Z życia farmaceuty8 października 2014

Ciekawe i zabawne historie z życia farmaceuty

Szanowni Państwo! Dziękujemy za nadesłane na nasz konkurs anegdoty! Cieszymy się, że Państwa praca obfituje w zabawne sytuacje, które z pewnością umilają codzienną praktykę. Jest nam miło, że zechcieli się Państwo z nami nimi podzielić. Poniżej prezentujemy pierwszą część nagrodzonych historyjek. Kolejne opublikujemy w następnym wydaniu naszego miesięcznika.

Pacjent w podeszłym wieku zwraca się do farmaceutki: Dzień dobry Pani Magister. Poproszę te tabletki, co moja żona bierze.
Farmaceutka: A która to Pańska żona?
Pacjent: Taka siwa. Jak mi Pani pokaże te tabletki, to poznam.
Farmaceutka: To może być trudne, bo tabletek mamy całkiem sporo. Niech Pan powie, która to Pańska żona, to może mi się coś przypomni.
Pacjent: Nie pamięta Pani? Cóż, ja także miewam czasem kłopoty z pamięcią…

***

Pacjent: Czy mogę prosić coś na „łupież zmechanizowany” (po dłuższym czasie podałam mu preparat na wszawicę).

***

Do okienka podchodzi 3-osobowa rodzina. Dziewczynka, na oko 5-letnia, cała w wysypce. Rodzice wykupują receptę. Mama zdenerwowana, tata mruczy pod nosem, że nie wie, na co ta alergia. Zagaduję dziewczynkę czy bardzo swędzi, czy boli. Mówię, że jest dzielna i leki na pewno pomogą. Pytam, jak to się stało, że wygląda jak „muchomorek”.
W tym momencie pada odpowiedź: „Tata dał mi do zjedzenia orzechy, a mi nie wolno!”
Mina taty bezcenna…

***

Przychodzi młody chłopak do apteki:
– Poproszę prezerwatywy ze środkiem „owadobójczym”…

***

Pacjentka: Poproszę witaminę PP, chyba, że ma Pani coś skuteczniejszego?
Farmaceutka: Na co to ma być?
Pacjentka: Chcę oduczyć męża palenia.
Farmaceutka: A co ma z tym wspólnego witamina PP?
Pacjentka: No… zdaje się, że „PP” to znaczy „Przeciw Paleniu”…

***

Młody chłopak przy okienku:
– Chciałbym kupić coś na przeziębienie,
– Dla Pana?
– Nie, dla dziewczyny,
– A gorączka jest?
– Tak,
– Wysoka?
– No… tak ze 160 cm…

Prześlij dalej