Zaburzenia erekcji – męskie tabu, czyli kiedy głowa chce, a ciało nie może…17 stycznia 2017

shutterstock_181677458b

Wstyd według Wikipedii to zespół reakcji organizmu połączony z możliwym do przewidzenia działaniem (ukrycie się), przykrymi myślami („Jestem głupi”, „Co ona sobie o mnie pomyśli”). I właśnie owo stwierdzenie: „Co ona sobie o mnie pomyśli” sprawia, że większość mężczyzn z zaburzeniami erekcji (ZE) cierpi, zamiast sięgnąć po prosty sposób poprawy swojego zdrowia seksualnego – sildenafil.

autorka: dr Monika Łukasiewicz
ginekolog, położnik, seksuolog, Oddział Kliniczny Położnictwa i Ginekologii Szpitala Bielańskiego, Warszawa

Zdrowie seksualne określone na międzynarodowej konferencji ONZ jest częścią zdrowia reprodukcyjnego. Polega na zdrowym rozwoju seksualnym, równych i odpowiedzialnych relacjach partnerskich, satysfakcji seksualnej, wolności od chorób, niedomagań, niemocy seksualnej i przemocy.

Zaburzenia erekcji (ZE) definiujemy jako brak możliwości osiągnięcia albo podtrzymania erekcji wystarczającej do odbycia satysfakcjonującej aktywności seksualnej. W ciągu całego swojego życia prawie każdy mężczyzna doświadczy kilku epizodów zaburzeń erekcji najczęściej z powodu: stresów, zwiększonej aktywności układu współczulnego, podwyższonego stężenia adrenaliny i noradrenaliny. Taki stan przemija, problem pojawia się wtedy, kiedy zaburzenia utrzymują się dłużej niż 3-6 miesięcy.

Dane liczbowe
Zaburzenia erekcji według większości międzynarodowych badań dotyczą od 6% do 49% mężczyzn, znaczne nasilenie problemu obserwujemy z wiekiem. Według National Health and Nutrition Examination Survey ZE wzrasta z 8,2% u mężczyzn w wieku 40-49 lat  do 77,5% u panów około 75. roku życia.

Uwaga: Co drugi mężczyzna w wieku 75-95 lat (badanie populacyjne na grupie 3274 Australijczyków) przyznał, że życie seksualne jest dla niego ważne, a brak satysfakcji z niego odczuwa aż 43% badanych. A co na to Niemcy? Seksualnie aktywni mężczyźni w wieku 30-39 lat stanowią tam 96%, a w wieku 70-79 aż 71%.

Erekcja – „najcenniejsza męska ozdoba” (Eric Gill)
Tom Hickam w książce „Boskie przyrodzenie. Historia penisa” napisał, że erekcja jest cudem inżynierii hydraulicznej i można porównać ją do śluz wodnych Gatun na Kanale Panamskim, które podnoszą liniowce oceaniczne 85 stóp nad poziom Atlantyku i Pacyfiku. Erekcja członka to nic innego jak napływ krwi do ciał jamistych, zbudowanych z mięśni gładkich – niezależnych od naszej woli (osiągnięcie erekcji) i zablokowanie odpływu krwi przez układ żylny, ucisk na naczynia żylne przez osłonkę białawą (utrzymanie erekcji).

Głównym aktorem w całej hydraulice pozostaje tlenek azotu, który pośredniczy w rozkurczu naczyń. Tlenek azotu uaktywnia enzym – cyklazę guanylową, która przekształca GTP do cyklicznego GMP. To właśnie właściwe stężenie cGMP (cykliczny GMP)  jest punktem spustowym erekcji. Poniżej pewnego stężenia cGMP mężczyzna nie jest w stanie osiągnąć erekcji

Prześlij dalej