Sonda: Czy stałe ceny leków refundowanych staną się fikcją?4 czerwca 2012

Reakcja wolnego rynku czy sprytna próba obejścia przepisów? Polisa czy ukryta karta rabatowa? Urzędnicze niedopatrzenie czy słabość resortu? W naszej kolejnej sondzie pytamy naszych Czytelników, co sądzą na temat tzw. ubezpieczenia lekowego, które umożliwia pacjentom zakup leków refundowanych po preferencyjnych cenach

mgr farm. Aldona Mróz
farmaceutka z Warszawy

To było do przewidzenia, że znajdą się sposoby na obejście ustawy dotyczącej stałych cen na leki refundowane. Dlatego jedyne, co mnie w tej sprawie zdziwiło, to fakt, że stało się to dopiero po trzech miesiącach.

Nowa ustawa o lekach refundowanych, zamiast ułatwić życie pacjentom i farmaceutom, tylko je utrudniła. Nie rozumiem, co było złego w starych przepisach, gdzie ustalona była jedynie maksymalna cena za lek refundowany. Korzystali na tym przede wszystkim pacjenci, którzy mogli kupować leki taniej niż ma to miejsce teraz. Trzeba pamiętać, że leki są produktem specjalnym, a szczególnie te na recepty, dlatego Ministerstwo Zdrowia powinno robić wszystko, by ich dostępność była jak największa dla możliwie najszerszej grupy potrzebujących. Tak właśnie działała zdrowa rywalizacja cenowa. Aby zatrzymać u siebie pacjenta, aptekarze mogli korzystać z szerokiej palety technik marketingowych, które w przytłaczającej większości były z korzyścią dla pacjenta. Obecnie nie mamy takich możliwość i uważam, że wszyscy na tym tracą. Rozumiem, że apteki to nie są zwykłe sklepy, ale zdrowa konkurencja zawsze jest dobra dla rynku. Sprawia, że lepsi się rozwijają, a gorsi z tego rynku wypadają. Teraz ten mechanizm został zachwiany.

 

mgr farm. Marcin Napiórkowski
farmaceuta z Kielc

Słyszałem o tej ofercie i muszę przyznać, że to ciekawy sposób obejścia nowej ustawy o lekach refundowanych. Ta cała sytuacja pokazuje tylko, że duzi zawsze znajdą sposób na niekorzystne dla siebie przepisy. Nowa ustawa miała dać wszystkim aptekom równe szanse na rynku.  Okazuje się jednak, że zamiast tego podcięła skrzydła małym aptekom, a duże sieci mogą sobie działać w najlepsze. W naszym kraju to nic nowego, zawsze biednemu wieje wiatr w oczy. W tej całej sytuacji martwi mnie co innego. Nasze ministerstwo poległo w tej ustawie na całej linii. To pokazuje, że po zmianach w rządzie coś złego stało się w resorcie i co chwilę jakieś mądre głowy, które tam siedzą, raczą nas kolejnymi bublami prawnymi.

Jeśli tak dalej pójdzie, to poważnie będę się zastanawiał nad zamknięciem apteki i przekwalifikowaniu się na przedstawiciela handlowego w jakieś hurtowni leków. Już teraz ledwie wiążę koniec z końcem. Myślę, że w ministerstwie pracuje za dużo lekarzy, którzy myślą, że farmaceuci śpią na pieniądzach. Prawda jest zupełnie inna i obawiam się, że najgorsze jeszcze przed nami. Sprawa z ubezpieczeniem lekowym pokazuje, że sieciowe apteki dadzą sobie radę, ale pojedyncze placówki będą padać jak muchy.

