Inwestowanie w młodych11 maja 2009

inwestowanie-w-mlodych

Dzieła młodych polskich artystów mogą nie tylko gustownie przyozdobić ściany, ale też w miarę bezpiecznie ulokować nasze oszczędności. A to ważne w niepewnych finansowo czasach.

Obrót dziełami sztuki wynosi w Polsce średnio 150-200 mln zł rocznie. To ciągle jeszcze stosunkowo niedużo, zważywszy, że suma to odpowiada cenie jednego dobrego obrazu na aukcji w prestiżowym domu aukcyjnym w Londynie czy Nowym Jorku. Dużym zainteresowaniem cieszy się ciągle sztuka tradycyjna, która od względem inwestycyjnym jest najbezpieczniejsza. Ale i ta nowoczesna sprzedaje się każdego roku coraz lepiej. Wśród dzieł współczesnych malarzy niesłabnącym zainteresowaniem cieszą się prace Jerzego Nowosielskiego, Leona Tarasewicza i Franciszka Starowieyskiego.

Młodzi na topie

Coraz częściej kupowane są jednak prace artystów młodszych, tych urodzonych pod koniec lat 60. i w latach 70. Być może wpłynęły na to wysokie notowania za granicą Wilhelma Sasnala (ur. 1972 ) czy mieszkającego w Nowym Jorku Piotra Ukłańskiego (ur. 1968 r.). Szczególnie spektakularny jest sukces Sasnala, młodego artysty z Tarnowa, którego obraz „Samoloty” został sprzedany w 2007 r. w sławnym Christie’s za sumę 369 tyś. dolarów. W 2006 r. Sasnal znalazł się na ogłoszonej przez magazyn poświęcony sztuce współczesnej „Flash Art” liście 100 najważniejszych młodych artystów na świecie.
Ponieważ coraz więcej ludzi jest zainteresowanych kupowaniem prac młodych artystów, w grudniu ubiegłego roku Desa Unicum zorganizowała aukcję sztuki młodych. Z wystawionych na niej prac sprzedały się prawie wszystkie. I to stosunkowo niedrogo, w przedziale cenowym od 500 do 4200 zł. za obraz. Być może za kilka, kilkanaście lat niektóre z nich osiągną ceny wielokrotnie wyższe, przynosząc ich właścicielom spore zyski.

Polacy doceniani za granicą

Obok dzieł Sasnala i Ukłańskiego dużym zainteresowaniem cieszą także prace Jakuba Juliana Ziółkowskiego, Rafała Bujnowskiego, Wojciecha Bąkowskiego czy Bartka Materki. To tylko kilka wybranych nazwisk. Lista polskich artystów pojawiających się zagranicą i rokujących wysoko jest znacznie dłuższa. Rafał Bujnowski ( ur. 1974 r.) to artysta, który coraz częściej pojawia się na aukcjach sztuki nowoczesnej w Londynie i Nowym Jorku. W rankingu „Rzeczypospolitej” na najlepszych młodych polskich artystów, przeprowadzonym pod koniec ubiegłego roku przez właścicieli najbardziej prestiżowych polskich galerii, zajął pierwsze miejsce. Za granicą jego prace osiągają ceny od 1 do 35 tys. euro.
Bartek Materka (ur. 1973 ) maluje głównie postaci z najbliższego otoczenia: żonę, przyjaciół, syna. Jego obrazy powstają pod wpływem wizji neurologicznych. Wyglądają jakby uległy rozmazaniu, przebarwieniu, domagają się innej perspektywy patrzenia. Malarz koncentruje się na problemie deformacji rzeczywistości w naszej świadomości. Jego prace kupują kolekcjonerzy z całego świata. W zeszłym roku jego obraz „Iwonka’ został sprzedany na aukcji Agry Art za 30 tys. zł.
Jan Jakub Ziółkowski (ur. 1980 r.), to artysta coraz częściej prezentujący swoje prace zagranicą. Stylem może przypominać twórczość Boscha, Arcimbolda, Gustona, Ensora, a nawet Picassa. Ziółkowski prezentuje obecnie swoje dzieła w Nowym Jorku na wystawie „The Generational – Younger than Jesus”, na której swoje prace wystawiają artyści, którzy nie ukończyli 33. roku życia. Jego obrazy pokazane przez galerię Haus & Wirth na targach „ Armory Show” w Nowym Jorku sprzedały się prawie wszystkie – prace na papierze za około 6,5 -10 tys. dolarów, obrazy olejne – za kilkanaście ty dolarów.
Coraz większą popularnością cieszą się także prace Wojciecha Bąkowskiego (ur. 1979 r.). Artysta, poeta i muzyk maluje markerem lub długopisem na kliszy i taśmie filmowej. Do swoich prac dołącza poetyckie komentarze. Przez krytyków okrzyknięty został czołowym młodym twórcą animacji w technice nonkamerowej.

Najbardziej ryzykowna

To właśnie sztuka nowoczesna daje, zdaniem znawców rynku sztuki, największe możliwości przebicia. Pod warunkiem, że kupi się mądrze i przeczeka przynajmniej 5-10 lat. Jest ona stosunkowo tania, jednak obciążona większym ryzykiem inwestycyjnym. Nigdy bowiem nie wiadomo, który z artystów odniesie w przyszłości sukces, tym bardziej że w dzisiejszych czasach sam talent to zdecydowanie za mało.
Pamiętajmy jednak, że inwestowanie w sztukę nie jest prostą sprawą. Wymaga nie tylko serca, ale i ogromnej znajomości rynku, wiedzy i lat praktyki. Oczywiście domy aukcyjne mają swoich doradców, którzy chętnie mogą nam udzielić fachowych porad. Z czasem trudna sztuka kolekcjonowania może stać się pasją, a wręcz „nałogiem”, któremu trudno się oprzeć.
Kupując dzieło sztuki za pierwsze kryterium powinniśmy przyjąć walory estetyczne. Na aukcjach doskonale sprzedają się obrazy niezbyt drogie, ale ładne. Na takie dzieła, które wprowadzają pozytywny nastrój do domu, zawsze jest wśród kupujących duży popyt.