W krainie malbeka18 czerwca 2013

w-krainie-malbeka

Mendoza to światowa stolica malbeka, choć Argentyńczycy nazywają ją wręcz światową stolicą wina. Ten wielki region u podnóża Andów jest dziś źródłem niezwykle zmysłowych win.

Pod koniec kwietnia, a więc w samym środku argentyńskiej jesieni, słońce w Mendozie wstaje późno. Ludzie podążają tu za dniem, więc ruch na ulicach zaczyna się dopiero około ósmej. Jedne z pierwszych aut, które o tej porze rzucają się w oczy, to wysłużone ciężarówki załadowane plastikowymi skrzynkami, z których kapie czerwony, gronowy sok. Pod Andami nikogo to nie dziwi. Choć u nas jest właśnie jesień, tutaj temperatura w ciągu dnia może dojść nawet do 30ºC, a to zdecydowanie zbyt gorąco na winobranie. Dlatego grona zbiera się pod osłoną nocy, gdy jest chłodno, czasem wręcz zimno, a owoce nie są przegrzane i zachowują świeżość.

Mendoza, w której produkuje się zdecydowaną większość argentyńskiego wina (i ponad 90% tego, co trafia na eksport), leży na pustynnej równinie u samego podnóża najważniejszego pasma górskiego Ameryki Południowej. Wystarczy pięć godzin jazdy samochodem i znajdziemy się w stolicy Chile – Santiago. Tyle, że najpierw trzeba przejechać przez przełęcz pod Aconcaguą, ok. 3000 m n.p.m. Pogoda do uprawy winogron jest znakomita – przez zdecydowaną większość roku świeci tu słońce.

Problemem jest woda. W warunkach Mendozy winnice trzeba podlewać, tymczasem mimo, że nawet w najgorętsze dni z miasta widać śnieg na szczytach Cordón del Plata i Tupungato, koryta płynących z Andów rzek są przez większość roku suche. Władze miasta przyznają pierwszeństwo w dystrybucji wody ludziom, a nie winnicom, zatem wielu winogrodników zmuszonych jest do kopania kosztownych głębinowych studni.

Winiarską ikoną regionu pozostaje malbec, odmiana która niewiele ponad pół wieku temu królowała w Bordeaux. Do Argentyny sprowadził ją, pośród innych odmian z Francji, agronom Miguel Pouget na życzenie gubernatora i późniejszego prezydenta kraju Domingo Faustino Sarmiento. Malbec szybko osiągnął tu niezwykłą popularność, której szczyt przypadł na połowę XX w. Potem szczep oddał pole jakościowo gorszym, ale bardziej plennym szczepom criolla grande i cereza. Jego renesans zaczął się pod koniec ostatniego stulecia, a gdy po latach blokad argentyńskie wina wreszcie trafiły na światowe stoły. Malbec świetnie czuje się na wysokości 1000 – 1400 m n.p.m., czyli dokładnie na takich na jakich uprawia się winorośl w Mendozie. Im niżej, tym wina bardziej płaskie, im wyżej, tym ciemniejsze (narażone na większą ekspozycję na promienie UV grona wytwarzają dla ochrony grubszą, bogatszą w pigment skórkę), lepiej zrównoważone i bardziej zniuansowane.

Odmiana daje miękkie, aromatyczne wina, które w prostej postaci są w stanie zadowolić początkujących amatorów wina. Te najbardziej wyrafinowane trafiają na stoły nawet najbardziej wybrednych winomanów.
17 kwietnia obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Malbeka; sam miałem przyjemność świętować w Vistalbie pod Mendozą, a tamtejsi winiarze przekonywali mnie, że na picie win z malbeka dobry jest każdy dzień w roku.

W Polsce wina z Mendozy z odmiany malbec są powszechnie dostępne praktycznie w każdym przedziale cenowym. Te tańsze z supermarketów, kosztujące 20-30 zł, będą znakomite do pizzy i makaronów z sosem mięsnym. Droższe kosztujące ponad 50 zł i kupowane w sklepach specjalistycznych są świetne z wołowiną z rusztu.

 

Tomasz_Prange-Barczynski Tomasz Prange-BarczyńskiKrytyk winiarski i dziennikarz, współzałożyciel i redaktor naczelny „Magazynu WINO”, dwumiesięcznika poświęconego kulturze wina ukazującego się od 2002 r. Od lat prowadzi w Radiu PIN cotygodniową audycję winiarską. Jest autorem podręcznika dla winiarskich profesjonalistów „Zawód: Som­melier”. Sędziuje w konkursach winiarskich, m.in w „Vinitaly” w Weronie, „Best of Riesling” w Niemczech, „Vinagora” w Budapeszcie, czy „Vini da Pesce” w Jesi. Na codzień pro­wadzi kursy wiedzy o winie i komentowane degustacje. (Fot. Darek Golik/FORUM)

Fot. Darek Golik/FORUM

Prześlij dalej