Rola farmaceuty w edukacji seksualnej30 sierpnia 2012

Czy obecny model i poziom oświaty seksualnej w Polsce jest zadowalający? Jak kształtuje się ona na tle innych krajów? Czy apteki i farmaceuci mogliby uczestniczyć w procesie edukacji seksualnej młodych ludzi, w ramach świadczonej przez nich opieki farmaceutycznej?

Jakość życia erotycznego i zdrowia seksualnego dorosłego człowieka kształtuje się już od najmłodszych lat. Właściwe ukierunkowanie sfery erotycznej w umysłach młodych ludzi ma ogromne znaczenie w kształtowaniu ich przyszłych postaw i zachowań. Model i poziom oświaty seksualnej odgrywa więc kluczową rolę w rozwoju przyszłych pokoleń.

Mając na uwadze tę zależność, poprosiliśmy o opinię ekspertów – dra Michała Lwa-Starowicza, seksuologa, członka Polskiego i Europejskiego Towarzystwa Medycyny Seksualnej, eksperta Ogólnopolskiego Programu Zdrowia Seksualnego, Biancę-Beatę Kotoro, psychoseksuologa, autorkę ogólnopolskiego programu dla młodzieży „100% mnie bez zagłuszaczy”, opartego na szeroko pojętej edukacji seksualnej, dr Alicję Długołęcką, pedagoga i edukatorkę seksualną, dr n. farm. Agnieszkę Skowron, kierownika Pracowni Farmakoepidemiologii i Farmakoekonomiki Katedry Toksykologii CM UJ oraz Monikę Jasłowską, Starszego Kierownika Działu Brand Public Relations, Polpharma Biuro Handlowe Sp. z o. o.

Czy obecny model i poziom polskiej edukacji seksualnej jest zadowalający?

dr Michał Lew-Starowicz: Nie jest. Widać to szczególnie w badaniach społecznych (np. autorstwa prof. Izdebskiego, prof. Lwa-Starowicza) badających wiedzę Polaków na temat seksualności i chorób przenoszonych drogą płciową.

Widać to także w sposobie myślenia pacjentów, którzy długo obawiają się skorzystania z pomocy seksuologa, czerpią wiedzę z mało rzetelnych źródeł, próbują różnych nieadekwatnych rozwiązań. Trzeba przy tym dodać, że większość rodaków cierpiących z powodu problemów seksualnych, które „same nie znikają”, w ogóle nie trafia w ręce profesjonalisty.

Bianca-Beata Kotoro: Poziom oświaty seksualnej w naszym kraju jest przerażający. Mimo że oświata w Polsce w rankingach statystyk kształtuje się na dobrym poziomie, to niestety sama edukacja seksualna wypada słabo.

W kraju wciąż panuje przekonanie, że wiedza z tego zakresu pobudza i przyspiesza inicjację seksualną. Tymczasem wszystkie badania pokazują, że nie! Im większa wiedza, tym późniejszy i świadomy start.

dr Alicja Długołęcka: Edukacja seksualna w naszym kraju przypomina dinozaura.

Dla mnie to fikcja, której poziom od lat konsekwentnie się obniża. To jest obszar, którym powinni zajmować się wyłącznie specjaliści, a tak niestety nie jest. Edukacja seksualna w Polsce ma wymiar niemal wyłącznie polityczny.

W szkole wychowanie seksualne jest teoretycznie przedmiotem obowiązkowym, praktyka jednak wykazuje co innego, bo rodzic może nie wyrazić zgody na uczestniczenie w zajęciach swojego dziecka. Od 20 lat bazuje się na tych samych podręcznikach, które są przestarzałe, słabe merytorycznie i nie odpowiadają na aktualne potrzeby.

Jak kształtują się polskie standardy oświaty seksualnej na tle innych krajów?

dr Michał Lew-Starowicz: Jest wiele krajów, które nam dorównują pod względem niewiedzy. Na całym świecie dostęp do informacji dotyczących seksualności stał się powszechny za sprawą Internetu, który jest obecnie najpotężniejszym medium edukacyjnym. Zawiera wiele rzetelnej wiedzy, ale jeszcze więcej dezinformacji, przesądów i marketingowych manipulacji.

Już samo właściwe filtrowanie informacji wymaga pewnej wiedzy, umiejętności dostępu do dobrych źródeł. Natomiast wzorami godnymi naśladowania są modele oświaty realizowane w takich krajach, jak Dania czy Holandia, gdzie otwartość wobec seksu jest równoważona rozsądnym podejściem i adaptacją szkolnej edukacji seksualnej do każdego etapu rozwojowego.

Monika Jasłowska: O poziomie edukacji seksualnej w Polskim społeczeństwie możemy się wypowiadać w kontekście wizyt pacjentów u lekarzy specjalistów. Z naszych badań wynika, że prawie połowa mężczyzn po 40. roku życia miewa problemy ze zdrowiem seksualnym, a tylko około 8% z nich udaje się z nimi do lekarza. Podstawową barierą jest wstyd, tabu związane z mówieniem o własnej seksualności oraz nieumiejętność nazywania rzeczy po imieniu. Przeciętny pacjent nie wie, jak ma o swoich problemach opowiedzieć lekarzowi, boi się, że zostanie wyśmiany, nie wie jakich słów powinien używać. To świadczy o brakach w edukacji seksualnej, o tym, że ten temat do niedawna w ogóle nie był poruszany nie tylko w szkole, ale i przez samych lekarzy. Dlatego też w przypadku starszych pacjentów właśnie lekarze odgrywają ważną rolę edukacyjną, to oni powinni w delikatny sposób inicjować rozmowy, tym bardziej, że zaburzenia zdrowia seksualnego mogą być pierwszymi symptomami innych, często poważnych chorób.

