Aby praca dawała satysfakcję6 czerwca 2013

aby-praca-dawala-satysfakcje

Codzienny kontakt z ludźmi może być obciążający psychicznie. Dlatego tak ważne jest dopilnowanie, aby w naszym życiu panowała równowaga. Zastanówmy się jak pomagać pacjentom nie wypalając się przy tym? Jak sprawić, aby praca sprawiała przyjemność, a nie była tylko codziennym, uciążliwym obowiązkiem?

Czasem myślimy, że jeśli zaangażujemy w pracę dużo energii, to pewnie prędzej czy później dopadnie nas spadek sił. Na szczęście jest to wniosek nieprawdziwy. Możemy robić rzeczy ważne, z pełnym zaangażowaniem, a do tego przez całe życie i wcale nie musimy się wypalić! Warunkiem jest przestrzeganie kilku zasad.

Jak rozpoznać wypalenie?

Po pierwsze: zmienia się nasz stosunek do działania – brakuje nam energii, nawet rano. Mamy kłopoty z podejmowaniem nawet najdrobniejszych decyzji, działamy nerwowo i chaotycznie (błędy, ginące przedmioty). Do tego czujemy się przytłoczeni. Z jednej strony nie potrafimy przestać myśleć o pracy, z drugiej zaś wszystko co tam robimy wydaje nam się bezsensowne. Drugi wymiar to stosunek do ludzi. Nasze relacje stają się bezosobowe i zdystansowane, a czasem wrogie. Pacjenci zamiast troski wzbudzają w nas złość i niechęć, a bywa, że agresję. Jako pracownicy czujemy się niedocenieni lub poniżani, jako szefowie lekceważeni lub nieustannie „testowani”. Nawet kontakty z ludźmi, których towarzystwo dawniej lubiliśmy, nie dają już poczucia odpoczynku.

Wymiar trzeci, to stosunek do siebie. Nie tylko mamy wrażenie, że zmarnowaliśmy większość życia („cóż takiego osiągnąłem?”), ale też jesteśmy przekonani, że nie mamy żadnych perspektyw na zmianę swojego życia.

Dorzućmy do tego złe samopoczucie fizyczne, kłopoty z zasypianiem, budzeniem się, trawieniem, ciśnieniem, bóle głowy, nasilenie się alergii i/lub drobnych infekcji. Co robić, aby odmalowany przeze mnie pejzaż nie stał się obrazkiem z naszego życia?

Co można zrobić?

Warto spojrzeć na swoje życie całościowo. Znakomitym pomysłem jest patrzenie na siebie samego jak na ekosystem. Jeśli pozwolimy na naruszenie równowagi w jednym miejscu, np. wytępimy bakterie antybiotykiem, pojawią się problemy w innych – np. zagrozi nam grzybica. Rzeczą drugą jest „przełączenie się” na taki tryb życia, który pozwoli zachować „równowagę ekosystemu” – a więc zrównoważy procesy wydatkowania i pozyskiwania energii. Wtedy nawet, gdy praca nas zmęczy, ale efektywnie wypoczniemy po niej, kolejny dzień zaczniemy z nowymi siłami, a nie z niechęcią i zmęczeniem towarzyszącym nam od rana.

Całościowe spojrzenie

Większość z nas szatkuje życie na fragmenty. Jeśli boli mnie noga, mam nadciśnienie – są to problemy medyczne. Jeśli pokłócę się z żoną – mam problem rodzinny i emocjonalny. Jeśli mam na pieńku z pracownikami lub szefem – chodzi o komunikację w sferze zawodowej itd.

