Prowiant i w drogę – czyli, jedzenie w podróży27 sierpnia 2012

prowiant-i-w-droge-czyli-jedzenie-w-podrozy

Piesza wędrówka bieszczadzkimi połoninami, mazurski urlop na łódce, spływ kajakiem czy rowerowy rajd – bez względu na to dokąd się udajemy i czym będziemy się przemieszczać, warto wszystko dobrze zaplanować. Szczególnie prowiant, który w trasie będzie dostarczał nam energii, gdy trzeba rozgrzeje, kiedy indziej zwyczajnie umili trudy podróży.

Przed wyjazdem na wakacyjne wojaże czeka nas wyprawa do sklepu z produktami spożywczymi. Zanim jednak wpadniemy w szał zakupów, usiądźmy spokojnie w fotelu i stwórzmy stosowną listę zakupów. Sporządzając ją weźmy pod uwagę nie tylko nasze codzienne kulinarne upodobania, ale przede wszystkim cel i czas podróży oraz sposób, w jaki będziemy się przemieszczać. Inny prowiant sprawdzi się bowiem na żaglówce czy kajaku, jeszcze inny podczas pieszej bądź rowerowej wyprawy.

Odpowiednia ilość jedzenia w podróży to oczywiście podstawa. Ale nie zapominajmy też o jakości prowiantu. W warunkach polowych żywność szybko traci swą świeżość i zdatność do spożycia. A stąd już tylko krok od zatrucia pokarmowego, które może pokrzyżować nasze podróżnicze plany. Pomyślmy więc o sposobach transportu naszej żywności, jak również o jej objętości, konsystencji i wygodzie przygotowania.

Co do spiżarki?

Jeśli wakacje przyjdzie nam spędzić w kajaku czy na żaglówce, pamiętajmy, że organizatorzy spływów i rejsów zwykle nie zapewniają uczestnikom wyżywienia. Oprócz symbolicznej kiełbaski, którą dostaniemy podczas zapoznawczego ogniska, w temacie aprowizacji będziemy zdani wyłącznie na siebie. Przed wyjazdem na spływ czy rejs upewnijmy się, jaką bazą sprzętową dysponuje organizator – czy zaoferuje nam kuchenki turystyczne, dostęp do wody pitnej i czy na trasie znajdą się jakieś czynne sklepy spożywcze. To rzecz niezwykle istotna i od razu determinująca naszą listę przedwyjazdowych zakupów.

Jakie menu sprawdzi się na wodzie?

Oprócz żelaznego zestawu złożonego z zapasu krojonego pieczywa (ciemne, żytnie lepiej znosi warunki podróży), pasztetu, konserw mięsnych, żółtego sera i suchych wędlin hermetycznie pakowanych (darujmy sobie wilgotne szynki – szybko tracą świeżość w warunkach polowych), nie zapomnijmy dorzucić do naszej spiżarni suszonych owoców (przydadzą się, gdy najdzie nas ochota na coś słodkiego), warzyw (pamiętajmy, że cebula, rzodkiewka, papryka i świeże ogórki lepiej znoszą trudy podróży niż pomidory) oraz świeżych owoców (najlepiej twardszych, jak cytryny, jabłka czy banany). Jeśli warunki na to pozwalają, możemy zaopatrzyć się również w miód i ulubiony dżem. Nie zapomnijmy o odrobinie soli, przyprawach i garści cukru.

Nie bójmy się też dań instant, nawet jeśli na co dzień od nich stronimy. Sklepy oferują całą masę posiłków tego typu, a ich jakość z roku na rok staje się coraz lepsza. Dwa dni z zupką w proszku w jadłospisie nie zrobią nam wielkiej krzywdy. A jeśli nie smak, z pewnością docenimy łatwość i szybkość ich przygotowania w warunkach biwakowych. Kisiel czy budyń z torebki sprawią nam dużą frajdę, gdy zamarzy nam się słodka przekąska.

Pamiętajmy, że po dniu spędzonym w kajaku czy pod żaglami z pewnością będzie nas czekać wieczorne ognisko przy brzegu. To doskonała okazja, by przygotować ciepłą strawę na „żywym ogniu” – od standardowych dań z rusztu, po wyszukane desery (bananów na ciepło, grzanek z masłem, cukrem i cynamonem, które w warunkach polowych po dniu pełnym wrażeń, smakują lepiej niż najwykwintniejsze desery mistrzów cukiernictwa).

