Mniej archaizmów, dłuższy staż4 lutego 2017

shutterstock_350084570

Czy studia farmaceutyczne dobrze przygotowują do zawodu? Czy ich program jest zbieżny z wymaganiami rynku pracy i aktualną sytuacją w branży? Na pytania odpowiadają Czytelnicy „Farmacji Praktycznej”.

wysłuchał: mgr farm. Michał Mańka

mgr farm. Janusz Konstańczuk
farmaceuta z Kielc
Uważam, że studia farmaceutyczne nie przygotowują młodego farmaceuty do pracy w aptece. Takie przygotowanie częściowo daje półroczny staż wprowadzony bodajże 8 lub 9 lat temu. Użyłem sformułowania „częściowo”, ponieważ w przeważającej ilości aptek stażyści albo metkują albo układają towar (leki zamówione z hurtowni). Ewentualnie pod koniec stażu czasem zdarzy się, że kierownik apteki pozwoli stażyście stanąć za pierwszym stołem i dyspensować. Natomiast same studia przygotowują bardziej do pracy w przemyśle farmaceutycznym – weźmy na przykład zajęcia z chemii ogólnej, chemii analitycznej jakościowej i ilościowej, chemii fizycznej, chemii leków, farmakognozji i technologii chemicznej środków leczniczych. Wszystkie wymienione przedmioty przygotowują doskonale studenta do pracy w zakładzie produkcyjnym lub laboratorium analitycznym w firmie farmaceutycznej. Warto nadmienić, że wszystkie te przedmioty łącznie trwają niemal cztery lata. I dopiero na czwartym i piątym roku studiów przyszły farmaceuta dowiaduje się na temat działania leków – na farmakologii, farmakodynamice, farmakoterapii, farmakokinetyce czy leku roślinnym. Zauważmy, że praktyka w aptece otwartej jest bardzo krótka i przez to nie daje jeszcze wyobrażenia studentowi o pracy w aptece. Dopiero na stażu styka się on z prawdziwymi realiami aptekarstwa, zderza z rzeczywistością, zdaje sobie sprawę, że to, co studiował, nijak ma się do tego, co teraz będzie wykonywał zawodowo. Wiedza zdobyta w ciągu zaledwie dwóch lat podczas zajęć z nauk o leku zostanie jedynie częściowo wykorzystana w pracy.

mgr farm. Urszula Ostrzyżek
farmaceutka z Warszawy
Ja jestem zadowolona z tego, czego nauczyłam się podczas studiów, tym bardziej, że miałam możliwość działać w kole naukowym tego przedmiotu, który mnie najbardziej interesował, czyli technologii postaci leków. Na tym przedmiocie można było poznać „tajniki” sporządzania leków, całą preparatykę, recepturę. Co prawda aktualnie receptura w aptece nie stanowi większej części pracy farmaceuty, ale mimo wszystko technologia postaci leków daje studentowi możliwość zobaczenia tego, jak przyrządzać leki, co jest lub może raczej – było – esencją pracy w zawodzie farmaceuty. Mimo wszystko uważam, że studia przygotowują dość dobrze do pracy w zawodzie. Z każdym rokiem w ich programie pojawia się coraz więcej przedmiotów związanych z komunikacją z pacjentem, praktycznymi aspektami psychologii i socjologii, zwłaszcza na  zajęciach fakultatywnych. A to jest bardzo ważne, bo praca w aptece wymaga sporych umiejętności interpersonalnych i pewnego rodzaju elastyczności w kontaktach, bo pacjenci w aptece bywają bardzo różni. Jedyne, co poprawiłabym na studiach farmaceutycznych, to dłuższy czas stażu – nie pół roku, ale pełny rok. I dopiero po tym całym roku proponowałabym egzamin z technologii postaci leków i farmakologii.

mgr farm. Rafał Sikora
farmaceuta z Gdyni
Aktualny program studiów farmaceutycznych nie jest zbieżny z wymogami i wyzwaniami, które stoją przed młodym aptekarzem. Za dużo jest przedmiotów laboratoryjnych, a za mało przedmiotów związanych z nauką o leku, prawem farmaceutycznym, praktycznymi aspektami realizacji recept oraz komunikacją interpersonalną. Gdybym ja był odpowiedzialny za ułożenie przedmiotów na farmacji, to wszystkie ćwiczenia i wykłady związane z przedmiotami „przemysłowymi” (m.in. wszystkie rodzaje chemii) zmieściłbym w 1,5 roku. Kolejne 3,5 roku poświęciłbym przedmiotom, takim jak farmakoterapia (nauka nie tylko nazw substancji czynnych leków, ale też aktualnych nazw handlowych), prawo farmaceutyczne z elementami podstaw realizacji recept, zarządzanie w farmacji, marketing farmaceutyczny, psychologia społeczna, trening komunikacji interpersonalnej (ćwiczenia praktyczne).

mgr farm. Anna Batory
farmaceutka z Lublina
Adaptacja nowego toku studiów do rzeczywistości zawodowej polskiego aptekarza będzie trwała dość długo w naszym kraju. Aktualny program studiów został zaprojektowany wiele lat temu – studia nie nadążają za zmianami, które powstawały na przestrzeni lat w polskich aptekach. Teraz praktycznie nie wykonuje się już receptury lub jest to marginalna część pracy w aptece, a nie wiedzieć czemu przedmiot związany z recepturą na studiach trwa kilka semestrów. Jest to zwyczajna strata czasu, marnowanie czasu studentów, którzy nie będą mogli w pełni wykorzystać tej wiedzy i praktyki w pracy w aptece. Podobnie jest z przedmiotami chemicznymi, które kompletnie nie przydają się w pracy aptekarza, a na studiach zajmują głowę studentom farmacji przez co najmniej trzy lata. Zbyt mało czasu poświęca się przedmiotom związanym z lekiem naturalnym (fitoterapia), lekiem syntetycznym (farmakoterapia). Moim zdaniem aptekarz ma również zbyt małą wiedzę na temat anatomii, fizjologii człowieka i patofizjologii chorób. A te trzy przedmioty, gdyby ich program był bardziej rozszerzony, na pewno przydałyby się aptekarzom podczas przeprowadzania wywiadu z pacjentem i doradzania mu w samoleczeniu.

Prześlij dalej