Psychologia: Urlop bez stresu30 sierpnia 2012

psychologia-urlop-bez-stresu-237x145

Istnieją dziedziny życia, w których wszyscy wiedzą, jak należy właściwie postępować, a jednak… niemal wszyscy postępują inaczej! Jedną z nich jest sposób wykorzystania wolnego czasu

Wiadomo powszechnie, że najlepszy jest aktywny wypoczynek, że relaks wymaga wyciszenia, że alkohol na dłuższą metę działa raczej depresyjnie niż odprężająco. Że organizm wypoczywa albo pracuje w całości – tzn. trudno mówić np. o regenerującym śnie, jeśli w nocy trzeba trawić zjedzony tuż przed snem ciężkostrawny posiłek… Świadomość ta nie przeszkadza jednak milionom przepracowanych Polaków sadowić się po pracy na kanapie, spożywać ogromną, zakrapianą alkoholem kolację, i fundować sobie kilkugodzinny seans telewizyjny, jako obowiązkowy zestaw regeneracyjny.

 

Wiemy, że praca jest ważna – to ona decyduje o poziomie życia. Ale łatwo zapominamy, że o jakości pracy decyduje jakość wypoczynku!

O odpoczynek zaś powinniśmy dbać w trybie dziennym, tygodniowym, jak i rocznym. Z czasu wolnego trzeba umieć skorzystać! Świadczy o tym odkryte na początku XX w. przez Sandora Ferencziego (węgierskiego neurologa i psychoanalityka) zjawisko tzw. nerwicy niedzielnej. Polega ono na tym, że w czasie wolnym nagle pojawiają się ataki histerii czy depresji. Stłumione wcześniej objawy przeciążenia emocjonalnego i fizycznego nagle znajdują ujście. Krótko mówiąc: wypoczynek bywa tak samo problematyczny jak praca; a im więcej czasu wolnego – tym… większy problem. Żeby wypocząć w trakcie urlopu – i nie zamienić go w dodatkowe źródło stresu – warto pamiętać o kilku prostych zasadach.

 

Pierwszym i bodaj najczęściej powtarzanym zaleceniem jest to, by okoliczności odpoczynku różniły się od codziennej pracy. Jeśli więc pracując za pierwszym stołem masz na co dzień ogromną ilość kontaktów z ludźmi, za to niewiele przestrzeni i ruchu, zadbaj na urlopie raczej o przestrzeń i ruch, niż o nowe znajomości. Jeśli czujesz się przeciążony pracą fizyczną – Twój odpoczynek powinien obejmować błogie „nicnierobienie”; jeśli jednak Twoje ciało na co dzień ma niedosyt gimnastyki, leżenie plackiem dodatkowo Cię zmęczy, zamiast zregenerować. Gdy odczuwasz monotonię, przyda się nie tylko aktywność, ale też silniejsze bodźce.

Gdy zaś codzienność dostarcza Ci nadmiaru wrażeń – odpoczynek powinien obejmować głęboki relaks, najlepiej w całkowitym odcięciu od telefonu, internetu, telewizji – a najlepiej od całej cywilizacji.

 

Opisana zasada bezpośrednio wiąże się z drugą regułą efektywnego wypoczynku: maksymalnego zdystansowania się od pracy.

Wielu pracoholików wykorzystuje urlop na „porządkowanie papierów” i nadrabianie zaległości. Hasło „aktywny wypoczynek” służy im często jako alibi dla folgowania śmiercionośnemu nawykowi nieustannej pracy. Nawet gdy chodzi o zaległości w obowiązkach domowych, jest to kardynalny błąd! Urlop powinien oderwać nas od pracy, nie zaś przysparzać innej, dodatkowej.

Oczywiście warto wypoczywać aktywnie, jednak powinna to być aktywność o charakterze hobbistycznym a nie obowiązkowym!

 

Takie oderwanie rzadko udaje się bez wcześniejszego planu. Dlatego też trzecią naszą zasadą niech będzie reguła wczesnego planowania urlopu. Istnieją wprawdzie poszukiwacze przygód, którzy najlepiej relaksują się realizując nagłe, dzikie pomysły. Dla większości z nas jednak lepszą strategią jest wczesny plan; pozwala on uniknąć wielu napięć i stresów.

