Sonda: Solidarność zawodowa farmaceutów15 maja 2012

-sonda-solidarnosc-zawodowa-farmaceutow

Czy farmaceuci czują się częścią większej wspólnoty? Czy wśród aptekarzy istnieje solidarność zawodowa? Te pytania postanowiliśmy zadać uczestnikom naszej kwietniowej sondy, stałym czytelnikom Farmacji Praktycznej

mgr farm. Paweł Kuciński
farmaceuta z Warszawy

W środowisku warszawskich farmaceutów bez wątpienia nie ma solidarności zawodowej. Nie wiem, jak jest w innych miastach, ale z perspektywy własnego podwórka stwierdzam z całą stanowczością, że właściciele aptek w stolicy patrzą na siebie raczej przez pryzmat konkurencji. Inny farmaceuta to nie kolega z tej samej branży, partner w walce o wspólną sprawę, lecz konkurent. Konkurent w walce o klienta, konkurent na rynku pracy. Gdy porównuję nasze środowisko ze środowiskiem lekarzy, widzę ogromną różnicę w podejściu do solidarności zawodowej. Dzieje się tak po części przez podejście ustawodawców do obu zawodów.

Lekarz postrzegany jest jako kluczowy element służby zdrowia, człowiek, który ma przede wszystkim pomagać innym, a kwestia finansowa schodzi przynajmniej oficjalnie na plan dalszy.

Farmaceuta jest rugowany z systemu ochrony zdrowia. Sprowadza się go do roli handlarza. Dam przykład. Jeśli z zawodu odchodzi dobry lekarz, to powszechnie jest to przyjmowane jako strata dla społeczeństwa. Jeśli odchodzi dobry farmaceuta, to nikogo to nie obchodzi, bo zastąpi go inny. To tak, jak w biznesie. Upada jedna firma, powstaje druga, byle interes się kręcił. Niestety, my również na siebie patrzymy przez ten pryzmat, więc nie można mówić o solidarności zawodowej, gdy nie widzimy w sobie partnerów, a jedynie konkurentów.

 

mgr farm. Marta Kowalska
farmaceutka z Katowic

Solidarność zawodowa wśród farmaceutów? Pierwsze słyszę! Jak wygląda ta solidarność widzieliśmy na początku roku. Ministerstwo Zdrowia wprowadziło w życie przepisy, które uderzają w lekarzy, ale też w farmaceutów. Oba środowiska sprzeciwiały się tym rozwiązaniom i oba rozpoczęły protest. Wystarczy się teraz spytać ludzi na ulicy czy słyszeli o tym wydarzeniu.

Bez wątpienia wszyscy powiedzą, że o strajku lekarzy słyszeli, ale już o proteście farmaceutów prawie nikt. To pokazuje, jaka jest nasza umiejętność działania wspólnie jako środowisko.

W eter poszła informacja, że w ramach protestu zamykamy apteki na godzinę dziennie. Ze świecą szukać w Katowicach takiej, która by się do tego dostosowała. Nie liczyło się wspólne dobro, tylko te kilkadziesiąt złotych, które można stracić nie pracując tę godzinę. A to przecież był jedynie skromny protest. Za bardzo w naszym środowisku zaczął liczyć się pieniądz i chęć zysku, a za mało długofalowe myślenie. Ważne jest, żebym teraz zarobiła (zarobił) te parę złotych, a to, że za parę miesięcy stracę parę tysięcy, to już jest nieważne. Na takim podejściu niczego nie zbudujemy. Może należałoby przemyśleć też formę naszych izb aptekarskich, bo obecna raczej nie wpływa na konsolidację naszej grupy zawodowej.

