Nielegalna dobroczynność31 maja 2010

Działalność punktu aptecznego przy parafii Św. Trójcy w Bydgoszczy wywołała medialną burzę. Czy pomoc najuboższym może odbywać się wbrew prawu? O zdanie na ten temat pyta zainteresowane strony Lilianna Bartowska-Lewicka.

mgr farm. Mirosława Adamska
opiekun punktu
Nasz punkt powstał 25 lat temu. Wtedy do Polski spływały dary z całej Europy, w szczególności z Francji, w ramach działalności polskiego oddziału międzynarodowego stowarzyszenia „Farmaceuci bez granic”. Niestety, zmieniły się przepisy unijne i stowarzyszenie kieruje pomoc humanitarną wyłącznie do państw najbiedniejszych, np. w Afryce. Uważam jednak, że taka pomoc powinna być nadal kontynuowana w Polsce. Wielu naszych obywateli nie stać na leczenie, choć Polska jest postrzegana jako kraj, który dobrze radzi sobie w dobie kryzysu. Dysproporcje w emeryturach, pensjach czy zasiłkach są rażące. Trzeba sobie zdawać sprawę, że przybywa nam osób starszych, schorowanych i dla nich to miejsce jest bardzo ważne. Likwidacja tego punktu wiąże się z poważnymi konsekwencjami, także natury moralnej. Zabiera się ludziom nadzieję. Naszym pacjentom stwarzamy opiekę farmaceutyczną. Każda z osób, która zajmuje się u nas wydawaniem leków, jest farmaceutą, a pomieszczenie, w którym rozmawiamy, zostało dobrze ocenione przez Inspektorat Farmaceutyczny. Tym bardziej boli nas fakt, że za moment punkt może zniknąć. Nie wiem, co wtedy stanie się z naszymi pacjentami…

ks. prałat Bronisław Kaczmarek
Parafia Św. Trójcy
Ubolewam, że nie dostrzega się istoty sprawy: wielu pacjentów nie wykupuje leków, bo ich na to nie stać. Nikt nie pochyla się nad najuboższymi. A to oni najczęściej potrzebują pomocy medycznej, są narażeni na choroby, a bywa, że nie mają nawet ubezpieczenia i możliwości skorzystania z podstawowej opieki medycznej. Tymczasem leki się marnują. Wyrzucane są dziesiątki opakowań. Starsi często bezmyślnie wykupują na zapas leki, których nie zdołają nawet w połowie wykorzystać. Dlatego szkoda, że cel tak szlachetny, jak przekazywanie leków o ważnym terminie spożycia, w stanie absolutnie nienaruszonym, przechowywanych w warunkach podawanych na ulotkach, jest krytykowany, zamiast brany pod rozwagę. Tymczasem prawo bardzo restrykcyjnie określa sytuację przekazywania leków. Uważam, że powinno się stworzyć odpowiednie procedury umożliwiające przejęcie leku w stanie nienaruszonym. Również podarowanie leku powinno być traktowane tak samo, jak powtórne skierowanie medykamentu do sprzedaży. Na razie jednak nad wtórnym obrotem lekami niepotrzebnie krąży widmo nielegalnego handlu.

Maciej Jaszewski
bydgoszczanin, właściciel księgarni przy Starym Rynku
Uważam, że leki niewykorzystane przez pacjentów, które są oryginalnie zapakowane, posiadają przynajmniej 3-miesięczny okres przydatności do spożycia, nie są specyfikami, których przechowywanie określone jest szczególnie surowymi normami, a ich ogląd dokonany jest przez farmaceutę, powinny służyć osobom, których nie stać na zakupy w aptece. W przeciwnym wypadku to ustawodawca winien wprowadzić takie rozwiązania prawne i finansowe, które umożliwiłyby dofinansowanie zakupu leków osobom o niskich dochodach. Jak tego dokonać? To już sprawa parlamentarzystów.

Pan Kazimierz
mieszkaniec bydgoskiego osiedla Błonie
Jestem zdruzgotany. Dlaczego ten punkt ma zniknąć? Dlaczego komuś przeszkadza dobroczynność i możliwość darmowego realizowania recept!? Zabiera się nam już wszystko! Jak będę sobie radził przy mojej emeryturze 700 zł i receptach, których koszt co miesiąc przekracza 150 zł? Jestem pod stałym dozorem kardiologa, biorę sporo leków. To duże obciążenie dla mojego budżetu. Skazuje się nas – emerytów – na eutanazję w myśl urzędniczych przepisów!!!

Podsumowanie:
Aktualnie punkt przy parafii Św. Trójcy w Bydgoszczy jest czynny tylko we wtorki i to przez dwie godziny. Jego zamknięcie jest już tylko kwestią czasu. Nie ma darowizn z zagranicy i nie ma zgody prawnej na dalsze istnienie tego typu placówki.