Zintegrujemy polskich farmaceutów5 stycznia 2010

zintegrujemy-polskich-farmaceutow-237x145

Z prof. dr hab. Elżbietą Skrzydlewską, kierownikiem powstającego Euroregionalnego Centrum Farmacji i dziekanem Wydziału Farmaceutycznego z Oddziałem Medycyny Laboratoryjnej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, rozmawia Maksymilian Wysomirski.

W Białymstoku powstaje Euroregionalne Centrum Farmacji Uniwersytetu Medycznego, jeden z najnowocześniejszych ośrodków badawczych w Europie. Jego koszt, ponad 54 mln zł, niemal w całości zostanie sfinansowany z dotacji Unii Europejskiej. W listopadzie ub.r. miało miejsce uroczyste wmurowanie kamienia węgielnego pod budowę ośrodka. Inwestycja stała się możliwa dzięki staraniom władz rektorskich oraz prof. dr hab. Elżbiety Skrzydlewskiej. Przy tak ogromnej skali przedsięwzięcia władze uczelni zapewniają, że nie poprzestaną wyłącznie na prowadzeniu procesu dydaktycznego. Nowoczesny ośrodek ma służyć całemu środowisku farmaceutycznemu w kraju. Uzyskane fundusze, nowoczesna aparatura i zaplecze pozwolą na prowadzenie zaawansowanych badań naukowych oraz organizowanie atrakcyjnych szkoleń dla farmaceutów z całej Polski.

W jakim celu podjęto decyzję o budowie Euroregionalnego Centrum Farmacji?
Wydział Farmaceutyczny z Oddziałem Medycyny Laboratoryjnej powstał w 1977 r., na bazie lokalowej Wydziału Lekarskiego Akademii Medycznej w Białymstoku. Mimo wielu osiągnięć naukowych wciąż borykamy się z problemami lokalowymi. Już na początku wieku myśleliśmy o rozbudowie Wydziału. Jednakże środki finansowe potrzebne na realizację tego przedsięwzięcia były poza naszym zasięgiem. Światełko w tunelu pojawiło się w 2006 r., kiedy powstał Program Operacyjny Rozwoju Polski Wschodniej. Postanowiliśmy zgłosić nasz projekt Euroregionalnego Centrum Farmacji i udało się.

Co było najtrudniejsze w tym przedsięwzięciu?
Wiara, że się uda. Byłam jedną z nielicznych osób, które wierzyły, że możemy otrzymać z Unii Europejskiej tak duże dofinansowanie – ponad 12 mln euro. Wielu moich kolegów twierdziło, że jest to niemożliwe, ponieważ kwota ta jest astronomiczna i że nikt nam jej nie przyzna. Ja jednak uważałam, że taka szansa nie zdarza się codziennie i musimy ją wykorzystać. Kiedy w 2007 r. okazało się, że pieniądze zostały nam przyznane, byliśmy bardzo szczęśliwi. Na początku zakładaliśmy, że otrzymamy 48 mln zł, ale dzięki wzrostowi kursu euro w relacji do złotówki otrzymaliśmy 54 mln 740 tys. zł. Kwota taka odpowiada potrzebom całkowitej realizacji projektu.

Na czym będzie polegała euroregionalność powstającego ośrodka?
Przede wszystkim chcemy być łącznikiem miedzy Wschodem a Zachodem Europy. Już teraz prowadzimy zakrojoną na szeroką skalę naukową współpracę z Litwą i Białorusią. W przyszłości planujemy nawiązać ściślejsze kontakty z Rosją, Estonią, Łotwą, a także z naszymi zachodnimi partnerami. Dzięki temu będziemy mogli organizować konferencje i wspólne programy badawcze. Mamy nadzieję, że przyszły ośrodek stanie się furtką na Zachód dla farmaceutów ze Wschodu, a jednocześnie uzmysłowi zachodnim placówkom naukowym, jak wiele do zaoferowania mają ich koledzy po fachu z Polski, Rosji, Litwy czy Łotwy.

