Boreliozowa pułapka7 sierpnia 2014

shutterstock_97104551

Tylko do końca czerwca na boreliozę, chorobę przenoszoną przez kleszcze, zachorowało ponad 4,7 tys. Polaków. To historyczny rekord – czytamy w „Metrze”.

źródło: Metro

Według Stowarzyszenia Chorych na Boreliozę zachorowań jest wielokrotnie więcej, bo lekarze mają problemy z jej wykrywaniem. To niebezpieczna choroba bakteryjna, którą można się zarazić przez ukąszenie kleszcza (ok. 20-30% kleszczy jest nosicielami). By się jej pozbyć, w większości przypadków wystarczy 3-tygodniowa kuracja antybiotykowa. Problem w tym, że w pierwszych tygodniach, a nawet miesiącach po zakażeniu, chory może nie zauważyć żadnych objawów – najczęstszy – jasno-czerwony rumień w miejscu ugryzienia – pojawia się zaledwie w przypadku połowy zachorowań. A nie leczona – po wielu latach może skutkować bardzo ciężkimi powikłaniami, m.in. chorobami stawów, serca i układu nerwowego.

Z danych Zakładu Epidemiologii Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH wynika, że liczba zachorowań rośnie bardzo szybko. Tylko w pierwszej połowie tego roku na lekarze stwierdzili aż 4702 przypadków. To 30% więcej niż w analogicznym okresie zeszłego roku (wtedy zachorowało 3599 osób). To także historyczny rekord – dekadę temu – w pierwszym półroczu 2004 roku – zachorowało 1160 osób.

Skąd ten wzrost? Dr Iwona Paradowska-Stankiewicz, konsultant krajowy ds. epidemiologii mówi, że jednorazowo to może być efekt cieplejszej niż zwykle zimy (przyjazna aura mogła sprawić, że przetrwało i rozmnożyło się więcej kleszczy), a także większej świadomości Polaków.

Prześlij dalej