Melodia na zdrowie11 marca 2009

„Kiedy jestem zdenerwowana, słucham muzyki”. Takie wyznania nikogo nie dziwią, podobnie jak okrzyki: „Nie mogę już tej muzyki wytrzymać!”. Nie zawsze jednak w pełni zdajemy sobie sprawę z tego, jakie możliwości niesie ze sobą dźwięk, rytm i harmonia.

Cesarz Francji, Napoleon I miał wiele racji, mówiąc: „Ze wszystkich sztuk pięknych to właśnie muzyka ma największy wpływ na emocje”. Bywa ona błogosławionym środkiem na ukojenie nerwów, który coraz częściej doceniają także lekarze. Może jednak być przekleństwem – więźniów w Afganistanie i Guantanamo poddawano torturom, które polegały na całodobowym słuchaniu głośnej muzyki.

Dar bogów

Niezwykłą wartość muzyki dostrzegły już starożytne ludy Wschodu: Egipcjanie, Babilończycy, Asyryjczycy. Szczególne miejsce zajęła ona przede wszystkim w Grecji, gdzie uważana była za przedziwny dar bogów i z tego względu odgrywała istotną rolę w obrzędach religijnych. Według jednego z mitów Orfeusz, syn boga Apollina i muzy Kaliope, tak pięknie śpiewał i grał na lutni, że zwierzęta zbiegały się i kładły u jego stóp, rzeki zatrzymywały swój bieg, a drzewa pochylały ku niemu gałęzie. Namysł nad fenomenem muzyki podejmowali filozofowie tej miary co Pitagoras, Platon i Arystoteles. Ten ostatni upatrywał w muzyce środka wychowawczego dla młodzieży oraz przyjemności dla elit.

Efektywny Mozart

Początek naukowych badań dotyczących wpływu muzyki na psychikę przypada jednak dopiero na XX wiek, i to na jego drugą połowę. Efekt Mozarta – taką nazwę zyskało odkrycie, którego dokonał dr Alfred Tomatis. Zaobserwował on, że niektóre rodzaje muzyki mają pozytywny wpływ na działanie układu nerwowego: uspokajają, łagodzą lęk i stres, a także poprawiają koncentrację. Takie skutki niosą ze sobą przede wszystkim kompozycje Mozarta. Dlaczego właśnie one? Ponieważ są bogate w wysokie częstotliwości, które pobudzają nasz mózg i harmonizują jego pracę z biciem serca. Może brzmi to dziwnie, ale najważniejsze, że działa! – Lubię Mozarta, więc chętnie puszczam go mojej 2-letniej córeczce – mówi Katarzyna Czyżewska, psycholog. – Jest potem spokojniejsza i łatwiej zasypia – dodaje.

Wszystko gra

„Ucho nie jest stworzone wyłącznie do słuchania. Ucho stworzone jest do pobudzania mózgu i ciała”. Te słowa dr. Alfreda Tomatisa streszczają sens ćwiczeń zwanych muzykoterapią. Członkowie takich zajęć pod okiem terapeuty grają na instrumentach muzycznych, wykonują ćwiczenia ruchowe, a przede wszystkim słuchają odpowiednio dobranej muzyki. I to nie tylko Mozarta! Wykorzystuje się także jazz nowoczesny, odgłosy natury, chorał gregoriański czy nawet szlagiery sprzed lat. Muzykoterapia często stosowana jest w pracy z dziećmi, ale skierowana jest nie tylko do nich. Któż z nas nie potrzebuje rozładowania zablokowanych emocji, wzmocnienia wiary w siebie czy po prostu chwili relaksu? A takie właśnie owoce niesie ze sobą muzykoterapia.
Naukowcy odkrywają jeszcze bardziej zaskakujące możliwości działania dźwiękiem. Muzyka dawna przynosi efekty w terapii zaburzeń psychicznych. Z kolei słuchanie muzyki barokowej obniża ciśnienie krwi – to zasługa przewagi instrumentów strunowych: skrzypiec, harf, mandolin, które wytwarzają wysokie częstotliwości. Muzykoterapia usprawnia też osoby z chorobą Parkinsona, a autystyków wprowadza w świat międzyludzkiej komunikacji.

Muzyczne przyjaźnie

Budowanie silnych więzi przyjaźni i niezwykłe doznanie wspólnego przeżywania muzyki to cechy towarzyszące jej tworzeniu. – Granie jest sposobem na wykorzystanie napięcia, jakie się w człowieku znajduje – mówi Łukasz Madaj, basista zespołu The Majsters. – Rodzi się relacja między członkami grupy, a także między nimi a odbiorcami – dodaje. Podobne doświadczenia wiąże z wykonywaniem muzyki Anna Kowalska, dyrygentka w jednej z warszawskich parafii: – Dla mnie prowadzenie chóru to wejście w relację ze wszystkimi członkami tego zespołu, a także praca na rzecz budowania relacji między nimi. Nikt nie chce być tylko anonimowym głosem, choćby pięknie brzmiącym. Ludzie są w chórze jako osoby, nie jako głosy.
Nawet jeśli historia miasta Jerycha, którego mury rozpadły się pod wpływem gry na trąbach, nie jest autentyczna – tkwi w niej ziarno prawdy. Muzyka ma w sobie ogromną siłę, której nie wolno lekceważyć.