Czy apteki i farmaceuci mogliby / powinni uczestniczyć w procesie edukacji seksualnej młodych ludzi, w ramach świadczonej przez nich opieki farmaceutycznej?

dr n. farm. Agnieszka Skowron: Opieka farmaceutyczna obejmuje przede wszystkim edukację pacjentów w zakresie stosowania leków oraz produktów medycznych i tu widzę rolę aptekarzy. Mam na myśli przede wszystkim edukację dotyczącą metod antykoncepcji. Farmaceuci dysponują ogromną wiedzą w tym zakresie. Problem w tym, że tematowi zdrowia seksualnego w naszym społeczeństwie wciąż towarzyszy jakiś rodzaj tajemnicy i skrępowania.

Sfera seksualności wciąż jest u nas tematem tabu. Sama zauważam, że wielu farmaceutów za pierwszym stołem ma opory przed zadaniem pacjentce pytania, czy jest w ciąży, żeby wykluczyć przeciwwskazania do stosowania konkretnego preparatu.

Farmaceuci wciąż jeszcze boją się takich rozmów, uważają je za coś niestosownego. Moim zdaniem edukacja seksualna w Polsce dopiero raczkuje. I o ile w jakimś, nikłym stopniu odnosi się jeszcze do dzieci i młodzieży, to zupełnie pomija się w tym względzie starsze pokolenie, co nie pozostaje bez wpływu na jakość życia i zdrowia dorosłych ludzi.

Bianca-Beata Kotoro: Uważam, że farmaceuci powinni uczestniczyć w procesie edukacji seksualnej.

Jestem zdania, że należy zapewnić młodym ludziom dostęp do informacji i usług, które umożliwią im zrozumienie własnej seksualności, pomogą uchronić się przed niepożądaną ciążą, zakażeniem chorobami przenoszonymi drogą płciową, wykorzystaniem seksualnym i przemocą. Ponadto pozwolą osiągnąć dojrzałość niezbędną do podejmowania odpowiedzialnych decyzji.

Ta dostępność należy przecież do podstawowych praw człowieka, przysługujących młodzieży, w szczególności do ich prawa do zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego. Nie chodzi o to, by ich straszyć, tylko uświadamiać.

Seks jest piękny – ale z głową! Jeśli w aptekach będą pojawiać się plakaty dotyczące edukacji seksualnej, dające wyraźnie do zrozumienia, że w tym miejscu TO normalne, o TYM możesz tu porozmawiać – młody człowiek bardzo chętnie skorzysta z porady. Przecież farmaceuta to osoba zaufana – tak jak lekarz, a o ile łatwiej do niej trafić. Młodzi muszą jednak zobaczyć dookoła znaki, które utwierdzą ich w przekonaniu, że można pytać i rozmawiać. Panuje spory deficyt w sposobie, rzetelności oraz formie przekazywanych na ten temat informacji, a więc w przyszłości na pewno nie ominą farmaceutów szkolenia dotyczące tego, jak rozmawiać na tematy intymne z młodzieżą.

dr Alicja Długołęcka: Szczerze mówiąc, trudno mi sobie wyobrazić udział farmaceutów w edukacji seksualnej. Uważam, że wizerunek farmaceuty wykreowany przez media spowodował, że jako grupa zawodowa stracili nieco na swej wiarygodności.

Farmaceuta jawi się dziś wielu osobom jako ktoś, kto działa w ścisłej współpracy z producentem konkretnego preparatu. Oczywiście, uważam, że farmaceuci, podobnie zresztą jak lekarze, mogliby wspierać swoją wiedzą nauczycieli, ale w przypadku edukacji seksualnej niezbędne jest przekazywanie obiektywnej wiedzy.

dr Michał Lew-Starowicz: Farmaceuci powinni uczestniczyć w edukacji seksualnej i najlepiej, żeby miało to wymiar ogólnokrajowy i uniwersalny.

Przykładowo, obserwuje się olbrzymi popyt na wątpliwej skuteczności parafarmaceutyki wśród osób cierpiących na zaburzenia seksualne. Stoją za tym zahamowania, lęk przed wizytą u seksuologa i wykorzystująca to zjawisko reklama. Apteka jest dobrym miejscem do propagowania wiedzy w postaci różnego rodzaju broszurek, poradników itp. Farmaceuta może doradzić pacjentowi zgłoszenie się do lekarza seksuologa, wskazać rzetelne źródła informacji, zweryfikować błędne przekonania itp.

Monika Jasłowska: Edukacja seksualna wymaga odpowiedniego kontekstu, klimatu, odpowiedniej sytuacji. Na pewno przy okienku w aptece nie ma miejsca na długie rozmowy na ten temat, ale już wręczenie stosownej ulotki mężczyźnie kupującemu prezerwatywy jest jak najbardziej na miejscu. To samo tyczy się sytuacji, w której ten sam pacjent kupuje coraz to inne suplementy diety, które mają podnieść sprawność seksualną. Tu także jest miejsce na wręczenie ulotki informacyjnej, kierującej pacjenta do poradni lekarskiej czy do edukacyjnego serwisu internetowego.

 

Prześlij dalej