Modnie i wygodnie26 maja 2010

modnie-i-wygodnie

Po latach wzgardy trampki wracają do łask. Stały się synonimem miejskiego luzu i sportowego ulicznego szyku.

Wielu osobom trampki wciąż kojarzą się z czasami peerelu. W Polsce traktowane były długo raczej pogardliwie, jako buty drugiej kategorii. „Trampki – podstawowe obuwie chłopięce produkowane przez Stomil. Z charakterystycznym bieżnikiem i gumowymi czubami. Wersja dziewczęca nie miała czubów i nazywała się tenisówki. Jedno i drugie stosowane jako obuwie zamienne w szkołach zamiast znienawidzonych juniorków” – taką definicję można znaleźć w Leksykonie PRL-u. Na Zachodzie jednak trampki już dawno zostały uznane za klasyki.
– W naszym kraju trampki długo kojarzone były z czasami juniorków i peerelowskiej beznadziei – tłumaczy stylistka Gosia Biernacka. – Na zachodzie jednak od lat są symbolem nonszalancji, luzu i nonkonformizmu. Współcześni projektanci lubią wykorzystywać je do przekornego przełamywani elegancji i chętnie łączą np. z garniturem – dodaje. Trampki powracają razem z modą retro. Kto by pomyślał, że popularne 20 lat temu „czeszki” wrócą do łask i staną się ostatnim krzykiem mody. Trampki nigdy w zasadzie nie zniknęły z modowego horyzontu teraz jednak znowu zaczynają święcić prawdziwe triumfy w szafach miejskich wielbicielek mody.

Historia trampka

Dziś, w czasach kiedy przy projektowaniu sportowych butów wykorzystuje się niemal kosmiczne technologie, trudno uwierzyć w to, że klasyczne materiałowe trampki pierwotnie były zaprojektowane jako buty… koszykarskie. Pierwszy model, najpopularniejszego dziś firmowego trampka Converse All Stars został wyprodukowane w 1917 roku. Buty miały grubą gumową podeszwę i czarny materiałowy wierzch. Sięgały za kostkę. I zostały przez koszykarzy zupełnie zignorowane… Pierwszym, który przekonał się do nowego obuwia był Charles „Chuck” H. Taylor gracz drużyny Akron Firestones, zwany później „ambasadorem koszykówki”. Taylor gorąco zaangażował się nie tylko w promowanie ulubionego sportu ale i ulubionego modelu butów do gry.
Po latach Taylor został uhonorowany przez firmę Converse – w 1923 roku klasyczne trampki All Stars zostały nazwane jego imieniem, które pojawiło się obok firmowej gwiazdy na każdej parze tych butów. Chucki Taylory nosili jednak nie tylko amerykańscy koszykarze (po drugiej wojnie światowej zaczęto farbować oryginalne czarne lub białe trampki na różne kolory, by gracze mogli nosić buty w barwach swoich drużyn) ale i amerykańscy żołnierze na froncie wojennym. Białe trampki stały się oficjalnymi butami treningowymi Amerykańskiej armii. Z czasem do wygodnych butów przekonał się cały świat. Klasyczne trampki Conversa ma lub miało ponad 60 proc. Amerykanów. „Chucki” stały się ikoną mody. W trampkach chodzą bohaterowie filmowych klasyków – John Travolta w „Grease” i Sylwester Stalone w „Rockym”. Buty te pojawiają się w „West Side Story” i „Szybkich i wściekłych”. W ślady słynnych trampek poszli inni producenci. Dzisiaj kupić można je w dziesiątkach modeli i wzorów. Najtańsze kupimy za kilkanaście złotych na targowisku, za najdroższe, markowe trzeba dać nawet kilkaset złotych.

Na każdą okazję

– Trampki są przewiewne i wygodne w dodatku są też świetnym sposobem na wyrażenie siebie… Są dostępne w dziesiątkach, jeśli nie setkach rożnych modeli – wylicza zalety tenisówek Gosia. – Możemy wybrać eleganckie białe, które świetnie będą komponować się np. z „marynarskim” stylem, albo klasycznym weekendowym lookiem – dżinsami i białym tiszertem. Można zdecydować się na bardziej ekstrawaganckie: kolorowe lub z nadrukami, które z kolei podkreślą nasze sympatie muzyczne, czy hobby. Mogą mieć komiksowe lub popartowe nadruki, wzory w romantyczne kwiatki albo podobizny ulubionego wokalisty – wylicza stylistka. – Są fascynaci, którzy swoje trampki „customizują” czyli własnoręcznie malują i przerabiają tak, by stały się jedyne w swoim rodzaju – dodaje Gosia. Ostatnim krzykiem mody są trampki na cienkiej podeszwie. Bardziej delikatne i dziewczęce niż klasyczne modele świetnie komponują się z lnianymi letnimi spodniami, kwiecistymi spódnicami, czy oszczędnymi w kroju szmizjerkami. – Naprawdę pasują do wszystkiego – zapewnia stylistka. – W lecie bez obaw możemy założyć je do każdego stroju poza zupełnie oficjalnym i czuć się wygodnie w każdych okolicznościach.