Weekend w stolicy Wielkopolski25 marca 2012

weekend-w-stolicy-wielkopolski

Dwa trykające sie koziołki, bajeczny, renesansowy ratusz i monumentalny zamek cesarski, przytulne kafejki w urokliwych zaułkach miasta, wyborny browar, zabawna miejska gwara, wreszcie zachwycające muzea i wyjątkowe centrum handlowe. Oto Poznań, od którego można się łatwo uzależnić.

Nazwa miasta pada zawsze wtedy, kiedy dyskutuje się o polskich centrach biznesu. Bo targi i banki. Skojarzenia bardziej z gospodarką, niż kulturą. Z wielkopolską dokładnością, zaradnością i oszczędnością, a nie radością życia, zabawą i korzystaniem z uciech mniej czy bardziej dostępnych. A jak jest naprawdę? Najlepiej przekonać się samemu.

Poznań zabytkowy

Miasto ma całe mnóstwo atrakcji godnych zobaczenia. Wiadomo jednak, że w czasie weekendu nie zobaczymy wszystkich. Podczas pierwszej wizyty warto więc skoncentrować się na kilku „topowych“. Do tych zaś niewątpliwie należy Zamek Cesarski. Monumentalna budowla (pomnik chwały Cesarstwa Niemieckiego, przygotowywany na rezydencję Kaisera Wilhelma, a potem Hitlera) powstał na początku XX wieku. Po dziś dzień zachowały się w nim nazistowskie wnętrza. Poniemieckie są też okolice zamku: dawny Teatr Miejski, Komisja Kolonizacyjna, Akademia Królewska, poczta, bank oraz protestancki kościół. Po jego zwiedzeniu, warto udać się przed poznański ratusz. Przepiękna renesansowa bryła naprawdę robi wrażenie. Dodatkowo w samo południe, gdy ratuszowy zegar wybija 12.00, dwa koziołki znajdujące się nad nim bodą się rogami. Po „pokazie zwierzaków“, niespiesznym krokiem można pospacerować po tętniącym życiem Starym Rynku, aby przyjrzeć się bajecznym, różnokolorowym kamienicom i zapoznać z ofertą lokalnych kramów. Stamtąd warto udać się na Ostrów Tumski, aby zobaczyć gotycką katedrę, w której pochowani są pierwsi władcy kraju z Piastowskiej dynastii, a potem odbyć spacer po najbardziej specyficznej poznańskiej dzielnicy – Śródce.

Jeśli mamy ochotę na więcej, warto zajrzeć do SPOT’u (zlokalizowanego poza ścisłym centrum miasta). To unikatowe miejsce łączy w sobie sztukę, design, literaturę, modę, kuchnię i sport. Znajduje się w dawnej wildeckiej (Dolna Wilda) elektrowni, gdzie często organizuje się przeróżne kursy (np. gotowania), pokazy, wystawy i bankiety. Idealnymi miejscami na niespieszne spacery są zaś dwie magiczne dzielnice: Sołacz i Jeżyce. Pierwsza jest idylliczna, willowo-parkowa, z gwarnymi owocowo-warzywnymi i kwiatowymi targowiskami. Druga znana jest przede wszystkim za sprawą Małgorzaty Musierowicz i jej „Jeżycjady“. Można się tu spodziewać prawdziwych architektonicznych, secesyjnych perełek (wieżyczek, ornamentów i motywów roślinnych).

Miłośnicy wycieczek po muzeach także będą mieli co robić, bo ciekawych placówek jest w Poznaniu przynajmniej kilkanaście. Co więcej, w soboty wstępy są bezpłatne. Wystarczy więc tylko zdecydować, które zbiory najbardziej chcemy zobaczyć.

Poznań kulinarny

Kaczka z pyzami? Golonka duszona w piwie? A może słodki deser lodowy z sosem piwnym? Jeśli zależy nam na skosztowaniu nietuzinkowych dań oraz niespotykanych nigdzie indziej smaków złocistego trunku, warto wybrać się do Brovarii. Restauracja jest numerem 1 dla wszystkich smakoszy piwa we wszelakiej postaci. W stolicy Wielkopolski nie można też nie zjeść kartofli czy ziemniaków, zwanych tu „pyrami“. Na przyrządzone na kilkadziesiąt sposobów zaprasza Pyra Bar. Koniecznie trzeba też spróbować rogali marcińskich. Mówi o nich przecież cała Polska. Uzależniają. W dodatku mają swoje święto (11 listopada), kiedy to obchodzi się imieniny ulicy Święty Marcin. Tego koncertowo-kiermaszowego dnia wszyscy zajadają się słodkimi, migdałowymi, oblanymi lukrem rogalami. Smakowite, restauracyjne zagłębie znajdziemy przy Starym Rynku, gdzie zlokalizowany jest żydowski Cymes, włoski Da Luigi i jazzowa Charyzma przy ulicy Wielkiej, Gołębnik (z kafelkowym podwórzem) przy Woźnej, Czekolada (z letnim ogródkiem na podwórku) przy Żydowskiej oraz Republika Róż (romantyczne miejsce z wszechobecnym kwiatowym motywem) przy Placu Kolegiackim.

Poznań zakupowy

Shoppingową perełką miasta jest Stary Browar, całkowicie odmienny od pozostałych centrów handlowych w kraju. Bo też nie jest centrum stricte hadlowym, a handlowo-kulturalnym, powstałym zgodnie z ideą 50 50 (w połowie o funkcji handlowej, w połowie kulturalnej), wymyśloną przez założycielkę Grażynę Kulczyk. W otoczeniu butików pojawiają się więc rzeźby (m.in. Igora Mitoraja), malunki (m.in. kolorowe pasy zdobiące filary autorstwa Leona Tarasewicza) oraz instalacje. Dodatkową atrakcją Starego Browaru jest hotel Blow Up Hall 50 50, z 22 pokojami, barem i restauracją. Nie ma recepcji, numerów pokoi ani kluczy do drzwi. Zamiast nich jest iPhone, który umożliwia znalezienie swojego pokoju i dostanie się do niego. Nietuzinkowy pomysł doceniają media zachodnie. Wspomina o nim m.in. zachwycony „The Independent“ oraz „The Sunday Times“.

Poznań imprezowy

Miasto żyje nocą. I to na całego. Widok na Poznań w czasie weekendowego clubbingu? Taką możliwość daje poznański klub Post Dali zlokalizowany na 11 piętrze 40-letniego wieżowca. Latem imprezy sygnowane hasłem „Post Dali“ przenoszą się na tyły Akademii Muzycznej. Fantazyjne, wielopoziomowe ogródki? Nie można więc nie zajrzeć do Dragona (z najładniejszymi ogródkami w mieście), a trafić do niego wcale nie jest tak łatwo. Wreszcie SQ (dla prawdziwych miłośników tanecznych harców), który uchodzi za jeden z najlepszych klubów w kraju, Cafe Mięsna, gdzie niemal codziennie odbywają się koncerty i imprezy, dwupiętrowy 8 Bitów oraz jazzowy Blue Note.

Poznań wart poznania“ – brzmi hasło reklamujące miasto. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Wystarczy tylko przyjechać. O resztę wrażeń zadba wielkopolski gród nad Wartą.

Prześlij dalej