Kobieta w stylu retro27 lipca 2009

O sztuce, mężczyznach, filiżankach i kobiecej sile z Ekateriną More rozmawia Agata Misiurewicz-Gabi.

Ekaterina More – młoda rosyjska malarka (rocznik: 1978), która w ciągu kilku lat podbita Europę. Bywa porównywana do Tamary Łempickiej. Łączą je wschodnioeuropejskie korzenie i temat obrazów – piękne kobiety. Różni styl życia. Tamara była skandalistką. Ekaterina wiedzie spokojne życie w niemieckim mieście Neuss koło Dusseldorfu. Jej sugestywne i bardzo dekoracyjne obrazy sprzedają galerie w Monako, Wiedniu, Berlinie i Dusseldorfie. O malarce rozpisują się pisma, których dziennikarze zwykle podpatrują życie gwiazd showbiznesu, jak niemieckie „Bunte”, „Top” czy „Bild”, brazylijski „Toda Casa” i rosyjski „Vsja Evropa”. Malarka jest też częstym gościem niemieckich programów telewizyjnych. Szczególnie głośno stało się o niej ostatnio, gdy firma Rosenthal powierzyła jej udekorowanie czterech zestawów porcelanowych kubków Flash, Yono, Nero i Moon oraz wazonów i popielniczek. W ten sposób malarka dołączyła do zaszczytnego grona wielkich malarzy, jak Monet, Van Gogh, Łempicka, Klimt czy Warhol. których dzieła od lat zdobią kolekcje tej marki.

Bywa pani często porównywana do Tamary Łempickiej, której obrazy również zdobią kolekcje porcelany Rosenthala…
Podziwiam Tamarę Łempicką, której sztuka bardzo na moją wpłynęła. Ale nie prowadzę życia skandalistki. Wolność kobiet w dzisiejszych czasach ma zupełnie inne oblicze, niż było to w latach 20. ubiegłego wieku. Mimo to kobieta nadal jest zepchnięta na margines świata mężczyzn. Jest przez niech zdominowana i zmuszona żyć zgodnie z ustalonymi przez nich zasadami. Z drugiej strony pogoń za karierą zniszczyła w moich oczach ideę kobiety. Kobiecość, ciepło i życzliwość zostały odsunięte na dalszy plan. Dlatego chcę przez moją twórczość pokazać piękno i pozytywną energię tkwiącą w każdej z nas. Świadomej swej urody kobiety. Sprzeciwiam się agresywnemu feminizmowi.

W jaki sposób sztuka rosyjska wpłynęła na pani malarstwo?
Jestem wielką miłośniczką twórczości rosyjskiego malarza Wassila Kandinskyego. Kolorystyka jego obrazów wpłynęła na moją. Poza tym mój pradziadek ukończył sławną Akademię Sztuki w St. Petersburgu, mój ociec był malarzem, oboje rodzice byli niezależnymi artystami.

Maluje pani piękne i zmysłowe kobiety. Czy są to rzeczywiste postaci?
Wśród grona moich przyjaciółek jest wiele pięknych Rosjanek i Polek, które pozują mi do obrazów. Jednakże odpowiednio dostosowuję je do pewnego typu. Tworzę atmosferę, której mi potrzeba.

Kobiety na obrazach są do pani podobne. Czy to pani się na nie stylizuje, czy też one na panią?
To nie są autoportrety. Spotkałam wiele kobiet, które także mogą się identyfikować z tymi na moich obrazach.

Czytałam w jednym z wywiadów, że jest pani pod silnym wrażeniem podróży do Indii. W jaki sposób wpłynęła ona na kolorystykę pani obrazów?
Kolory w Indiach są nieziemskie. Takie, jakie pojawiają się w moich marzeniach. Są inspiracją. W Indiach wzbogaciłam też wiedzę o pozycji kobiety w tamtejszym społeczeństwie. Pragnęłabym namalować serię obrazów przedstawiających kobiety różnych kultur.

Jak pani malarstwo przyjmowane jest w pani rodzinnym kraju?
Nie jestem tam bardzo popularna. Jest takie powiedzenie: „Nikt me jest prorokiem we własnym kraju”. Współpracuję z prestiżowymi galenami w zachodniej Europie i wieloma znanymi galeriami w Niemczech, Austrii, Francji i w krajach Benelusu. Z czasem chcę nawiązać współpracę z galenami w mojej ojczyźnie, jak i w innych wschodnioeuropejskich krajach.