 

mgr farm. Jan Domański
farmaceuta z Krakowa

Analizowałem ofertę PZU. To nie jest żadne ubezpieczenie, a karta rabatowa, nic więcej. Zagrali na nosie Ministerstwu Zdrowia i ośmieszyli je. Tego, kto wypuścił taki bubel prawny, jakim jest nowa ustawa o lekach refundowanych, należałoby natychmiast dyscyplinarnie wyrzucić z pracy. A na jego miejsce przyjąłbym tego, kto wymyślił ten pomysł z ubezpieczeniem. Jak potrafi obchodzić tak sprawnie prawo, to pewnie doskonale sprawdziłby się też w jego konstruowaniu. Jestem teraz bardzo ciekawy, co zrobi ministerstwo.

Jest niemal pewne, że jeżeli pomysł z ubezpieczeniem lekowym się przyjmie, to inne sieci aptek pójdą za przykładem i również nawiążą współpracę z firmami ubezpieczeniowymi. Wtedy przepis o stałej cenie leków refundowanych będzie fikcją. Od początku uważałem, że jest to nie trafiony pomysł.

Nie po to walczyliśmy o wolny rynek, by teraz wprowadzać do niego mechanizmy rodem z komunizmu.

Pan minister jest dość młodym człowiekiem, ale to, że zdalne sterowanie gospodarką i ustalanie sztywnych cen na towary już raz zakończyło się totalną katastrofą, powinien pamiętać. Widać jednak, że niektórzy nie potrafią uczyć się na błędach albo mają poważne braki w wiedzy historycznej.

 

mgr farm. Aneta Kownacka
farmaceutka z Poznania

To całe ubezpieczenie to jakiś skandal. To jawna drwina z obowiązujących przepisów. Dlaczego ja musiałam zrezygnować z prowadzonego w swojej aptece programu lojalnościowego dla pacjentów, a ktoś inny może go sobie realizować w najlepsze. Bo to, że nazywa się to ubezpieczeniem, nic nie znaczy. To jest najzwyklejszy program lojalnościowy.

Mam nadzieję, że prokuratura się tym zajmie, bo jest to przecież łamanie prawa. Ministerstwo powinno natychmiast zareagować. Jeśli tego nie zrobi, to będzie całkowita porażka nowego szefa resortu. Od początku byłam przeciwna sztywnym cenom leków, ale skoro już je wprowadzono, to powinny obowiązywać wszystkich, a wszelkie próby obejścia przepisów muszą zostać ukarane z największą surowością. Całe to ubezpieczanie to nic innego, jak ordynarne cwaniactwo. To dlatego ten kraj wygląda tak, jak wygląda. Nikt nie potrafi uszanować przepisów i każdy próbuje je obejść. Jeśli wprowadza się jakiś przepis, to trzeba się do niego dostosować, a nie szukać sposobów na jego obejście. Władze powinny być w takich przypadkach bezwzględne.

 

mgr farm. Grzegorz Kowal
farmaceuta z Gliwic

O ubezpieczeniu słyszałem kilka dni temu i od razu pomysł mi się spodobał. Poważnie zaczynam się zastanawiać czy by samemu nie włączyć się do podobnej inicjatywy.

Przed ustawą miałem w swojej aptece program lojalnościowy i dzięki niemu miałem o wiele więcej pacjentów niż mam obecnie. Od początku roku moje obroty spadły o około 20% i obawiam się, że to jeszcze nie koniec. Ludzie przestali widzieć sens odwiedzania mojej apteki, skoro leki mogą kupić w tej samej cenie w każdej aptece w mieście.

Wybierają najczęściej te najbliżej domu. Taki stan rzeczy sprowadza całą działalność marketingową właścicieli aptek jedynie do wyboru miejsca, gdzie apteka będzie się mieściła. To, jak będzie działać, jaką opiekę farmaceutyczną będzie oferowała pacjentom i jacy fachowcy będą w niej pracować, schodzi na plan dalszy. A przecież chyba nie o to chodziło w całej tej reformie.

Miał na niej skorzystać przede wszystkim pacjent. Ja tymczasem nie widzę, by pacjent miał skorzystać na tego typu zmianach. Ta cała ustawa to błąd i może takie inicjatywy, jak ubezpieczenie lekowe skłonią ministerstwo do wycofania się z niej.

Prześlij dalej