 

mgr farm. Bartłomiej Smoliński
farmaceuta z Radomia

Solidarności zawodowej wśród farmaceutów nie ma. Głównym powodem tego jest coraz gorsza sytuacja ekonomiczna naszego środowiska. Jeśli jesteś zajęty walką o byt, ciężko ci jest myśleć o sprawach dotyczących całego środowiska. Automatycznie pojawia się egoizm. Rozmawiałem na ten temat z wieloma kolegami i koleżankami. Niemal wszyscy są zgodni – taki stan rzeczy powoduje, że nasza sytuacja materialna się pogarsza i że trzeba to zmienić. Jednak nikt nie chce podjąć żadnych działań, które mogą za sobą nieść straty materialne. Dlatego żaden strajk czy choćby uciążliwy protest, który przyczyniłby się do spadku dochodów, nie wchodzi w grę. Rządzący wiedzą o tym i nie traktują nas jak równych partnerów, bo nie możemy im się przeciwstawić razem jako środowisko. Taki stan rzeczy na pewno im odpowiada. Im mniej będziemy zarabiać, tym bardziej będziemy skupieni na przetrwaniu, a nie na walce o swoje prawa. Dlatego podejrzewam, że wiele działań, które podejmują nasze władze, celowo jest kierowanych przeciwko poprawie naszej kondycji materialnej. Bo farmaceuci przyparci do mur są bardziej potulni.

 

mgr farm. Anna Domańska
farmaceutka z Poznania

Solidarność zawodowa wśród farmaceutów istnieje, ale zawęża się zazwyczaj do kręgu znajomych. Ja znam wiele przykładów bezinteresownej pomocy ze strony poznańskich aptekarzy. Niestety, gorzej jest w sytuacji, kiedy chodzi o działanie na większą skalę, obejmujące zasięgiem kilka województw czy cały kraj. Tu niestety nie wszystko działa tak, jak powinno. Myślę, że powodem takiej sytuacji jest brak dobrego przepływu informacji i umiejętności przekonania dużej grupy ludzi do wspólnego działania przez nasze izby aptekarskie. Doskonałym przykładem był strajk farmaceutów na początku roku. Wielu moich znajomych nie przyłączyło się do niego, bo nie spodobało im się, w jaki sposób o strajku dowiedzieli się. Dostali maila z informacją, że powinni zamknąć aptekę na godzinę dziennie. Bez wyjaśnienia, co to da, na jakim etapie są negocjacje i czy w razie niepowodzenia protest będzie się zaostrzał. Bez przedstawienia planu działania większość nie widziała sensu protestu, a gdy część zaczęła się wykruszać, reszta automatycznie poszła za jej przykładem. Dlatego uważam, że solidarność zawodowa w naszym środowisku jest słaba, bo brakuje nam silnego przywództwa.

 

mgr farm. Marcin Soszyński
farmaceuta z Białegostoku

Podstawowym problemem naszego środowiska jest to, że przestaliśmy patrzeć na siebie, jak na grupę zawodową. Kiedyś, gdy prywatnych aptek było mało i pracowało się głównie w palcówkach państwowych, o solidarność zawodową było łatwiej. Obecnie, gdy większość z nas pracuje na swoim, zrodziło się poczucie, że każdy musi radzić sobie sam. Przestaliśmy patrzeć na siebie jak na część systemu opieki zdrowotnej, a zaczęliśmy postrzegać siebie, jako biznesmenów. A biznesmeni nie współpracują ze sobą, tylko rywalizują.

Za dużo jest w naszej działalności wolnego rynku. Obecna sytuacja pokazuje, że takie myślenie było błędne. Teraz, jeśli chcemy przetrwać, musimy zacząć współpracować. Odebrano nam narzędzia marketingowe i nasza praca przestaje już przypominać działalność czysto biznesową. Dlatego musimy szybko zmienić podejście do siebie samych.

Bycie samym sobie kapitanem, sterem i okrętem jest w obecnych warunkach skazane na niepowodzenie. Niestety, wielu farmaceutów tego nie dostrzega i nadal uważa, że poradzi sobie samemu. Przy takim podejściu rządzący będą na nas nakładać coraz większe obciążenia, uznając, że skoro nie protestujemy wystarczająco stanowczo, to się na wszystko zgadzamy. To może zakończyć się dla nas katastrofą.

Prześlij dalej