Sonda: Sama idea była dobra…20 grudnia 2012

-sonda-sama-idea-byla-dobra

Jak obowiązująca od roku ustawa refundacyjna zmieniła pracę aptek? Czy wprowadzone przez resort zdrowia zmiany poszły w dobrym czy też złym kierunku? Jak kształtuje się przyszłość rodzimej farmacji w świetle obowiązującego prawa? O podsumowanie ostatnich dwunastu miesięcy funkcjonowania służby zdrowia poprosiliśmy farmaceutów i odwiedzających apteki pacjentów

mgr farm. Katarzyna Sławińska, farmaceutka z Poznania

Odkąd ustawa refundacyjna weszła w życie, zmieniło się m.in. to, że pacjenci mają znacznie bardziej utrudniony dostęp do leków. Prawo do refundacji środków leczniczych obowiązuje tylko w przypadku, gdy dana choroba widnieje we wskazaniach rejestracyjnych leku. Ten zapis znacznie ogranicza pacjenta, który musi płacić pełną cenę za lek, gdy lekarz przepisuje mu terapeutyk w innym wskazaniu niż refundowane. Obawiając się kar pieniężnych, lekarze często wypisują recepty z odpłatnością stuprocentową, nie będąc świadomi, że w danym schorzeniu lek można przepisać ze zniżką. Zauważyłam, że po wejściu w życie ustawy refundacyjnej, wielu pacjentów przestało realizować recepty na niektóre leki z powodu wzrostu ich odpłatności. W efekcie znacznie maleje sprzedaż leków. Moim zdaniem obniżka marż na leki refundowane nie była dobrym rozwiązaniem. Wiem, że niektóre apteki „nadrabiają” wzrostem cen leków OTC, ale to nie jest dobre, ponieważ pacjenci odchodzą od tych aptek. Moja placówka mieści się przy przychodni, realizujemy bardzo dużo recept i stwierdzam, że z każdym miesiącem zyski apteki są niestety coraz słabsze. Według mnie wraz z nową ustawą zmiany poszły w nie najlepszym kierunku. Kolejnym przykładem niech będzie zakaz reklamy aptek, który wiadomo jak jest respektowany. Niedaleko nas mieści się apteka sieciowa połączona ze sklepem drogeryjnym, która bez oporów reklamuje niektóre swoje produkty.

 

Tomasz Zmorzyński, pacjent z Warszawy

Zmiany w ustawie refundacyjnej nie poszły w dobrym kierunku, skoro pół roku temu za pewien lek płaciłem ok. 90 zł., a obecnie za ten sam preparat muszę zapłacić ponad dwa razy więcej. Podczas realizacji recepty dowiedziałem się od aptekarza, że w świetle nowej ustawy nowe listy refundacyjne wchodzą w życie co dwa miesiące. Więc nie da się przewidzieć, ile ten lek będzie kosztował po tym czasie. Dla pacjentów taka sytuacja jest bardzo niekomfortowa.

 

mgr farm. Aneta Rogulska, farmaceutka z Warszawy

Wydaje mi się, że sama idea ustawy refundacyjnej była dobra, jednak nie ma ona racji bytu w naszych realiach. Nie rozumiem sensu zakazu reklamy aptek w przypadku, gdy tak wiele placówek działa blisko siebie. Ten zakaz jest jawnym skazaniem wielu słabszych aptek na bankructwo. Nie tylko apteki ponoszą straty finansowe nowej ustawy, ale również pacjenci. Muszą wykupować leki, które często przepisane są na recepcie ze 100-procentową odpłatnością, ponieważ lekarz obawia się, że gdyby się pomylił, zapłaciłby karę. W rozmowach z wieloma pacjentami dowiaduję się, że chorują oni na dane schorzenie, na które powinna być zniżka. Jednak nie ja decyduję o tym, czy pacjent może mieć zniżkę na dany lek, czy nie. Za to odpowiada lekarz wypisujący receptę.

 

Marta Zmorzyńska, pacjentka z Warszawy

Nowa ustawa refundacyjna nie sprawiła, że ceny leków spadły, nadal są one bardzo drogie. Nasze państwo dopłaca do nich najmniej w Europie. Z drugiej strony powstaje coraz więcej nowych suplementów, które zawierają w sobie te same substancje (lecz w różnych połączeniach), które niejednokrotnie są zupełnie nieprzydatne, a nadużywane – mogą powodować działania niepożądane, nieopisane w ulotkach, ponieważ suplementy te nie zostały przebadane. Większość klientów aptek nie ma świadomości, że znaczna część ceny, jaką płaci za dany produkt, to cena za marketing, czyli reklamy leków bez recepty lub suplementów, a nie za samą ich jakość. Moim zdaniem to właśnie te produkty powinny mieć wyższe ceny, a leki na receptę powinny być bardziej dostępne w aptekach i mieć znacznie niższe ceny. Nie wróży to dobrze na przyszłość, jeżeli w aptekach będzie się znajdowało coraz więcej suplementów diety, a coraz mniej leków na receptę – często ratujących życie.

 

mgr farm. Andrzej Dukaczewski, farmaceuta z Warszawy

Moim zdaniem jedyne, co zmieniło się na lepsze po wejściu w życie ustawy refundacyjnej, jest to, że apteki przestały rywalizować ze sobą cenowo i zaczynają myśleć nad konkurencją w zakresie jakości obsługi pacjentów i informacji o lekach. Bardzo ważne dla mnie, jako farmaceuty, jest to, żeby pacjent, który do mnie przychodzi, miał poczucie, że nie tylko sprzedałem mu lek, ale również w pewnym sensie „sprzedałem” mu część mojej fachowej wiedzy. Z czasem takie działania na pewno mogą przynieść korzyści – nie tylko nam farmaceutom, ale przede wszystkim pacjentom. To, co poszło w złym kierunku (po wejściu w życie nowej ustawy), to na pewno zmniejszenie ilości kupowanych przez pacjentów leków przepisanych przez lekarza. To zjawisko spo-wodowane jest wzrostem cen tych preparatów i może doprowadzić do niestosowania się pacjentów do zaleceń lekarskich, a w efekcie do pogłębienia choroby. Również aptekom nie jest łatwo utrzymać się finansowo na rynku w takiej sytuacji. Obawiam się takiego momentu, w którym, aby podnieść sprzedaż w aptece, my farmaceuci będziemy musieli sprzedawać coraz więcej kosmetyków czy produktów drogeryjnych. Nie chciałbym, żeby polskie apteki w przyszłości sprzedawały więcej takich towarów niż leków.

 

Marek Lasocki, pacjent z Lublina

Jestem zadowolony, że skończyły się wysokie marże na leki. Podobnie jest w innych krajach unijnych, np. w Niemczech. U nas jest zbyt dużo aptek. W mojej dzielnicy jeszcze kilkanaście lat temu były trzy placówki, teraz jest ich piętnaście. Mimo że jest ich pięć razy więcej, to leków często brakuje. Może nowa ustawa refundacyjna zmusi apteki do takiej konkurencji między sobą, która spowoduje większą dostępność leków. W przeciwnym razie niektóre placówki będą musiały zbankrutować. Poza tym, jak czegoś jest zbyt wiele, to długo nie wytrzyma na rynku – to prosty mechanizm.

 

Prześlij dalej