Sonda: Farmaceuci o refundacji21 listopada 2013

_sonda-farmaceuci-o-refundacji

Ustawa refundacyjna w obecnym kształcie wzbudza wiele kontrowersji nie tylko wśród pacjentów, ale i w całym środowisku farmaceutycznym. Pytamy więc farmaceutów, co sądzą o kolejnej nowelizacji ustawy

mgr farm. Andrzej Wieczorek, farmaceuta z Bytomia

Apteka, w której pracuję, znajduje się wewnątrz przychodni. Wielokrotnie pielgrzymując z plikiem recept do poprawy, słuchałem o problemach zaprzyjaźnionych lekarzy. Do tej pory lekarz mógł przepisać lek refundowany dopiero wtedy, gdy przekopał się przez sterty dokumentów, przeczytał jego ChPL, a w przypadku antybiotyku zlecił wykonanie niezbędnego antybiogramu. Zgodzę się, że antybiogram ogranicza ryzyko szerzenia oporności bakterii oraz pozwala na zastosowanie najskuteczniejszej terapii celowanej. Jednakże przecież w przypadku małych dzieci zastosowanie antybiotyku musi być czasami natychmiastowe. Oby rzeczywiście postulaty lekarzy zostały wysłuchane i przepisywanie leku na zniżkę odbywało się na podstawie aktualnej wiedzy medycznej, która potwierdza działanie leku w danym wskazaniu.

 

mgr farm. Małgorzata Rucińska, farmaceutka z Kielc

Pracuję w małej aptece osiedlowej, gdzie największy odsetek pacjentów stanowią osoby starsze, zażywające od lat te same leki. Jedną z głównych zmian, jakie niesie za sobą kolejna nowelizacja ustawy, jest nałożenie na farmaceutę obowiązku informowania o najtańszym odpowiedniku refundowanym. Nie wyobrażam sobie przekonywania 80-letniej pacjentki do stosowania leku w niebieskim pudełku i innej nazwie handlowej, jeśli do tej pory, przez lata, stosowała lek w pudełku czerwonym. Ten prosty przykład godzi w postulowany od lat „compliance”.

Inna sprawa, że na posiadanie odpowiednika z każdej grupy musiałabym chyba wydzielić osobny magazyn i stale pilnować, czy nie pojawił się jakiś jeszcze tańszy z najtańszych… A swoją drogą, pacjenci często nie wierzą, że zapłacą dwa razy mniej, a wydany lek będzie tak samo skuteczny.

 

mgr farm. Łukasz Łodczyk, farmaceuta z Krakowa

To, co zasługuje na szczególną uwagę, to nowy przepis, który daje prawo pacjentowi lub jego opiekunowi do zgłaszania efektów ubocznych stosowanych przez niego leków, co dostosowuje polskie przepisy do tych obowiązujących w Unii Europejskiej. Jest to naprawdę duży krok w usprawnieniu monitorowania działań niepożądanych. Do tej pory obowiązek ten spoczywał na lekarzach, lekarzach dentystach, pielęgniarkach, położnych i oczywiście farmaceutach. Uderzmy się teraz w pierś i przyznajmy przed sobą, czy nie zdarzyło nam się zlekceważyć uwag pacjenta typu „po tamtych tabletkach czułam się gorzej” albo „od tej maści wyszła mi na całym ciele swędząca wysypka”. Mamy tyle rzeczy na głowie, że niejednokrotnie zapominamy o tym, że to pacjent i jego problemy czy uwagi, nawet te z pozoru błahe, powinny być dla nas najistotniejsze. Ciekawi mnie tylko kwestia informacyjna, a mianowicie, skąd pacjent dowie się, że ma możliwość złożenia takiego raportu?

 

mgr farm. Magdalena Bródka, farmaceutka z Jasła

Czy naprawdę trzeba doprowadzić połowę aptek i hurtowni do bankructwa, zanim zajdą zmiany w naliczaniu marż? Coraz rzadsze dostawy leków, skracanie terminu płatności i w rezultacie ograniczenie dostępu do leków. Zamówienia w mojej aptece są coraz mniejsze i ostrożniejsze. Bronimy się przed powiększaniem magazynu, ale przecież to jest droga donikąd…

Z przerażeniem porównuję poziom marży sprzed 3 lat do roku bieżącego. Aptekę zalewają więc preparaty OTC, bo one jeszcze pozwalają nam się utrzymać. Korzystną, chociaż nie idealną, zmianą jest ustalanie nowej listy refundacyjnej co trzy, a nie dwa jak dotychczas, miesiące.
Moim zdaniem, listy mogłyby być obwieszczane raz na pół roku, co ograniczyłoby straty apteki i zapewniło lepszą dostępność preparatów, a przede wszystkim pacjenci czuliby się spokojniej, że ich lek nie zniknie z listy z dnia na dzień.

 

mgr farm. Karolina Budzyńska–Wcisło, farmaceutka z Kalisza

Ludzie odpowiedzialni za tworzenie ustaw powinni wprowadzać takie zmiany, które będą odpowiedzią na oczekiwania społeczeństwa. Dlatego uważam, że dużym krokiem naprzód jest rozwiązanie problemu dostępu do leków onkologicznych, czyli tzw. program indywidualnego dostępu do leków.

Dotąd w ramach chemioterapii niestandardowej dostępne były leki nie posiadające jeszcze refundacji Ministerstwa Zdrowia. Postuluje się, aby pacjent objęty takim leczeniem przez określony czas miał możliwość zakupu leku refundowanego. Warunkiem jest złożenie odpowiedniego wniosku przez lekarza prowadzącego o sfinansowanie leku, który jest refundowany na terenie Unii Europejskiej. Dalej decyzje ma podejmować specjalna komisja.

Wiadomo, że nie będzie to szybka procedura jednak stanowi światełko w tunelu dla tej, przecież tak dużej i cierpiącej, grupy osób. Korzystna zmiana dotyczy też importu docelowego obejmującego sprowadzenie i refundowanie leku niezbędnego aż na terapię półroczną.

 

mgr farm.Anna Polaczek, farmaceutka z Wrocławia

Nowelizacja Ustawy refundacyjnej trzeci już raz zgrabnie przemilczała konieczność uściślenia, co kryje się pod pojęciem „reklamy aptek”.

Nadal pacjent nie dowie się, czy placówka prowadzi program opieki farmaceutycznej oraz czym wyróżnia się na tle innych aptek. Dzięki wspomnianemu zakazowi leki „wylały się” na ekrany telewizorów, banery, kolorowe czasopisma…
Zakaz dotyka także dermokosmetyków, które przecież produktami leczniczymi nie są. Tylko czekać, aż ich producenci wyniosą się z aptek do drogerii, bo to będzie dla nich po prostu korzystniejsze ekonomicznie.

 

oprac.: mgr farm. Magdalena Habuz

Prześlij dalej