Statystyki nie ujawniają skali zakażeń kiłą9 kwietnia 2014

Według danych Państwowego Zakładu Higieny w 2011 r. w Polsce odnotowano 655, a w 2012 r. 677 przypadków kiły, w tym wrodzonej, wczesnej, późnej i nieokreślonej – mówi Jan Bondar, rzecznik Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Przypuszcza się jednak, że jest ich dużo więcej.

– Statystyki unijne mówią, że na choroby przenoszone drogą płciową cierpi co trzecia osoba od 15. do 24. r.ż., a Polska jest przecież częścią Europy. Niemożliwe, by zapadalność na kiłę na 100 tys. mieszkańców była u nas mniejsza niż w Niemczech czy Anglii, jakby wskazywały statystyki. Ludzie leczą się prywatnie, wymuszając na lekarzach dyskrecję – uważa prof. Andrzej Kaszuba, krajowy konsultant ds. dermatologii i wenerologii.
Według statystyk PZH w 2012 r. w Polsce urodziło się 32 dzieci z syfilisem, ponad dwa razy więcej niż rok wcześniej (14 noworodków). – Kiła wrodzona w dzisiejszych czasach w ogóle nie powinna się zdarzać – mówi dr Ryszard Rutkowski, ginekolog z Warszawy. – Mamy obowiązek przeprowadzania badań wenerologicznych u ciężarnych w pierwszym i trzecim trymestrze ciąży. Jeśli kobieta chodzi do lekarza, nie ma prawa urodzić chorego dziecka – zaznacza.
– Świadomość HIV jest u nas bardzo duża, głównie dzięki znakomitym programom przeciwdziałania tej chorobie. Mało natomiast wiemy o kile, rzeżączce czy chlamydii , które zdarzają się dużo częściej. Czas, żeby zaczęto głośno mówić o tych chorobach, bo są znowu prawdziwym problemem – mówi prof. Kaszuba.

źródło: Rzeczpospolita

Prześlij dalej