Pokonać huk25 stycznia 2010

pokonac-huk

Otaczający nas hałas dawno przekroczył poziom, który jesteśmy w stanie znieść bez uszczerbku na zdrowiu. W czasie karnawału, kiedy częściej odwiedzamy kluby, dyskoteki czy restauracje, nasze uszy są bardziej niż na co dzień narażone na dźwiękowy atak.

Wiemy już dobrze, że należy chronić lasy i rzeki, nie deptać trawników, segregować śmieci, używać energooszczędnych żarówek. Ekolodzy walczą o ochronę ginących gatunków zwierząt, zmniejszanie szkodliwego wpływu przemysłu na środowisko. Wciąż jednak mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że podobnie jak zanieczyścić można rzekę lub las, można zniszczyć pejzaż dźwiękowy. Na szczęście jego ratowaniem zajmują się ekolodzy dźwięku.

Mordercze decybele

Hałas otacza nas bez przerwy. Na świecie właściwie nie ma już miejsc, w których można… nie usłyszeć niczego poza ciszą. Szum z ulicy, włączone radio, hałas pracującego silnika w autobusie, muzyka płynąca ze słuchawek (swoich lub współpasażera), gwar rozmów. Dźwiękowy miks towarzyszy nam cały czas. Podobnie jak muzyka, która od pewnego czasu stała się obowiązkowym elementem wyposażenia wnętrz – kawiarni, poczekalni, sklepów, supermarketów a nawet wind. We wszechobecnym szumie zaczynamy mówić poniesionym głosem, coraz trudniej nam usłyszeć to co, tak naprawdę chcemy. Badania wykazują, że 1/3 Polaków żyje w miejscach gdzie poziom hałasu może zagrażać zdrowiu. Za głośno jest na 21 proc. terenu naszego kraju, głównie w miastach. Nie dbamy o to, co brzmi dookoła, a przecież dźwięki mają na nas ogromny wpływ. Mogą poprawić nastrój, rozweselić, pomóc się odprężyć. Wiedzą to wszyscy, którzy lubią słuchać np. muzyki relaksacyjnej. Niestety działa to również w drugą stronę. Zbyt wiele, zbyt głośnych dźwięków może wpłynąć niekorzystnie nie tylko na nasze samopoczucie, ale i zdrowie. Nadmierny długo utrzymujący się hałas wpływa niekorzystnie na ogólną kondycję. Człowiek jest ciągle zmęczony i rozdrażniony, nie może się skoncentrować, zwalnia reakcje myślowe, mniej wydajnie pracuje. Im większy hałas, tym więcej negatywnych skutków ze sobą niesie. Ten najgłośniejszy osiągający 85–130 decybeli (80 dB – rozpędzony pociąg, 90 – ruch uliczny o dużym natężeniu, 130 – startujący odrzutowiec), powoduje zaburzenia układów krążenia i pokarmowego. Hałas o poziomie dźwięku przekraczającym 130 dB wywołuje nudności, zaburzenia równowagi oraz zmiany w obrazie krwi. Może być przyczyną chorób organów wewnętrznych, a nawet spowodować ich zniszczenie poprzez wywoływanie drgań tych narządów! Zbyt wysoki poziom dźwięku zwiększa ryzyko zawału, wywołuje stres i zaburzenia żołądkowe, powoduje ból głowy, zaburzenia wzroku i złe dostrzeganie kolorów, utrudnia wypoczynek i sen.

Bojownicy dźwięków

Z taki stanem rzeczy postanowili walczyć ekolodzy dźwięku. To międzynarodowy ruch, który zajmuje się badaniem krajobrazu dźwiękowego i współpracy w ramach Międzynarodowego Forum Na Rzecz Ekologii Dźwięku. Badania ekologów znalazły zastosowanie m.in. w projektowaniu przestrzeni publicznej wielu europejskich miast. Pod wpływem ich nacisku Unia Europejska wydała dyrektywę dotyczącą hałasu, w której postuluje takie projektowanie przestrzeni publicznych, by uwzględniały one strefy ciszy. Aktywiści zwracają uwagę na to, jak można ograniczać hałas – postulują stawianie ekranów dźwiękowych, ograniczenia ruchu samochodowego, budowę obwodnic, tuneli, zmniejszenie prędkości jazdy pojazdów, stosowanie podkładek antywibracyjnych pod tory tramwajowe, utrzymanie płynności ruchu.
Jednak to nie jedyne sposoby radzenia sobie z dźwiękowym bałaganem wokół nas. Zdaniem ekologów najważniejsze to słuchać aktywnie i świadomie. Wyłączmy radio i gadający bez przerwy telewizor. Posłuchajmy dźwięków, które nas otaczają, wyselekcjonujmy je i nazwijmy. Kiedy rozpoznamy już elementy naszego pejzażu dźwiękowego, będziemy mogli wybrać te, których chcemy posłuchać, ignorując inne. Takie ćwiczenia zalecał już w latach 60. guru światowych ekologów dźwięku muzykolog R. Murray Schafer, który sformułował pojęcie „soundscape” czyli akustyczny krajobraz. Gdy skupimy się na dźwiękach, które nas otaczają, rozszyfrujemy je, przestaną być jednolitym, denerwującym szumem. Rozpoznamy elementy otaczającego nas dźwiękowego krajobrazu – z którym zdaniem naukowców jesteśmy związani tak samo jak z tym który widzimy. Charakterystyczny dźwięk zamykanej windy, szczekanie pas sąsiadów, gruchanie gołębi – często kojarzą się nam z domem, z poczuciem bezpieczeństwa, z tym co znamy.

Spacer uchem

Ekolodzy dźwięku walczą bowiem nie o całkowite wyciszenie świata wokół nas, ale oswojenie dźwięków i o zachowanie pewnych akustycznych krajobrazów. Swoje dźwięki zbierają Londyn, Chicago, Pekin, Praga. Bo one tak samo jak pejzaże wizualne świadczą o czasach, w których żyjemy. Zarejestrowany materiał dźwiękowy może stać się równie ciekawym źródłem poznania historii jak obraz czy fotografia. W związku ze wzrostem dźwiękowej świadomości powstaje coraz więcej inicjatyw uwrażliwiających na foniczne bogactwo świata – na stronie www.Sound Transit.nl można odbyć dźwiękową wędrówkę po różnych miejscach świata, w Wielkiej Brytanii prowadzony jest program „Sonic Postcards”, w ramach którego uczniowie szkół podstawowych wyszukują ciekawe pejzaże dźwiękowe i wymieniają się nimi z uczniami z innych szkół, w USA prowadzona jest akcja „The Sounds of Space” – w efekcie której powstała multimedialna mapa Stanów Zjednoczonych.
Ekolodzy dźwięku zachęcają też do audio spacerów – w różnych porach dnia, w rożnych miejscach – które otworzą nasze uszy na to co naprawdę do nich trafia. Takie aktywne słuchanie może być prawdziwą frajdą i odkryć przed nami nieznane oblicze najbliższej okolicy.