Żylaki – problem nie tylko estetyczny31 grudnia 2012

Kiedy „pajączki” i żylaki na kończynach dolnych powinny zacząć niepokoić i do kogo się zwrócić po poradę? Czy i kiedy interwencja chirurgiczna to jedyny sposób na zwalczenie problemu bolesnych i nieestetycznie wyglądających nóg?

Pierwszy „pajączek” na łydce to jeszcze nie tragedia. Latem ładnie zakryje go opalenizna lub spray koloryzujący, zimą schowamy go pod rajstopami czy spodniami. Ale już następny zaczyna niepokoić.

Skąd się wzięła siateczka drobnych żył na nogach i dlaczego czerwonawo-fioletowe podskórne niteczki rozszerzają się na coraz większą powierzchnię i nie chcą zniknąć, a w kolejnych miejscach pojawiają się nowe? Jeśli przy tym nie odczuwamy ciężkości nóg, nie puchną nam kostki, a większe żyły nie wybrzuszają się tworząc widoczne zgrubienia, zaczynamy się zastanawiać, w jaki sposób uporać się z przykrym problemem łatwo i na własną rękę. Pierwsze kroki kierujemy często do apteki lub kosmetyczki. Farmaceuta poleci nam z pewnością któryś z licznych na rynku środków z wyciągiem z kasztanowca lub inne suplementy diety zawierające witaminę C i PP, a także maści i kremy do zastosowania zewnętrznego. Jeśli udamy się do jednego z gabinetów kosmetycznych, w ofercie znajdziemy konsultację dermatologiczną, jednak zanim zdecydujemy się na jakikolwiek zabieg zostaniemy skierowani na badania kontrolne.

 

Wizyta u lekarza

Na pewno warto udać się do lekarza rodzinnego. Zwłaszcza kiedy, oprócz pękających naczynek, dokuczają nam bóle nóg, opuchlizna, mrowienie czy po prostu nasze nogi z plątaniną żył i zgrubień w ich okolicy wyglądają jak mocno zakorkowany nowojorski węzeł komunikacyjny. Internista skieruje nas do dalszej konsultacji u angiologa, chirurga naczyniowego lub flebologa (lekarz medycyny zabiegowej w zakresie usuwania żylaków i pajączków).

Specjaliści tych pokrewnych dziedzin skierują nas na badanie, które potwierdzi lub wykluczy występowanie poważnych schorzeń układu krwionośnego. Taką diagnostykę można przeprowadzić na podstawie USG kończyn dolnych z dopplerem. Po tym nieskomplikowanym badaniu polegającym na „przeglądzie” naszych żył od pachwin aż po kostki za pomocą głowicy ultrasonografu od razu można wykluczyć np. zapalenie żył czy zakrzepicę. Z opisem radiologicznym specjaliście łatwiej będzie zaordynować dalsze leczenie.

 

Leczenie farmakologiczne i chirurgiczne

Leczenie farmakologiczne to przede wszystkim – w zależności od stopnia zaawansowania problemu – środki na udrożnienie żył, zmniejszenie opuchlizny, uszczelnienie naczyń krwionośnych i zapobieganie ewentualnym zakrzepom. Czasami, w lekkich przypadkach, lekarz zaleca środki dostępne bez recepty, które mają bardzo dobry wpływ na poprawę komfortu życia. Pozwalają pozbyć się uczucia ciężkich nóg oraz wzmocnić naczynia krwionośne i zapobiegać powstawaniu kolejnych ognisk pękających naczynek oraz żylaków.