A jaki pożytek z nowego Centrum będą mieli polscy farmaceuci spoza okręgu białostockiego?
Bardzo duży. Już teraz Polskie Towarzystwo Farmaceutyczne organizuje u nas szkolenia i seminaria dla farmaceutów z całego kraju. Po zbudowaniu Centrum będziemy chcieli jeszcze bardziej rozwinąć tę działalność. Docelowo chcemy być takim ośrodkiem, który będzie integrował środowisko farmaceutyczne. Planujemy stworzyć dużą ofertę szkoleń i studiów uzupełniających, a na ich atrakcyjność z pewnością przełoży się m.in. zaawansowana aparatura badawcza. Ponadto, dzięki dużym salom wykładowym będziemy mogli zorganizować spotkania nawet dla 500 osób. Jedną z najciekawszych ofert dla farmaceutów, jaką zamierzamy wprowadzić, to studia podyplomowe z kosmetologii. Chcemy też wprowadzić szkolenia, które częściowo albo w całości będą finansowane z Unii Europejskiej, a dla farmaceutów zatrudnionych w koncernach farmaceutycznych szkolenia aparaturowe, ponieważ będziemy posiadać do tego doskonałą bazę. Kiedy jesienią 2011 r. przeniesiemy się do nowego budynku będzie to skok w XXI w. Najlepiej świadczą o tym liczby. Na wyposażenie laboratoriów przeznaczyliśmy 30 mln zł. Niektóre z urządzeń, jakie zamierzamy kupić będą kosztowały ponad milion złotych. To pozwoli nam na prowadzenie nie tylko procesu dydaktycznego na najwyższym poziomie, ale również zaawansowanych badań naukowych.

Wiele drogich urządzeń w naszym kraju jest niewykorzystywanych, ponieważ brakuje pieniędzy na ich utrzymanie. Czy tego typu zagrożenie nie zawiśnie nad Euroregionalnym Centrum Farmacji?
Proszę się nie obawiać, na pewno do tego nie dopuścimy. Mamy przygotowany plan finansowy i czuwamy nad jego przestrzeganiem. Wszystko zostało tu skrupulatnie obliczone. Zatem ryzyko, że cenne finansowo jak i naukowo urządzenia staną, bo będzie brakowało pieniędzy na ich eksploatację, jest mało prawdopodobne. Nie wykluczamy też, że w przyszłości Euroregionalne Centrum Farmacji będzie nie tylko generowało koszty, ale być może także i zyski. Zamierzamy współpracować ze szpitalami i innymi placówkami opieki zdrowotnej w zakresie diagnostyki i farmakoterapii chorób cywilizacyjnych.

Czy zamierzacie Państwo współpracować z firmami komercyjnymi?
Jest to bardzo prawdopodobne. Już teraz zgłaszają się do nas producenci leków z prośbą o pomoc w opracowywaniu nowych specyfików. Prawdopodobnie będziemy też współpracować ze szpitalami i placówkami opieki zdrowotnej przy ustalaniu wyników badań.

Czy staranie się o dofinansowanie z Unii Europejskiej rożni się od uzyskiwania środków z budżetu państwa?
O tak i to bardzo. Można powiedzieć, że wręcz diametralnie. Jest to zupełnie inny system, który trzeba zrozumieć i do którego trzeba się dostosować. W przypadku dotacji państwowej ważny jest cel. Z budżetu przeznaczone są środki na stworzenie obiektu i potem jest weryfikowane czy obiekt powstał, czy nie. Droga prowadząca do celu wydaje się drugorzędna. W przypadku Unii Europejskiej sam proces tworzenia, jego poszczególne elementy, są tak samo ważne jak efekt końcowy. Dlatego wnioskując o dotację należy każde posunięcie wcześniej przemyśleć. Trzeba wykazać się dużą przewidywalnością, bo od złożenia wniosku do rozpoczęcia jego realizacji mijają lata, a on nie może się zdezaktualizować. Trzeba wiedzieć, czego się chce i jakimi środkami zamierza się to osiągnąć.

Jeśli miałaby Pani poradzić innym placówkom naukowym, ale nie tylko – również szeregowym farmaceutom, którzy chcieliby w przyszłości uzyskać dotację z Unii Europejskiej, to co powinni zrobić przede wszystkim?
Podstawa to nawiązać współpracę lub zatrudnić fachowców od prawa unijnego. Jeśli będziemy współpracować z domorosłymi ekspertami to nasze szanse będą naprawdę niewielkie. W Unii ceni się profesjonalizm i żadne półśrodki czy improwizacja nie zyskają aprobaty. Na doradztwie eksperckim nie należy oszczędzać, bo to się na pewno nie opłaca. Uniwersytet Medyczny w Białymstoku korzystał z pomocy fachowca ds. funduszy unijnych i mamy tego rezultaty. Na cztery złożone wnioski o dofinansowanie naszych przedsięwzięć trzy zostały rozpatrzone pozytywnie. Widać, że to bardzo dobra średnia.