Jak urządzać recepturę?22 czerwca 2015

shutterstock_41954728

W majowej „Farmacji Praktycznej” zaprezentowałem garść przemyśleń na temat aptecznej receptury: „serca apteki”, jak niegdyś mawiano. Mam cichą nadzieję, że rozważaniami tymi zainspirowałem choć część Czytelników, którzy zaczęli zastanawiać się: „A może ją uruchomić?” Nim jednak to nastąpi, warto dowiedzieć się, co jest niezbędne do uruchomienia receptury. Pomocne będzie również odpowiedzenie sobie na trzy poniższe pytania.

autor: dr n. farm. Maciej Bilek
aptekarz, miłośnik i popularyzator receptury aptecznej

Pytanie 1: Czy w naszej aptece jest dogodne miejsce na recepturę?
Na kompleks recepturowy wygospodarować należy co najmniej dwa, a najlepiej trzy pomieszczenia. Pierwsze to właściwa receptura, optymalnie z niewielkim przedsionkiem, w którym można przebrać się do pracy. W pomieszczeniu głównym, poza regałami, w których przechowywać będziemy surowce recepturowe, znaleźć musi się stabilny blat, na którym umieścimy wagi i wykonywać będziemy wszystkie czynności towarzyszące sporządzaniu leków. Ściany powinny być pokryte powierzchniami łatwo zmywalnymi. Doprowadzenie wody konieczne jest zarówno do samej izby recepturowej, jak i do zmywalni. Może być ona połączona śluzą z recepturą, jeżeli zaś jest to niemożliwe, należy zachować szczególną czystość w czasie dostarczania szkła i utensyliów ze zmywalni na recepturę. Cały kompleks receptury powinien być usytuowany z dala od ciągów komunikacyjnych i dostawczych, oczywiście w trosce o higienę wykonywania leków. Farmaceuta, który w czasie studiów nie próżnował na zajęciach z farmacji stosowanej i technologii postaci leku, wiele szczegółów urządzenia receptury przeprowadzi instynktownie. Jednak w razie wątpliwości można przecież skorzystać z pomocy koleżanek i kolegów prowadzących recepturę już od dłuższego czasu – osoby te będą znakomicie wiedzieć, na co zwracają uwagę pracownicy Inspekcji Farmaceutycznej. Inspektorzy w jednym województwie wymagają często nieco odmiennych szczegółów urządzenia receptury, jak w województwach ościennych. Najlepszym przykładem może być egzekwowany w kilku województwach obowiązek posiadania sterylizatora do wyjaławiania naczyń recepturowych, niezależnie od tego, czy prowadzimy recepturę aseptyczną antybiotyków. Stąd też urządzanie receptury należy konsultować koniecznie z farmaceutami z najbliższego otoczenia, nie zaś ze znajomymi z „drugiego końca Polski”!

Pytanie 2: Czy finansowo podołam temu zadaniu?
Jak widzimy – na razie koszt urządzenia receptury to wyłącznie koszt dostosowania pomieszczeń. Dodajmy: niewielki. Myliłby się jednak ktoś sądząc, że największe koszty poniesiemy wyposażając recepturę w najniezbędniejsze utensylia! Jak wszyscy wiemy, wiele aptek w naszym kraju jest likwidowanych bądź też zmienia właściciela. Wystarczy pobieżna lektura zakładki „Ogłoszenia” na stronach naszych izb aptekarskich, bądź też wizyta na jednym z polskich portali aukcji internetowych, by zdać sobie sprawę, że recepturę możemy urządzić za przysłowiowe „grosze”. Już za kilkaset złotych można zakupić zestaw legalizowanych, w pełni sprawnych wag elektronicznych, które stanowią lwią część wydatków. Kolejnych kilkaset złotych powinno wystarczyć, by zakupić meble recepturowe, kilkadziesiąt przeznaczyć trzeba na łaźnię wodną lub kuchenkę i kolejnych kilkaset na najniezbędniejsze utensylia i szkło laboratoryjne. W zestawie tym znaleźć się powinno kilka emaliowanych misek do sporządzania maści i 3-4 różnych rozmiarów moździerze wraz z pistlami. Konieczny będzie zakup kilkunastu zlewek o objętości od 20 ml do 1-2 l. Pamiętajmy, że inspektorzy farmaceutyczni bardzo często zwracają uwagę, czy do sporządzania postaci leków ze składnikami mocno działającymi i narkotycznymi używamy osobnego zestawu naczyń. Warto zatem – już na etapie urządzania receptury – pomyśleć o zarezerwowaniu moździerzyka do sporządzania proszków z efetoniną i kilku zlewek wyłącznie do przygotowywania mikstur z fenobarbitalem sodu czy też roztworów z azotanem srebra. Przydadzą się także cylindry miarowe, do precyzyjnego dozowania określonych objętości cieczy, a także jednorazowe, kilkumililitrowe pipetki, dzięki którym „nie przeważymy” np. odmierzanych nalewek. Oczywiście zakup nowego sprzętu to rozwiązanie optymalne, powiedzmy jednak otwarcie: inwestycja taka, na etapie uruchamiania receptury, może okazać się chybiona. O zakupie nowych wag, nowego szkła, czy nowych mebli pomyślimy dopiero, gdy receptura sama na to zarobi! Nie musimy już obecnie kupować destylatora i regularnie kontrolować jego sprawności: w hurtowniach farmaceutycznych jest bowiem dostępna woda oczyszczona w gramaturach od 100 do 1000 ml. Jedyną wadą tego asortymentu jest konieczność zużycia zawartości opakowania w ciągu 16 godzin od momentu otwarcia. Urządzając recepturę nie można zapomnieć o skompletowaniu literatury fachowej, co stanowić może kolejny, kilkusetzłotowy wydatek.