Przeżyj to sam:

• spływy kajakiem: Wisła (Kazimierz Dolny-Puławy-Gołdap-Dęblin-Turzyn-Ryczywół-Mniszew-Sobienice-Góra Kalwaria-Józefów-Warszawa); Biebrza (Lipsk-Sztabin-Dębowo-Dolistowo-Goniądz-Osowiec-Brzostowo-Wizna); Bug (Brok-Udrzym-Tuchlin-Stare Budy Grabskie-Joachimów-Bolimów-Bolimowska Wieś),

• trasy rowerowe: Jezioro Lubie (blisko 50 km leśnych ścieżek), Suwalszczyzna: (Turtul-Góra Zamkowa-Stara Hańcza-Wisząca Dolina-Turtul).

Węglowodany i płyny

Jeśli zdecydowaliśmy się na aktywne spędzenie letniego urlopu, pamiętajmy, że odpowiednia dieta to podstawa – tak dla rowerzystów, jak piechurów czy kajakarzy. Podczas wysiłku organizm potrzebuje paliwa, czyli węglowodanów. Dobrym ich źródłem jest np. makaron.

Istotny jest w tym przypadku indeks glikemiczny – im jest on niższy, tym lepiej, bo to znaczy, że węglowodany będą się wchłaniać wolniej, przez co energii starczy nam na dłużej.

Śniadanie rowerzysty, spożyte tuż przed wyprawą, powinno obfitować w produkty o średnim indeksie – np. płatki owsiane (lub musli) z jogurtem naturalnym, daktylami i orzechami lub pełnoziarnistą bułkę z białym serem i dżemem. Koniecznie trzeba zabrać coś na drogę.

Tu najlepiej sprawdzą się produkty o wyższym indeksie glikemicznym. Podczas jazdy organizm rowerzysty natychmiast wykorzysta dostarczoną przez nie energię, oszczędzając zapasy glikogenu w wątrobie i mięśniach. Najlepsze są żele lub batoniki energetyczne (najlepiej zbożowe), banany, rodzynki czy ciastka pełnoziarniste. Pamiętajmy jednak, że przy intensywnym wysiłku fizycznym organizmowi wystarczy ok. 60 g węglowodanów na godzinę (pół litra napoju izotonicznego to ok. 30 g). Staramy się więc zaspokajać głód, ale nie przejadać się!

Absolutnie podstawową rzeczą podczas aktywnego wypoczynku są płyny. Nie ma bowiem nic gorszego dla naszego samopoczucia niż odwodnienie, o które podczas wzmożonego wysiłku naprawdę nietrudno. Jego efektem będzie tzw. „odcięcie prądu”, czyli natychmiastowy spadek naszej wydolności i niestety, nawet jeśli w takim momencie wypijemy litr wody, będzie już za późno.

Uczucie pragnienia działa u nas z dużym opóźnieniem, dlatego nie można dopuścić, by się pojawiło. Wypracujmy sobie nawyk – pijmy często, małymi porcjami. Odpowiednio nawodniony organizm szybciej się regeneruje i ma dobrze funkcjonującą przemianę materii.

Czym nawadniać ciało?

Podstawa to oczywiście woda mineralna. Ale rowerzyści czy kajakarze powinni zaopatrzyć się również w napoje izotoniczne. Zawierają ważne elektrolity, które tracimy pocąc się podczas wysiłku fizycznego. Można je nabyć również w proszku do samodzielnego sporządzania, co w warunkach biwakowych może okazać się niezwykle wygodne.

I jeszcze dobra wskazówka – po całodziennym wiosłowaniu, wędrowaniu czy pedałowaniu szklaneczka złotego napoju z pianką smakuje przednio, szczególnie dobrze komponuje się z potrawami z grilla. Pamiętajmy jednak, że choć to płyn, ma jednak właściwości odwadniające organizm.

Niezbędnik podróżnika

Żywność w czasie wyprawy wodnej czy lądowej należy przechowywać w ciemnym, chłodnym miejscu. Lodówki turystyczne sprawdzą się tylko na łódce. W kajaku, gdzie o wilgoć i zachlapanie łatwo, przydadzą się torby termiczne, które często mają właściwości wodoszczelne. Do listy rzeczy niezbędnych dopiszmy także mały płyn do mycia naczyń, gąbkę i plastikowe worki na śmieci.

Funkcjonalny, poręczny bidon to podstawa rowerowego ekwipunku. Pamiętajmy także o zabraniu niewielkiego garnka, kubka, menażki, sztućców, ostrego noża i termosu. Nawet, gdy pogodynka ostrzega przed falą upałów, smak gorącej kawy lub herbaty wypitej bladym świtem na świeżym powietrzu będziemy wspominać jeszcze latami.

Prześlij dalej