W przypadku, gdy w grę wchodzą względy nie tylko związane z estetyką, a problem ma charakter zespołu chorobowego kwalifikującego przypadek do leczenia metodami innymi niż farmakologiczna, specjalista zaordynuje którąś z dostępnych kuracji. Mogą to być iniekcje (w tym skleroterapia i inne zastrzyki) lub zabiegi mniej lub bardziej inwazyjne udrożniające żyły. Do najnowocześniejszych należą te, które nie wymagają hospitalizacji i można je wykonać ambulatoryjnie – w szpitalu lub w gabinecie prywatnym. Mowa tu o laseroterapii (leczenie za pomocą wiązki światła laserowego), kriostrippingu (zamrażanie uszkodzonych żył i usuwanie ich bez konieczności wykonywania dużych nacięć), miniflebektomia (stopniowe usuwanie krótkich odcinków żyły przez niewielkie nacięcia, nieskutkujące powstawaniem blizn). Ostatecznym rozwiązaniem jest operacyjne usunięcie żylaków i udrożnienie naczyń krwionośnych. Operację przeprowadza się zazwyczaj w znieczuleniu ogólnym.  Okres rekonwalescencji  trwa długo, bo około miesiąca, i wymaga noszenia opatrunków uciskowych.

 

Jeśli żylaki i „pajączki” to kwestia obciążenia genetycznego, bo cierpiały na nie poprzednie pokolenia, trudno o skuteczną profilaktykę, która pozwoli całkowicie uniknąć problemu. Jednak odpowiednia dbałość o higienę życia codziennego pozwoli – zarówno u osób obciążonych dziedzicznie, jak i tych, które teoretycznie nie znajdują się w grupie takiego ryzyka – zminimalizować możliwość powstania poważnych schorzeń. Dlatego ważne jest, by przestrzegać pewnych prostych reguł.

Bardzo istotna jest aktywność fizyczna. Siedzący i stojący tryb pracy to doskonała pożywka dla chorób układu krążenia. Ruch to najlepszy sposób na prawidłowy obieg krwi w naszym organizmie. Wystarczą spacery, kilkunastominutowa gimnastyka czy proste i łatwe do wykonania – nawet w godzinach pracy – wchodzenie po schodach. Należy też pamiętać o odpowiednim ułożeniu nóg podczas siedzenia. Zakładanie nogi na nogę, choć bardziej eleganckie niż trzymanie ich w rozkroku, powoduje ucisk skutkujący bólem, obrzękami i drętwieniem kończyn. Długotrwałe i nagminne siedzenie w takiej pozycji może spowodować poważne kłopoty zdrowotne.

 

Dieta i pielęgnacja

Nieprawidłowa dieta to kolejny sprawca naszych problemów z żyłami, głównie zaś jej konsekwencje prowadzące do nadwagi. Nadmierny ciężar, który muszą dźwigać nasze nogi, powoduje bóle, obrzęki i problemy z krążeniem, w efekcie zaś może wywołać powstawanie żylaków.

Chociaż pięknie wydłużają sylwetkę i wysmuklają nogi, wrogiem zdrowych kończyn są też wysokie obcasy. Nienaturalne ułożenie i ciągłe nadwyrężanie obutej w szpilki stopy to duży wysiłek dla nóg. Eleganckie, wysokie buty nie powinny zatem być elementem codziennego stroju u osób, które cierpią lub mogą cierpieć z powodu żylaków i „pajączków”.

Korzystanie z depilatora lub wykonywanie zabiegów usuwania owłosienia za pomocą wosku kosmetycznego to następna rzecz, z której należałoby zrezygnować. Skóra naczynkowa jest szczególnie wrażliwa na mechaniczne usuwanie włosków wraz z cebulkami i łatwo spowodować jej podrażnienie, a w konsekwencji sprowokować występowanie kolejnych zmian naczyniowych.

Osoby borykające się z żylakami i „pajączkami” powinny unikać nadmiernej ekspozycji słonecznej, jak również opalania w solarium. Niewskazane jest również korzystanie z sauny, wykonywanie zabiegów z użyciem rozgrzewających masek na ciało, a także branie gorących kąpieli.

 

Gdyby żylaki ograniczały się tylko i wyłącznie do kwestii estetycznych, prawdopodobnie można by je zaakceptować i nauczyć się maskować je w taki sposób, by nie psuły nam samopoczucia. I tak rzeczywiście często bywa, ale tylko do czasu, gdy dolegliwości przybierają na sile i zaczynają utrudniać normalne funkcjonowanie. Wtedy na proste leczenie i nieskomplikowane zabiegi bywa niestety za późno.

 

Prześlij dalej