„Potrzeba nam mapy potrzeb usług farmaceutycznych”20 grudnia 2015

_MG_4431

Z dr. Markiem Jędrzejczakiem, Wiceprezesem Naczelnej Rady Aptekarskiej, rozmawia Karolina Kumanek.

Koniec roku skłania do podsumowań. Czy w 2015 r. wydarzyło się w branży aptecznej coś, co Pana pozytywnie zaskoczyło?
Miłym zaskoczeniem, które jednak można było przewidzieć, była niespodziewanie duża wola polityczna do załatwiania wszystkich spraw w ostatnich miesiącach urzędowania poprzedniego rządu. Nagle wszystko stało się możliwe. Niestety, mijały tygodnie i ostatecznie nic nie zostało zrobione. Jako samorząd przekazaliśmy ministrowi zdrowia Marianowi Zembali wiele materiałów i opracowań dotyczących między innymi sposobu rozwiązania problemu nocnych i świątecznych dyżurów aptek. Jeśli chcemy rozwiązać problem do końca, to musimy stworzyć mapę potrzeb usług farmaceutycznych na wzór mapy potrzeb zdrowotnych kraju. Mapy są niezbędne, by starosta, wojewoda, a w końcu minister zdrowia wiedział, czym dysponuje i ewentualnie, które apteki należy dofinansować, zwracając koszty dyżurów. Taki pakiet zmian ustawowych przekazaliśmy ministrowi, ale było za mało czasu, by go wprowadzić. W związku ze zmianą ustawy o świadczeniach zdrowotnych powołano zespoły pracujące nad wdrożeniem pakietu potrzeb zdrowotnych. My chcieliśmy, zmieniając przepisy ustawy Prawo farmaceutyczne, wprowadzić równolegle mapy potrzeb usług farmaceutycznych. Rozwiązałoby to kwestię dyżurów, a przede wszystkim zabezpieczało kraj pod względem potrzeb lekowych oraz potrzeb na usługę farmaceutyczną. Pamiętajmy, że pacjent nie zawsze przychodzi do apteki po lek, czasem przychodzi po samą poradę.

A co Pana w mijającym roku rozczarowało?
Negatywnie zaskoczył mnie sposób procedowania projektów ustaw w Sejmie minionej kadencji. Przykładem może być tzw. pakiet antykolejkowy – podczas prac legislacyjnych wszystkie samorządy medyczne złożyły wiele propozycji rozwiązań mogących ograniczyć kolejki do świadczeń zdrowotnych, do lekarzy. Z żadnych postulatów rząd nie skorzystał, a kolejki są dalej. Należy pamiętać, że przedstawiciele samorządów medycznych zawodów zaufania publicznego są specjalistami, ekspertami, a ich uwagi mają dużą wartość merytoryczną. Każdy rząd powinien korzystać z ich wiedzy i doświadczenia. Na to, że pakiet antykolejkowy nie był i nie jest dobrym rozwiązaniem, już w fazie projektu wskazywał chociażby brak akceptacji samorządu pielęgniarek i położnych dla rządowego pomysłu dającego im prawo do samodzielnego wystawiania recept. To rozwiązanie nie jest najlepsze, a akt wykonawczy, czyli rozporządzenie do tego pakietu zmian ustawowych, tylko to potwierdziło. Zignorowanie postulatów środowisk medycznych było wyrazem arogancji ze strony rządu. Jak możemy mówić o budowie demokratycznego państwa, kiedy głos ekspertów nie jest brany pod uwagę?

To jeszcze pytanie o sukcesy samorządu – co udało się osiągnąć?
Udało nam się zapobiec karom, jakie próbowano nałożyć na apteki, które z różnych względów nie pełniły dyżurów. Niestety, nie ma żadnej pomocy od władz lokalnych, od starostw, którzy chcą narzucić na apteki obowiązek dyżurowania. Apteki dogorywają, zwłaszcza na terenach wiejskich, a narzuca się im kolejne obowiązki bez żadnego wsparcia. Z władzami jako samorząd rozmawiamy na ten temat już od kilkunastu lat. Wielokrotnie zwracałem się do starostów, żeby w jakiś sposób wsparli apteki na terenie gmin w kwestii obowiązku pełnienia dyżurów w okresie świątecznym i w porze nocnej. Pomóc mogłoby na przykład wprowadzenie ulgi w podatkach od nieruchomości. Ze strony władz lokalnych były jednak stawiane tylko i wyłącznie wymagania dotyczące godzin pracy aptek. Zabrakło jakiegokolwiek gestu, który obniżałby koszty prowadzenia działalności. Oczywistym jest, że istnieje potrzeba prowadzenia dyżurów, ale obowiązuje także ustawa o swobodzie działalności gospodarczej, z której wynika, że nie można zmuszać żadnego podmiotu do działalności, która przynosi mu stratę. A do tego właśnie wszystko zmierzało. Co więcej, postulowano, by nakładać na apteki wysokie kary finansowe za uchylanie się od dyżurów. Na szczęście nasza krytyka takiego podejścia znalazła w oczach posłów, zarówno ówczesnej koalicji rządzącej, jak i całej opozycji, zrozumienie, a przepis dotyczący kary usunięto z projektu ustawy. Drobnym, ale wartym podkreślenia sukcesem w 2015 r. była również zmiana prawa, która umożliwiła powrót repelentów i atraktantów do aptek. Przez wiele lat nie mieliśmy prawa sprzedawać tych produktów w aptekach, mimo że były one dostępne niemal w każdym innym miejscu. Po licznych interwencjach i wnioskach zostały one przywrócone aptece.

Prześlij dalej