Obrona ceny – kiedy drożej znaczy korzystniej dla pacjenta29 marca 2017

shutterstock_486011980a

Pacjent przychodzący do apteki ma prawo oczekiwać opieki farmaceutycznej opartej na wiedzy i doświadczeniu zawodowym farmaceuty. Wielu pacjentów potrzebuje porad związanych ze swoją dolegliwością, terapią lub stosowaniem konkretnego leku. Zdarzają się także osoby, które są nastawione na zakup danego preparatu i dopiero w trakcie wywiadu prowadzonego przez farmaceutę dowiadują się, że pomysł tego zakupu jest w ich przypadku chybiony.

R E K L A M A

autor: mgr farm. Małgorzata Obeid
Pharmacon Pharmaceutical Consulting

Opieka farmaceutyczna w sferze doradztwa związanego z działaniem preparatów i prowadzenia terapii jest zdecydowanie podstawą zawodu farmaceuty. Oczywiście bazując na posiadanej wiedzy nie wchodzimy w kompetencje lekarza, a w sytuacji, kiedy widzimy potrzebę medycznej konsultacji, stanowczo odsyłamy pacjenta do przychodni. Pacjenci oczekują również porad czysto ekonomicznych związanych z ceną zakupowanego specyfiku. Prawo farmaceutyczne obliguje nas do informowania pacjenta o tańszym odpowiedniku leku.

W przypadku pewnych schorzeń, np. chorób psychicznych, padaczki, niektórych postaci nadciśnienia, zamiana leku wskazanego przez lekarza jest zdecydowanie odradzana, mimo że pacjent mógłby zapłacić mniej. Ze względu na specyfikę tych chorób oraz bardzo indywidualny dobór terapii racje ekonomiczne nie mogą być pierwszoplanowe.

Z uwagi na łatwe stosowanie i kompleksowe leczenie bardzo popularne są preparaty złożone stosowane w przypadku grypy, paragrypy lub przeziębienia. Zakup dużego opakowania zapewnia dłuższą terapię i wydaje się być korzystny cenowo. Czy jednak w każdym wypadku? W ulotce tych preparatów czytamy, że jeśli po paru dniach nie nastąpi poprawa, należy skonsultować się z lekarzem. Rozsądny wydaje się więc zakup opakowania mniejszego, które powinno złagodzić dolegliwości w przypadkach lżejszych. Jeśli zaś gorączka lub objawy ze strony układu oddechowego nie zmniejszają się lub wręcz nasilają, skierujmy pacjenta do lekarza. Ludzie w różny sposób reagują na zmianę swojej temperatury, dlatego niektórzy pacjenci czują się fizycznie, a nawet psychicznie źle już przy 37 stopniach, a także w przypadku osłabienia – temperatury niewiele niższej niż podręcznikowe 36,6. Bądźmy więc wyrozumiali, jeśli pacjent ze stanem podgorączkowym i objawami przeziębienia chce kupić kompleksowy lek ze względu na jego działanie przeciwbólowe i przeciwgorączkowe. Powinniśmy natomiast odradzać zakup tego typu preparatów w sytuacji braku uogólnionych objawów. Jeśli pacjent ma katar lub ból gardła nie ma sensu, żeby obciążał wątrobę miksem substancji leczniczych zupełnie mu niepotrzebnych. Nawet jeśli zakup kropli do nosa i wapnia lub specyfiku z rutyną cenowo równa się preparatowi złożonemu, przekonajmy pacjenta o korzyściach płynących z tego zakupu. Dostaje takie produkty, jakie są mu potrzebne i przywrócą go do zdrowia. Również w łagodnie przebiegającym przeziębieniu sugerowałabym zakup preparatów klasycznie wspomagających odporność łącznie z herbatami ziołowymi. Tu także kombinacja dwóch lub trzech produktów może być mniej ekonomiczna niż zakup preparatu złożonego lub leku podnoszącego odporność, jednak ich działanie przyniesie korzyść poprzez ukierunkowane działanie. Dostępne obecnie bez recepty leki przeciwwirusowe i podnoszące odporność przyspieszają proces powrotu do zdrowia, ale nie zastąpią klasycznych produktów działających miejscowo – preparatów do nosa, tabletek do ssania i syropów lub maści rozgrzewających i siłą rzeczy inhalujących.

Prześlij dalej