Wstydliwy temat26 czerwca 2017

shutterstock_284231432a

Jednym z najczęstszych stwierdzeń na temat seksualności jest to, że stanowi „wstydliwy temat”. Chociaż w przestrzeni medialnej możemy się spotkać wręcz z przeciwnym biegunem seksualnego przesytu i postaw ekshibicjonistycznych, pozory jednak mylą.

autor: dr Michał Lew-Starowicz

Gdy dotykamy prawdziwych uczuć i kwestii dotyczących intymności, na twarzy często pojawia się rumieniec, który tak często widuję u swoich pacjentów. To moment, w którym wiem, że rozmawiamy o sprawach ważnych i prawdziwych, wymagających delikatności i uwagi.

Szczególne uczucie
Skąd w nas ten wstyd? Możemy go przeżywać dzięki samoświadomości, która odróżnia nas w znacznej mierze od innych zwierząt. Wstyd pojawia się już w Biblii, a Karol Darwin pisał o wstydliwości jako najbardziej ludzkiej z ludzkich cech. W oczach ewolucjonisty ma znaczenie przystosowawcze, bo chroni przed podejmowaniem zachowań, które mogą prowadzić do społecznego odrzucenia. Choć z reguły nie lubimy się wstydzić, to nazwanie kogoś „bezwstydnym” jest odbierane jako znacznie cięższy zarzut niż bycie „wstydliwym”. Wiele osób odczuwa wstyd, gdy w szerokim rozumieniu odsłania się przed innymi lub samym sobą – zdejmuje z siebie ubranie, mówi o swoich uczuciach, pragnieniach, problemach, słabościach, a nawet sukcesach. Wstyd pojawia się zatem w różnych okolicznościach i miejscach – w sypialni, szkole, pracy, gabinecie lekarskim, aptece…

Seksualny wstyd
Seksualność stanowi jeden z najbardziej chronionych obszarów naszego życia, a wiele osób nie rozmawia na ten temat nawet z najbliższymi. Seks częściej jest tematem żartów niż szczerej rozmowy. Stąd wynikają różne nieporozumienia, niespełnione oczekiwania, a także problemy w relacjach z partnerem. W obszarze seksualności, wstyd dotyczy sfery cielesności, potrzeb i fantazji erotycznych, doświadczeń seksualnych z przeszłości, ekspresji emocji podczas współżycia, samooceny w roli kochanka i bycia ocenianym przez partnerkę lub partnera, fizycznych sygnałów podniecenia seksualnego oraz objawów zaburzeń seksualnych. Jest tym silniejszy, im słabsza jest wiedza na temat seksualności i mniej doświadczeń poruszania tego tematu w domu, brak „oswojenia” z tematem w okresie dzieciństwa i dorastania. Problem jest pogłębiany brakiem odpowiedniej edukacji seksualnej w systemie szkolnictwa. Dominujący przekaz medialny wiąże aktywność seksualną głównie z młodością, sprawnością i pięknym ciałem. Defekty urody czy raczej „niewpisywanie się w ideał” funkcjonujący w świadomości społecznej jest częstym źródłem kompleksów i zahamowań w eksponowaniu swojej nagości oraz podłożem sprzyjającym, szczególnie wśród kobiet, poddawaniu się rozmaitym zabiegom kosmetycznym i chirurgii estetycznej. Wśród mężczyzn dominują natomiast mity dotyczące sprawności seksualnej: „prawdziwy mężczyzna zawsze może”, „silna erekcja i orgazm partnerki jest warunkiem udanego współżycia” itp. Wśród męskich problemów na czoło wysuwają  się zatem trudności z uzyskaniem lub utrzymywaniem erekcji. Badania światowe wskazują, że doświadcza ich około 10% mężczyzn przed 40. rokiem życia i 45% po 65. Przyczyny obejmują zarówno czynniki psychologiczne (lęk, obawy przed niesprawdzeniem się w roli partnera seksualnego, wyśmianiem lub odrzuceniem przez partnerkę, zadaniowe traktowanie seksu), jak i medyczne (choroby przewlekłe, urazy, efekty uboczne stosowanych leków). Według krajowych raportów problem zaburzeń erekcji dotyczy ponad 1,5 miliona mężczyzn w Polsce. W tym miejscu pojawia się ciekawy paradoks – mimo łatwo dostępnych i skutecznych metod leczenia relatywnie niewielu mężczyzn podejmuje terapię. Przyczyną często jest wstyd.

Prześlij dalej