DZIEŃ Z ŻYCIA FARMACEUTY CZ.226 marca 2009

Jeśli pamiętacie zabawną historię, która przydarzyła się Wam w trakcie pełnienia codziennych obowiązków w aptece, prosimy, opiszcie ją w kilku zdaniach i prześlijcie do naszej redakcji!

Będzie nam miło, jeśli zechcecie podzielić się z innymi Czytelnikami Waszym poczuciem humoru, anegdotami, śmiesznymi opowieściami związanymi z Waszą praktyką farmaceutyczną. Najzabawniejsze historie opublikujemy na łamach „Farmacji Praktycznej”, a ich autorzy zostaną nagrodzeni! Poniżej znajda Państwo szczegółowy regulamin naszej zabawy.

Globulki bilardowe i tran z… goryla!

Farmaceuta uczy się przez całe życie. A i tak w codziennej pracy może spotkać go wiele niespodzianek – o czym dobitnie świadczą poniższe, autentyczne historie z życia aptek wyjęte.

Do apteki przychodzi zamyślony mężczyzna w średnim wieku. Podchodzi do wystawy i zaczyna oglądać umieszczone w niej leki. Farmaceutka śledzi wzrokiem mężczyznę, wreszcie widząc, jak ten kolejny raz przegląda witrynę wszerz i wzdłuż, postanawia go zapytać.
– W czym mogę panu pomóc? – pyta uśmiechając się do mężczyzny przyjaźnie.
– Otóż właśnie, potrzebny jest mi tran. Czy mają państwo tran w swojej ofercie? – odpowiada mężczyzna, przysuwając się w stronę okienka.
– Oczywiście, mamy. A jaki tran pan sobie życzy?
Mężczyzna znów się zamyśla, marszczy czoło i znów zaczyna wodzić wzrokiem po wystawionych na półkach pudełkach. Wreszcie wzdycha i strzela:
– Czy ja wiem… może z… goryla?

***

Stażysta przygotowuje swoje pierwsze w życiu globulki dopochwowe. Nie ma jeszcze wprawy w recepturze, więc składniki nie chcą mu się łączyć. Dodaje raz jeden, raz drugi, ale wciąż nic z tego. Kolejny raz powtarza czynności, zagniata, wreszcie zaczyna formować z otrzymanej masy… sporej wielkości kule. Wyraźnie zadowolony, woła do siebie szefową. Ta wchodzi i widząc dzieło stażysty, otwiera szeroko oczy. Po krótkiej chwili, patrząc na młodego mężczyznę z politowaniem pyta:
– Jacku? To mają być globulki czy może wybierasz się po pracy grać w bilarda?…