Sonda: nocne dyżury – konieczność czy przeżytek?23 października 2013

-sonda-nocne-dyzury-koniecznosc-czy-przezytek

Przeprowadziliśmy sondę na temat nocnych dyżurów aptek. Zapytaliśmy farmaceutów, jak przedstawia się rzeczywistość, a jak ich zdaniem powinny wyglądać nocne dyżury? Czy stanowią dla apteki obciążenie finansowe?

mgr farm. Wojciech Cerek,
farmaceuta z Kielc

Pracuję w zawodzie od ponad dwudziestu lat i wiem, z jakimi problemami zgłaszają się pacjenci w nocy. „Nocny niezbędnik” to testy ciążowe, pojemniki na mocz, leki na biegunkę, woda utleniona, leki na gorączkę.

Moim zdaniem, wszystkie te sprawy mogłyby spokojnie poczekać do rana. Wiele wymienionych produktów jest dostępnych w całodobowych marketach i na stacjach benzynowych.

Rzadko w nocy do apteki zagląda pacjent z receptą na antybiotyk czy inny lek ratujący życie. Jeżeli ktoś poczuje się rzeczywiście źle, zwykle szuka pomocy w przychodni pełniącej dyżur lub po prostu dzwoni po pogotowie, gdzie otrzymuje niezbędną pomoc. Dlatego uważam, że nocne dyżury nie są koniecznością.

 

mgr farm. Karol Kartasiński,
farmaceuta z Chojnic

Wśród pacjentów ciągle brak jest świadomości, że apteka pełniąca dyżur nocny ma zapewnić dostęp do niezbędnego leku w sytuacji nagłej, gdy lek rzeczywiście może uratować zdrowie i życie pacjenta.  Tymczasem doszło do popularyzacji poglądu, że jest to zwyczajna usługa w dobie gospodarki wolnorynkowej i że w nocy w aptece kupuje się to samo, co w dzień.

Myślę, że problem ten można bardzo łatwo rozwiązać poprzez podniesienie i stosowanie tak zwanej „opłaty nocnej”. Żeby ją podnieść, potrzeba zmiany ustawy, ale żeby stosować, potrzebna jest już tylko konsekwencja w działaniu. W aptece, w której pracuję, zaczęliśmy stosować taką opłatę od początku roku i przyznam, że wreszcie skończyły się wizyty po pojemniki na mocz i kał, a co więcej, spadł nawet odsetek sympatyków leków zawierających kodeinę. Jedynie leki na receptę realizujemy bez opłaty.

Inna sprawa, że są kraje w Europie, gdzie za dyżury nocne w aptece płaci aptekarzom państwo. Myślę, że takie rozwiązanie jest najrozsądniejsze, gdyż nie traci na tym ani właściciel, ani dyżurujący farmaceuta.

 

mgr farm. Barbara Chojnacka,
farmaceutka z Krakowa

Uważam, że podanie leku szybko działającego, ratującego życie to zadanie pogotowia. Apteki ze względu na rzadkość pojawiania się recept na tego typu preparaty czasami w ogóle nie mają ich na stanie. Niemniej jednak uważam, że w dużym mieście powinna dyżurować chociaż jedna apteka w danej dzielnicy.

Nie ma natomiast takiej potrzeby jeśli w pobliżu znajduje się apteka całodobowa, a np. tam, gdzie pracuję, takich nie brakuje. Inną sprawą jest to, czy rzeczywiście nocny dyżur musi obejmować pełen wymiar godzin?

Pacjenci przychodzą zwykle przed północą i nad ranem. Uważam, że dyżur do godziny 23:00 byłby dobrym rozwiązaniem dla obu stron.

 

mgr farm. Artur Rojek,
farmaceuta z Jędrzejowa

Pracuję w niewielkiej miejscowości. Dyżury nocne aptek ulegają zmianie raz na kwartał. Po kilku latach pracy na tzw. nocki dalej nie mam jednoznacznej opinii na ich temat. Z jednej strony, koszt nocnego dyżuru farmaceuty do niskich nie należy, a sprzedaż produktów typu: pampersy, tampony czy preparaty przeciwgorączkowe dostępne odręcznie nie jest w stanie zrekompensować wydatków poniesionych przez właściciela apteki.

Z drugiej strony, zawód farmaceuty niesie za sobą misję i nierozerwalnie wiąże się ze służbą społeczeństwu. Nie możemy więc postrzegać apteki tylko jako podmiotu gospodarczego i kierować się ekonomią placówki.

Uważam, że problem nierentowności dyżuru mogłaby rozwiązać modyfikacja systemu i opłacanie farmaceuty z pieniędzy państwowych, jak ma to miejsce w przypadku zawodu lekarza, lub zmniejszenie podatku dla apteki świadczącej dyżury.

 

mgr farm. Renata Podgórska-Janik,
farmaceutka ze Słomnik

Uważam, że problem dyżurów nocnych najbardziej godzi w apteki w małych miejscowościach, gdzie nie istnieją apteki całodobowe. Doprowadza to często do sytuacji, w których farmaceuta musi pracować nieprzerwanie przez kilka dni. Rozkład godzin pracy aptek ogólnodostępnych ustala zarząd powiatu i powinien on być dostosowany do potrzeb miejscowej ludności. W małym mieście nie ma tak dużego zapotrzebowania na nocną pracę aptek jak w dużym.

Przez mały utarg apteka ponosi duże koszty. Starostwa powinny iść na kompromis i wybrać np. tylko jedną aptekę, z którą podpiszą umowę na dyżury. Moim zdaniem, nie ma też sensu prowadzenia nocnego dyżuru w miejscu, gdzie nie ma pogotowia.

 

mgr farm. Monika Filip,
farmaceutka z Lublina

U mnie w aptece każdy z pracowników w kwestii dyżurów ma nieco odmienne zdanie. Osoby młodsze, do których należę, upatrują w tzw. nockach możliwość dodatkowego zarobku. Niejednokrotnie sami prosimy o ich jak największą ilość w grafiku. Wynagrodzenie za dyżur, nawet w tym samym mieście, kształtuje się bardzo różnie, ale w naszej aptece jest to opłacalne.

Inny punkt widzenia prezentują farmaceuci, którzy mają już rodzinę, gdyż ten czas woleliby spędzić z najbliższymi. Wspólnie z kierownikiem zastanawialiśmy się nad wprowadzeniem dyżurów telefonicznych, ale szybko odeszliśmy od tej idei. Dyżur taki ma sens jedynie wówczas, gdy farmaceuta jest w stanie dotrzeć do apteki w kilka minut. Nie można oczywiście lekceważyć aspektu bezpieczeństwa podczas nocnego, nawet kilkukrotnego otwierania apteki. Poza tym pacjenci przyzwyczaili się już, że nasza apteka jest otwarta o każdej porze, co, jak sądzę, przekłada się także na duży ruch w ciągu dnia.

 

oprac: mgr farm. Magdalena Habuz

 

Jakie jest Państwa zdanie na temat nocnych dyżurów? Chętnie je poznamy. Serdecznie  zapraszamy do dyskusji w gronie farmaceutów.

Prześlij dalej