Rewolucja? Raczej ewolucja3 listopada 2009

rewolucja-raczej-ewolucja-237x145

O planach wprowadzenia systemu recept elektronicznych, z Leszkiem Sikorskim, dyrektorem Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia, rozmawia Maksymilian Wysomirski.

Kiedy możemy spodziewać się pierwszych recept elektronicznych?
Realizujemy harmonogram, który ustaliliśmy już wcześniej. 14 października ogłosiliśmy konkurs na „Opracowanie koncepcji wykonania prototypu usługi elektronicznej recepty e-Recepta i jego wdrożenia”. Na składanie ofert zainteresowane firmy mają trzy tygodnie, pięć tygodni na przygotowania koncepcji. Z nich sąd konkursowy, w którego skład wchodzą przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, środowiska lekarskiego, pacjentów, farmaceutów, Narodowego Funduszu Zdrowia i nas, jako organizatorów, wybierze tę jedną, która będzie najlepsza. Zwycięzca przygotuje całą koncepcję elektronicznej recepty. W tym, będzie musiał uwzględnić wszystkie zmiany prawne, jakie będą musiały nastąpić, aby projekt mógł funkcjonować w naszym kraju oraz, oczywiście, wszystkie szczegóły techniczne. W następnym etapie rozpocznie się pilotażowy program na terenie województwa wielkopolskiego. Jego początek planujemy na czerwiec 2010 roku. Od tego, jak będzie sprawdzał się program pilotażowy, uzależnione będzie to, kiedy projekt obejmie cały kraj. Harmonogram studium wykonalności projektu przewiduje to w terminie półtora roku.

Na czym ma polegać nowy system?
Przede wszystkim na ułatwieniu pracy i życia pacjentom, lekarzom i farmaceutom. Obecny system recept papierowych niesie ze sobą dużo kłopotów dla wszystkich. Nie jest tajemnicą, że pismo lekarskie do najbardziej czytelnych nie należy. To wiąże się z ogromnymi problemami, zwłaszcza dla pacjentów, którzy często odsyłani są przez aptekarzy, bo ci nie są w stanie stwierdzić, co zaordynował lekarz. Ale jest to również ogromna niedogodność dla farmaceutów, którzy przyjmując niestarannie wypisane recepty, narażają się na to, że Narodowy Fundusz Zdrowia nie wypłaci im pieniędzy za leki refundowane. Z kolei dla lekarzy jest to duży dyskomfort, kiedy ten sam pacjent musi przychodzić do niego ponownie, z uwagi na konieczność poprawiania wypisanej recepty. To przecież źle świadczy o jego profesjonalizmie. W przypadku e-recept takiego problemu nie będzie. Pacjent, po zbadaniu przez lekarza, otrzyma receptę generowaną z systemu komputerowego. To wyeliminuje błędy. Lekarz, jeżeli zechce, będzie mógł skorzystać ze wsparcia systemu, który podpowie mu, jaki lek może zaordynować. Po wybraniu jednego z leków wypisze receptę dla danej osoby, sprawdzając wcześniej jej personalia na podstawie dokumentów czy karty ubezpieczeniowej. Ta recepta zostanie elektronicznie zapisana i przesłana do bazy danych, w której będzie czekała na to, aż pacjent pojawi się w aptece. Tam po podobnej operacji, czyli pokazaniu odpowiedniego dokumentu, farmaceuta odnajdzie w bazie receptę i na jej podstawie wyda lek. Jednocześnie w systemie przekaże się informację do płatnika, w tym wypadku do Narodowego Funduszu Zdrowia, że farmaceuta wydał taki lek i oczekuje z tego tytułu rozliczenia. Dzięki temu Fundusz będzie mógł bardzo szybko i pewnie zrealizować refundację.

Jakie cele przyświecały pomysłodawcom projektu?
Najważniejszym jest poprawienie opieki lekarsko-farmaceutycznej nad pacjentem. Rozbudowany system może wyeliminować niekorzystne interakcje leków, jakie pacjent zażywa. Lekarz będzie mógł uzyskać dostęp do informacji związanych z przebiegiem chorób i sposobem ich leczenia, jeżeli uzyska taką zgodę od pacjenta. Ponadto będzie mógł skorzystać z podpowiedzi, jakich udzieli mu system, dotyczących ustalenia najlepszej i, co ważne, najmniej obciążającej kieszeń pacjenta kuracji. Elektroniczne recepty uszczelnią też system refundacji leków, co powinno znacznie wyeliminować wszelkie nieprawidłowości. O uproszczeniu całego procesu już wspominałem.

Czy pojawienie się recept elektronicznych oznaczać będzie całkowite wyeliminowanie recept papierowych?
Nie przewidujemy w tej dziedzinie rewolucji, a raczej ewolucję. Realia technologiczne, organizacyjne i społeczne nakazują w pierwszych latach równoległe użycie recepty papierowej. Zdajemy sobie sprawę, że dla sporej liczby osób wyeliminowanie tradycyjnych recept mogłoby oznaczać wiele kłopotów, a tego chcemy uniknąć. Planujemy równoległe funkcjonowanie recepty papierowej i elektronicznej tak długo, jak to będzie konieczne.

A co z lekarzami, farmaceutami i pacjentami, którzy nie mają dostępu do Internetu lub mogliby mieć trudności z obsługą komputerów?
Oczywiście mamy na uwadze i ten problem. Grono lekarzy, farmaceutów i pacjentów stale korzystających z komputera i dostępu do Internetu z roku na rok wciąż się powiększa. Podobnie dostępność do szerokopasmowego Internetu ulega poprawie. Liczymy, że prace konkursowe postępowania zaproponują rozwiązania szczególnych sytuacji, które trzeba przewidzieć, gdyż mówimy o realizacji szczególnej usługi, jaką jest realizacja recepty na lek często ratujący życie.

Ale czy wprowadzenie recept elektronicznych nie spowoduje upadku wielu aptek? Przecież dzięki nim internetowe apteki będą mogły również sprzedawać leki recepturowe. Pacjent zamiast stać w kolejce będzie mógł je zamówić np. w hurtowni albo nawet u producenta?
Nie widzę takiego zagrożenia dla istniejących aptek. Kwestie związane z aptekami internetowymi pojawiły się podczas warsztatów dotyczących e-recepty, ale ich uczestnicy dostrzegli korzyści z wprowadzenia e-recept dla wszystkich interesariuszy. Sądzę, że obecnie funkcjonujące apteki na pewno dadzą sobie radę na polskim rynku.