Rezerwacja biletów, dokładne sprawdzenie warunków pobytu itd. to jedna strona planu. Drugą jest stworzenie warunków, w których nie tylko my odetniemy się od pracy, ale i praca odetnie się od nas. Mam na myśli domknięcie pilnych spraw, uregulowanie faktur, zapewnienie zastępstwa w kluczowych kontaktach, przekazanie decyzji w zaufane ręce.

Pytanie: „Dokąd na urlop?” jest naprawdę drugorzędne – o ile tylko spełnione zostaną wszystkie pozostałe warunki. O ile głównym celem urlopu jest oczywiście przyjemna regeneracja sił, a nie wywołanie grymasu zazdrości na twarzach sąsiadów czy współpracowników. Taki cel zamienia urlop w sportowe zawody – i ma niewiele wspólnego z prawdziwym wypoczynkiem.

 

Jak zaplanować czas urlopu?

To pytanie odsyła nas do kolejnej zasady:  zasady płynnego przejścia. Wejście i wyjście w tryb funkcjonowania bez obowiązków zawodowych może być szokiem. Zgodnie z klasyczną definicją Hansa Selye, stresorem jest każde wyzwanie stawiane naszemu organizmowi, a więc również… urlop!

W słynnej skali zdarzeń krytycznych Holmesa-Rahe’a wakacje lokują się między niewielkim wykroczeniem przeciw prawu a drobnym kredytem (który pojawia się z urlopem w zestawie). Dla uniknięcia drastycznych przejść, niech nasz urlop składa się z trzech faz. Dla uproszczenia przyjmijmy optymistycznie, że każda z nich, zgodnie z zaleceniami psychologów, trwa okrągły tydzień. Jeśli jednak nie mamy tyle czasu, fazy I i III mogą ulec skróceniu. Harmonogram urlopu powinien wyglądać wtedy mniej więcej tak:

 

Tydzień 1. Stopniowo hamujemy i adaptujemy do warunków wakacyjnych. Jeśli planujemy aktywny wypoczynek, jest to czas na „rozruch” (w przypadku wyczynowych form przygotowanie kondycyjne powinniśmy mieć dawno za sobą). W pierwszych dniach dopuszczalny jest sporadyczny kontakt z miejscem pracy – np. w celu uspokojenia się, że „bez nas nie zginą” oraz jako okazja do przypomnienia, że za moment będziemy poza zasięgiem…

 

Tydzień 2. Już zapomnieliśmy o pracy i w pełni korzystamy z dobrodziejstw urlopu. Potrzebne jest nam oderwanie się nie tylko od przeszłości, ale też od… przyszłości.

Nigdy nie wybierajmy się na wakacje z ludźmi, którzy wciąż rozpamiętują sprawy zawodowe albo przejmują się tym, że za chwilę trzeba będzie wrócić. Liczy się wyłącznie „tu i teraz” – to aktualna na urlopie zasada, zaczerpnięta ze wschodnich technik medytacyjnych.

 

Tydzień 3. Stopniowo wracamy w tryb realizacji rozmaitych obowiązków. To może być pora na wykonanie drobnych prac domowych, zaplanowanie najbliższej przyszłości, a na koniec zorientowanie się, co wydarzyło się w miejscu pracy. W ten sposób bez szoku powrócimy do naszego „normalnego” trybu funkcjonowania.

 

No i zasada najważniejsza: żeby wypocząć trzeba się… rozluźnić! Nawet najdoskonalszy plan, realizowany w najbardziej sprzyjających okolicznościach, nie pozwoli nam wypocząć, jeśli braknie wewnętrznego luzu. I z drugiej strony – nawet w niezbyt niesprzyjających warunkach można dobrze wypocząć, o ile odwrócimy od nich nadwrażliwą uwagę. Istotą wypoczynku jest to, co dzieje się w naszym wnętrzu, a nie gdzieś tam, na zewnątrz!

 

Prześlij dalej