze mieliśmy ochotę, ale nigdy nie starczało śmiałości i było odkładane na później.

Jak wyglądają zajęcia?

Zajęcia z Vedic Art rozpoczynają się od najprostszych czynności. Najpierw zamykmy oczy, po to, by skontaktować się ze swoim wnętrzem. Potem następuje poznawanie kolejnych zasad. Nie jest tak, że od razu dostajemy płótno, a nauczyciel każe nam malować. Pierwsze rysunki czyni się na białej kartce, ołówkiem.
– Rysujemy swobodnie, ręka sama nas prowadzi, bez zastanowienia. W ten sposób nawiązujemy kontakt z naszą intuicją – mówi Jacek Poteralski, specjalizujący się w Vedic Art. – Stopniowo poznajemy kolejne zasady, wówczas dochodzą kolory. Jest nawet moment, kiedy tworzymy nasze dzieło ze wszystkiego, co jest pod ręką, np. kasza, sznurek, brokat i oczywiście farby. Słowem – wszystko to, to jedna, wielka zabawa. Czujemy się wtedy jak dzieci w sklepie z zabawkami. Wraz z kolejnymi zasadami dochodzimy do momentu, gdy pojawia się białe płótno i tak powstaje nasz pierwszy obraz.
Podczas malowania pojawiają się w nas różne emocje. Czasami napotykamy na opór, coś się z nas uwalnia, czujemy się bardzo zmęczeni. Warto wtedy dać sobie chwilę czasu, odejść od malowania, zrobić herbatę, odpocząć. Często pojawiającym się uczuciem jest też euforia i nagły przypływ energii.

Co potem?

Aby poznać 17 zasad potrzeba kilku weekendów. Najpierw przechodzimy pierwszy, potem drugi stopień wtajemniczenia. Gdy ukończymy dwa stopnie możemy zrobić kurs nauczyciela i dzielić się zdobyta wiedzą ze wszystkimi chętnymi. Kurs można przerwać w dowolnym momencie, np. po pierwszym stopniu i później w dowolnym terminie zrobić drugi stopień.
Organizatorzy kursów Vedic Art bardzo często przygotowują plenery, gdzie maluje się na świeżym powietrzu, w pięknych warunkach pogody, wraz z innymi celebrując akt tworzenia. No i przede wszystkim trzeba być przygotowanym na to, że cały dom zapełni się obrazami, które można dawać w prezencie znajomym. Można też zacząć je sprzedawać i w ten sposób stworzyć sobie dodatkowy dochód, a nawet zorganizować wystawę. Pomysłów jest wiele. Powodzenia!