Polacy cierpią na zaburzenia snu9 kwietnia 2014

shutterstock_165362663

Od 25 do 40 proc. Polaków ma różne zaburzenia snu. Większość z nich nie leczy się skutecznie, ponieważ bagatelizuje problem, nie zdaje sobie z niego sprawy lub ma trudności z dostępem do lekarza – ocenił w rozmowie z PAP psychiatra dr hab. Adam Wichniak. 14 marca po raz siódmy obchodziliśmy Światowy Dzień Snu, w tym roku pod hasłem „Sen dający wypoczynek, łatwe oddychanie, zdrowe ciało”. Inicjatorem wydarzenia był World Association of Sleep Medicine (WASM).

W rozmowie z PAP dr hab. n. med. Adam Wichniak, zastępca kierownika III Kliniki Psychiatrycznej Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, podkreślił, że zaburzeń snu – zwłaszcza utrzymujących się dłużej – nie powinno się bagatelizować, ponieważ wpływają one negatywnie nie tylko na nasz wygląd i samopoczucie, ale przede wszystkim na stan zdrowia psychicznego i fizycznego.
„Już krótkotrwałe zaburzenia snu pogarszają funkcjonowanie intelektualne – obniżają zdolność koncentracji uwagi, zapamiętywania, przetwarzania informacji, czyli tzw. pamięć operacyjną, szybkość reagowania. Zaburzenia snu utrzymujące się powyżej miesiąca stanowią dodatkowo poważne zagrożenie dla zdrowia” – powiedział psychiatra.
Przypomniał, że sen wpływa na regulację hormonalną organizmu. Zaburzenia snu powodują m.in. gorsze wydzielanie w organizmie hormonu wzrostu. Z tego powodu dzieci, które śpią za mało, wolniej rosną, a dorośli mają mniejszą zdolność regeneracji organizmu. „Człowiek, który w nocy nie wypoczywa i nie regeneruje się, wygląda też mniej atrakcyjnie – jego skóra sprawia wrażenie matowej, zmęczonej” – tłumaczył dr Wichniak.
Dodał, że zaburzenia snu przestrajają metabolizm cukrów i tłuszczów oraz wzmagają apetyt, dlatego są czynnikiem ryzyka cukrzycy, zaburzeń lipidowych i otyłości. „Kiedyś mówiło się, że dziecko, które źle sypia, gorzej się uczy, jest drażliwe i płaczliwe, a teraz dodatkowo wiemy, że jest również otyłe” – powiedział psychiatra.
Przewlekle zaburzenia snu powodują wzrost aktywności części współczulnej autonomicznego układu nerwowego, co przekłada się na ryzyko rozwoju schorzeń układu krążenia, w tym nadciśnienia tętniczego. Pogarszają też czynność układu odporności i zwiększają ryzyko infekcji.
Dr Wichniak podkreślił, że osoby z przewlekłymi zaburzeniami snu mają podwyższone ryzyko schorzeń psychicznych – np. u pacjentów cierpiących na bezsenność ryzyko depresji jest wyższe dwukrotnie. Rośnie także prawdopodobieństwo wystąpienia w starszym wieku problemów z pamięcią, czyli tzw. zaburzeń otępiennych.
„Przewlekle zaburzenia snu stanowią ponadto ogromny czynnik ryzyka uzależnień. Osoby, które źle sypiają i z tego powodu źle się czują w ciągu dnia, chętniej sięgają po różnego rodzaju używki, jak kawa, papierosy, ale też narkotyki stymulujące, np. amfetaminę i jej pochodne” – wymieniał specjalista.
Osoby, które mają problemy z zasypianiem, są również narażone na uzależnienie od alkoholu (zwłaszcza mężczyźni) lub leków nasennych (przede wszystkim kobiety).
Dr Wichniak zwrócił uwagę, że większości osób problemy ze snem kojarzą się z bezsennością, tymczasem zgodnie z Międzynarodową Klasyfikacją Zaburzeń Snu (ICSD) rozróżnia się ponad 70 różnych zaburzeń snu, które zakwalifikowano do ośmiu grup diagnostycznych.
Pierwszą i najbardziej rozpowszechnioną grupę stanowią zaburzenia snu o typie bezsenności. Okresowe problemy z zasypianiem, utrzymaniem snu i jego złą jakością ma 40-50 proc. populacji ogólnej. „Jednak z medycznego punktu widzenia problem stanowi bezsenność przewlekła, tj. taka, która trwa co najmniej miesiąc, pacjent ma co najmniej trzy bezsenne noce w tygodniu i – co bardzo ważne – jest to bezsenność, która wpływa na nasze samopoczucie i funkcjonowanie w ciągu dnia. Na taką bezsenność cierpi ok. 10-15 proc. populacji ogólnej” – wyjaśnił psychiatra.
Dr Wichniak wyjaśnił, że zaburzenia snu, a zwłaszcza bezsenność, są na pierwszym etapie diagnozowane przeważnie przez lekarza podstawowej opieki zdrowotnej i lekarza psychiatrę. Aż 70 proc. przypadków bezsenności ma bowiem związek z chorobą psychiczną lub przewlekłym schorzeniem somatycznym.
Gdy te przyczyny zostaną wykluczone, przeprowadza się diagnostykę w kierunku pierwotnych zaburzeń snu, takich jak bezdech senny, zespół niespokojnych nóg, zaburzenia rytmu okołodobowego.
„Niestety, w Polsce pacjenci mają utrudniony dostęp do specjalistów medycyny snu” – zaznaczył dr Wichniak. Jego zdaniem wynika to z faktu, że Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) nie kontraktuje osobno diagnostyki zaburzeń snu, dlatego ośrodki, które się tym zajmują, są przeważnie zlokalizowane przy poradniach zdrowia psychicznego. Natomiast te, które zajmują się zaburzeniami oddychania podczas snu, znajdują się przy poradniach pulmonologicznych.
„Pacjenci z zaburzeniami snu mogą być zatem leczeni albo w ramach opieki psychiatrycznej, albo opieki pulmonologicznej” – wyjaśnił dr Wichniak.

źródło: Naukawpolsce.pap.pl

Prześlij dalej