Pytanie 3: Czy będzie w ogóle co robić?
Na pytanie to powinniśmy się starać odpowiedzieć już kilka miesięcy przed rozpoczęciem samej czynności recepturowej. Musimy śledzić bacznie recepty, z którymi zachodzą do naszej apteki pacjenci i najlepiej sporządzać listy składników tychże recept. Dzięki temu choć wstępnie oszacujemy, na jakie surowce będzie już wkrótce zapotrzebowanie. Nie zapominajmy poinformować naszych pacjentów, że lek, którego na razie nie możemy dla nich wykonać, będzie można u nas już wkrótce sporządzić! Wiele leków recepturowych pacjenci stosują stale lub często do nich wracają, zatem zaprośmy naszego Pacjenta do kolejnej wizyty, w czasie której nie odeślemy go już z przysłowiowym „kwitkiem”. Kolejnym sposobem na rozeznanie potrzeb lokalnego rynku jest rekonesans w okolicznych przychodniach i gabinetach lekarskich. Nie bójmy się takich rozmów: niejeden lekarz będzie mile zaskoczony, gdy dowie się, że planujemy uruchomienie receptury i – być może – fakt ten będzie dla niego okazją do powrotu do dawno już nie zapisywanych leków. W końcu będzie mógł zapisywać leki recepturowe wiedząc, że pacjent na drugi dzień nie wróci z informacją, że „żadna apteka tego nie robi”! Zatem treść rozmów z lekarzami może nierzadko decydować o tym, czy recepturę warto w ogóle uruchomić. Jeżeli wiemy już, że w aptece pojawiają się pacjenci z receptami na leki recepturowe, a nasza apteka sąsiaduje z przychodnią lub gabinetem lekarza, który zapisuje takie leki, trzeba pomyśleć, jaki asortyment surowców będzie niezbędny do uruchomienia receptury? Jeżeli w pobliżu działa przychodnia dermatologiczna, już na wstępie musimy zaopatrzyć się w komplet podłoży maściowych: lanolinę, białą i żółtą wazelinę, eucerynę, maść cholesterolową, czy Haskobazę. Przyda się z pewnością hydrokortyzon, kwas borowy, siarczan miedzi i cynku, tlenek cynku, talk, siarka, balsam peruwiański, parafina ciekła, gliceryna. O antybiotykach, częstym składniku dermatologicznych leków recepturowych, na razie nie myślimy, to będzie kolejny etap rozwoju naszej receptury. Jeżeli za sąsiada mamy lekarza pediatrę w ciemno kupować należy zestaw opłatków nr 2, efetoninę i mleczan wapnia. Psychiatra, wiedząc, że „robimy leki”, z pewnością zapisze swym pacjentom mikstury z bromkiem sodu, potasu i amonu, nalewkami kozłkową i głogową, a być może i z fenobarbitalem sodu. Na początek kupujmy jak najmniejsze opakowania, choć jak się przekonamy – w przeliczeniu na jeden gram substancji są one wbrew pozorom najdroższe i niepotrzebnie generują aptece wysokie koszty zakupu. Gdy recepty z daną substancją w składzie będą pojawiać się regularnie, najlepiej jest zakupić znacznie większe opakowanie. Pamiętajmy jednak, że nie warto robić większych zapasów jeszcze przed uruchomieniem receptury! Przecież w ciągu kilku godzin potrzebny surowiec możemy mieć w aptece. Dotyczy to także pojemników i opakowań na różne postacie leków, takich jak butelki o różnej objętości czy opakowania na maści.

Odpowiedź na trzy powyższe pytania powinna nam jednoznacznie wskazać, czy warto w naszej aptece uruchomić recepturę. Musimy wszakże wiedzieć, że będzie to zaledwie początek „przygody” z recepturą. Jeżeli zobaczymy, że wszystko idzie zgodnie z naszymi planami, receptura pomyślnie się rozwija, a pacjentów z „lekami robionymi” przybywa – przyjdzie czas, by pomyśleć o kolejnych inwestycjach, m.in. o loży z nawiewem laminarnym, sterylizatorze do naczyń, unguatorach, kapsułkarkach… Ale o tym w kolejnym artykule.

Podyskutuj o tym!
Jesteś podobnego zdania, co autor?
Podziel się swoimi przemyśleniami na temat receptury!
Napisz do nas na adres:

redakcja@farmacjapraktyczna.pl

Najciekawsze wypowiedzi opublikujemy na łamach „Farmacji Praktycznej”.
Zapraszamy również do oddania głosu w naszej SONDZIE na stronie głównej naszego portalu.

Prześlij dalej