Zielone remedium na wszelkie kłopoty11 marca 2009

zielone-remedium-na-wszelkie-klopoty

Nie ma w sobie arogancji wina, indywidualizmu kawy i niewinności kakao. Zielona herbata od wieków odpręża i delikatnie rozbudza wysublimowane zmysły smakoszy.

„Pij herbatę wolno i z namaszczeniem, jak gdyby była osią, wokół której kręci się świat: powoli, spokojnie, nie spiesząc się ku przyszłości” – zaleca Thich Nhat Hanh, światowej sławy mistrz zen. Warto wziąć sobie jego maksymę do serca i rozkoszując się na co dzień filiżanką wybornego naparu zapominać o bezustannym zgiełku świata. Wszak duchem herbaty jest spokój, zadowolenie i subtelność. Szczególnie zaś jej zielonej odmiany, którą cechuje nie tylko rozkoszny aromat, ale też zbawienne właściwości lecznicze.
Legenda głosi, że w roku 2374 p.n.e. cesarz Shennong podczas gotowania wody w ogrodzie podsycał ogień gałązką dziko rosnącego drzewa herbacianego. Nagły podmuch wiatru sprawił, że kilka listków uniosło się w górę i wpadło do wrzątku. Cesarz zasmakowawszy napoju, zdumiał się bardzo, czując delikatny smak i wyjątkowy aromat napoju. Od tego czasu codziennie kazał sobie parzyć napar z tej rośliny. Tajemnicą niezwykłego aromatu zielonej herbaty są olejki eteryczne (w zależności od gatunku jest ich od 25 do 400). A ponieważ olejki po zaparzeniu nieustannie się ulatniają, ta sama herbata zmienia kilkakrotnie swój aromat. Dlatego w przypadku zielonej odmiany naparu wskazane jest dwu- lub trzykrotne parzenie tych samych liści. Jeśli jednak chcemy wydobyć z nich najbogatszy aromat, nie możemy zalewać ich wrzątkiem, a jedynie wodą o temp. 60-75 st. C. Zdaniem Arenda Vollersa, znawcy kultury chińskiej, przy pierwszym zaparzaniu otrzymujemy herbatę o dobrym aromacie, przy drugim uzyskujemy dobry smak, zaś trzecie zaparzanie ofiaruje nam… herbatę długiej przyjaźni.
A skoro o przyjaźni mowa, nic tak nie pasuje do popołudniowej filiżanki zielonej herbaty, jak miła pogawędka w gronie rodziny czy znajomych. Zwyczaj opowiadania ciekawych historii w porze herbaty, mających wprowadzić pijących w stan relaksu i spokoju, ma w Chinach wielowiekową tradycję. Do dziś tamtejsze herbaciarnie odwiedzają zawodowi „opowiadacze”, którzy za drobną opłatą przypominają gościom starożytne przypowieści. W Europie zwyczaj ów podchwycili Brytyjczycy, mawiając, iż popołudniowa herbata to doskonałe remedium na wszelkie kłopoty – od miłosnego zawodu po… trzęsienie ziemi.