Problemy na receptę18 marca 2016

shutterstock_350803067a

Pielęgniarki i położne od początku roku zyskały dodatkowe uprawnienia – mogą wypisywać recepty. Środowisko jest podzielone, bo nowe obowiązki to przede wszystkim duża odpowiedzialność. Ta niepokoi również farmaceutów, którzy czują się zlekceważeni – dysponują wszakże niezbędnym wykształceniem i doświadczeniem. Obawiają się także kolejnych błędów w receptach, które już wcześniej zdarzały się też lekarzom.

autorka: Marta Pawłowska
dziennikarka związana m.in. z serwisami Weekend.gazeta.pl i naTemat.pl oraz z „Gazetą Wyborczą” i „Dziennikiem”

Od 1 stycznia br. weszły w życie nowe przepisy, zgodnie z którymi pielęgniarki i położne mogą wypisywać pacjentom recepty. Uprawnienie to nadaje im ustawa z dnia 22 lipca 2014 r. o zmianie ustawy o zawodach pielęgniarki i położnej oraz niektórych innych ustaw (Dz. U., poz. 1136). Zgodnie z zaleceniami ustawodawcy samodzielnie przepisywać leki na recepty mają prawo tylko pielęgniarki posiadające dyplom ukończenia studiów drugiego stopnia na kierunku pielęgniarstwo/położnictwo oraz pielęgniarki/położne posiadające tytuł specjalisty w dziedzinie pielęgniarstwa/położnictwa, o ile ukończyły odpowiedni kurs w tym zakresie (art. 15a ust. 1 ustawy o zawodach pielęgniarki i położnej).

Z kolei na zlecenie lekarskie przepisywać leki na recepty mogą wyłącznie pielęgniarki/położne posiadające dyplom ukończenia studiów co najmniej pierwszego stopnia na kierunku pielęgniarstwo/położnictwo, o ile ukończyły odpowiedni kurs w tym zakresie. Należy przy tym podkreślić, że pielęgniarki/położne nie mogą przepisywać wszystkich leków. Wykaz substancji czynnych objętych ich uprawnieniami definiuje art. 15a ust. 8 ustawy o zawodach pielęgniarki i położnej. Ponadto ustawodawca określił, że pielęgniarki zarówno w ramach samodzielnych kompetencji jak i na zlecenie lekarskie nie będą mogły przepisywać leków zawierających substancje bardzo silnie działające, środków odurzających i substancji psychotropowych (art. 15a ust. 1 pkt 1 oraz ust. 2 ustawy o zawodach pielęgniarki i położnej).

Na ostatnią chwilę
Przed wejściem przepisów w życie niewiele pielęgniarek i położnych zdążyło ukończyć wymagany kurs na czas, bo jak zwraca uwagę Joanna Walewander, sekretarz Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, dość późno zaakceptowano program szkolenia:

– Decyzję dotyczącą programu podjęto dopiero pod koniec listopada ub.r. Siłą rzeczy czasu na odbycie kursu praktycznie zostało niewiele, bo 1 stycznia zgodnie z przepisami miałyśmy już wypisywać recepty.

Według danych Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych 1 stycznia br. niezbędne uprawnienia posiadało jedynie 31 pielęgniarek w całym kraju. Ale opóźnienie w zorganizowaniu szkoleń to nie jedyny problem znowelizowanych przepisów.

– W przepisach prawnych brakuje wyceny świadczenia. Nie ma też wskazania, gdzie te świadczenia będą realizowane. Wypisanie recepty musi być przecież poprzedzone zapoznaniem się z dokumentacją medyczną, przeprowadzeniem wywiadu, badaniem fizykalnym, ewentualnie skierowaniem na dodatkowe badania. Nadano nam nowe uprawnienia, nie stwarzając warunków do realizacji tego świadczenia – wylicza Joanna Walewander.

Niewykorzystany potencjał
Ukończenie szkolenia wiąże się oczywiście z kosztami. Te muszą ponieść pielęgniarki i położne.

– Z danych Centralnego Rejestru Pielęgniarek i Położnych wynika, że kurs powinno przejść ok. 100 tys. osób, a Ministerstwo Zdrowia zabezpieczyło środki finansowe na kursy tylko dla 20 tys. – zwraca uwagę sekretarz NRPiP.

Prześlij dalej