Skuteczne przeciwdziałanie wypaleniu wymaga zrozumienia, że wszystkie sfery życia są powiązane. Wykorzystajmy model zaproponowany przez Tony’ego Schwartza w książce „Taka praca nie ma sensu!” i spójrzmy na życie jak na czteropoziomową piramidę. Fundamentem są oczywiście ciało i sprawność fizyczna. Dobre samopoczucie fizyczne daje grunt pod zdrowie emocjonalne, które określa nasz „wewnętrzny klimat” (drugi poziom). W przygotowanym kondycyjnie ciele i w dobrym klimacie emocjonalnym możemy skutecznie rozwijać nasze zdolności intelektualne (poziom trzeci), które zdecydują o jakości naszej pracy i sprawności w rozwiązywaniu zawodowych problemów. Czwarty, najwyższy poziom „piramidy życiowej efektywności” to zdolności duchowe, decydujące o naszym wyczuciu wartości i poczuciu sensu działania. Jeśli chcemy uniknąć wypalenia, zadbajmy o równowagę na każdym poziomie piramidy!

Równowaga między wydatkowaniem i odzyskiwaniem energii

Warto pamiętać, że do wypalenia przyczynia się nie tyle sam wysiłek czy stres, ale fakt, że działamy linearnie. Zamiast (jak sportowcy) na przemian startować w zawodach, odpoczywać, trenować i regenerować się, próbujemy pracować cały czas, a gdy słabniemy i praca przestaje nam wychodzić jeszcze bardziej dociskamy i zwiększamy wysiłek.

Wiele automatycznych reakcji na kłopoty i stres przypomina „dolewanie oliwy do ognia”. Kolejna filiżanka kawy nie zastąpi odpoczynku, codzienny drink nie pogłębi relaksu, a nieustanne zamartwianie się nie rozwiąże problemu. Szukajmy nowych sposobów na odpoczynek.

Spróbujmy wyłączać „autopilota”. Zamiast postępować zawsze tak samo i wpadać w rutynę zmieniajmy niektóre elementy. Badania potwierdzają, że rozwijanie wciąż nowych sposobów działania stanowi skuteczną zaporę przeciw wypaleniu. Możemy na przykład spróbować zmieniać kolejność zadań lub codziennie inaczej spędzać przerwy w pracy.

Nowe nawyki

Zamiast szkodliwych nawyków wprowadźmy pożyteczne rytuały, dotyczące czterech wymienionych poziomów piramidy życia. Tutaj podam kilka najłatwiejszych do wprowadzenia elementów. Jednak tylko całościowa praca nad piramidą stworzy horyzont stopniowej zmiany zdolnej nie tylko zapobiec wypaleniu, ale też odwrócić jego negatywne skutki.

Proponuję, żeby niezależnie od problemu, zaczynać zawsze od „fundamentu” czyli ciała. Pięć, sześć niewielkich posiłków dziennie da nam stały poziom energii i zapobiegnie przełączaniu organizmu w tryb przetrwania. Głodni nie pracujemy efektywnie. Jeśli to możliwe, co 90-120 minut róbmy w pracy krótkie przerwy. Szklanka wody w przerwie zapobiegnie odwodnieniu (to zaskakujące, ale większość z nas w pracy cierpi na lekkie odwodnienie, które m.in. upośledza pracę układu nerwowego!).

Dorzućmy regularne ćwiczenia fizyczne, a następnie uzupełnijmy je o trening panowania nad emocjami. Na początek wystarczy praca nad samoświadomością emocjonalną. Zadawajmy sobie pytanie „co teraz czuję?”. To pomoże rozwiązywać problemy na wczesnym etapie: jeżeli wiem, że właśnie zaczynam odczuwać złość, mogę zareagować zanim zaleje mnie agresja i wybuchnę. Pilnujmy też naszych interpretacji rzeczywistości.

Pozytywna ocena wydarzeń i dokonywanie zmian w sobie działają znacznie lepiej niż próby poprawiania innych i świata. Wbrew pozorom łatwiej jest przestać się przejmować, niż walczyć z irytującymi nawykami szefa. Wreszcie: koniecznie wyjeżdżajmy na urlop (ideałem jest wypoczynek co najmniej dwutygodniowy).  Pamiętajmy, że poczucie misji i sensu naszej pracy odnawia się tylko w momentach odprężenia.

Prześlij dalej