Kto powinien decydować o tym, czy apteka ma pełnić nocne dyżury?
| samorząd terytorialny | |
| 8% | |
| pacjenci | |
| 6% | |
| farmaceuci | |
| 86% |
Aby zagłosować należy się zalogować.
Odkąd 500 lat temu uciekli przed hiszpańskimi konkwistadorami i ukryli się na północy gór Sierra Madre w Meksyku, Indianie z plemienia Tarahumara wiecznie są w biegu
Lekko pokonują 100-milowy dystans (ok. 160 km) – bez trenerów i morderczych treningów, sponsorów, lekarzy sportowych i specjalnych diet wyprzedzają najszybszych lekkoatletów świata, przy okazji wyprowadzając ich z równowagi. Mimo częstych przerw na papierosa bez najmniejszego wysiłku zawsze pierwsi przekraczają linię mety. O kim mowa? O Indianach z plemienia Tarahumara (siebie nazywają Rarámuri – w tłumaczeniu: „biegacz” lub „niestrudzony wędrowca”).
Ich zdolności próbowali wykorzystać w zawodach amerykańscy menedżerowie. Kilku Tarahumarów wystawili do najdłuższego biegu świata, który odbywa się nie tylko w morderczym upale, lecz również w górzystym terenie. Uczestniczka wyścigu, amerykanka Anna Trason, wspomina: „Prowadziłam do 90 mili. Wtedy wyprzedził mnie Tarahumar. Nie mogłam wyjść z podziwu. Pojawił się jak zjawa, biegł lekko, oddech miał równy, a na twarzy uśmiech szczęścia. Ja padałam już ze zmęczenia, on wyglądał tak, jakby przed chwilą wystartował”.
Indianie wygrali na wszystkich dystansach, ale zorientowawszy się, że są wykorzystywani – w nagrodę dostawali trochę kukurydzy, trener zaś spore pieniądze – zrezygnowali.
„Niestrudzonymi biegaczami” zainteresowali się producenci sportowego obuwia. Mieli reklamować najnowsze modele, firmy chciały zawierać długoterminowe umowy, ale Tarahumarowie wolą biegać boso, w sandałach albo... w przewiązanych rzemieniami fragmentach starych opon. Nieważne w czym, ważne, żeby do przodu.
Rarámuri mieszkają w domach z drewna lub suszonych na słońcu cegieł. Niektórzy, osiedleni wyżej w górach, zaadaptowali jaskinie. Jeszcze do niedawna odżywiali się przede wszystkim kukurydzą, fasolą i dynią, leśnymi owocami, ziołami i orzechami, czasem polowali. Ale łowy Tarahumarów to głównie pogoń za zwierzyną: biegną za upatrzonym jeleniem, aż ten straci siły – zabijają dopiero wtedy, gdy zwierzę słania się ze zmęczenia. Do prostej i zdrowej kuchni wtargnęła jednak „nowoczesność”. Nikogo już nie dziwi widok Indianina z paczką chipsów i butelką coca-coli. A prawdziwym przysmakiem Tarahumarów stały się... japońskie zupki w proszku.
Uprawiają przydomowe poletka i handlują czym się da. Gardzą jednak pieniędzmi – wymiana „towar za towar” jest na porządku dziennym. Nie uciekli przed współczesną modą, która powoli wypiera tradycyjne stroje. Już coraz mniej mężczyzn zakłada tylko szerokie opaski na głowę i biodra. Gustują w dżinsach, kowbojskich kapeluszach oraz skórzanych butach w szpic. Kobiety, bardziej przywiązane do tradycji, częściej pokazują się w plisowanych i udrapowanych kwiecistych spódnicach i obowiązkowej wielobarwnej opasce na głowie, niż w denimowych spodniach. Najwyraźniej tylko cywilizacja potrafi dogonić Tarahumarów.
Kto powinien decydować o tym, czy apteka ma pełnić nocne dyżury?
| samorząd terytorialny | |
| 8% | |
| pacjenci | |
| 6% | |
| farmaceuci | |
| 86% |
Zaloguj się aby skomentować.