Paryski off-transport25 marca 2012

paryski-off-transport

Z czym kojarzą się nam europejskie metropolie będące mekką dla turystów niemalże o każdej porze roku? Z korkami i hałasem – odpowiadamy niemal chórem. Jednak nie Paryż. Jak się okazuje jego władze znalazły sposób na to, żeby ten nielubiany duet stał się mniej dokuczliwy zarówno dla jego mieszkańców jak i odwiedzających go obcokrajowców. Oto historia tego, jak na naszych oczach stolica Francji wypracowała nietypowy system, którym może chwalić się na całym świecie.

Velib oraz debiutujący niedawno Autolib to innowacyjne systemy miejskiej komunikacji będące dzisiaj synonimem ekologicznego i nowoczesnego Paryża. U ich stóp leży idea tyle prosta, co użyteczna: stworzenie możliwości samoobsługowego wypożyczania rowerów i samochodów o elektrycznym napędzie oraz wybudowanie sieci setek miejsc, w których można bez problemu wynajmować i zostawiać wspomniane środki transportu. Możliwość wypożyczenia pojazdu pod wieżą Eiffla, a następnie zostawienia go przy Luwrze, bez martwienia się o godziny zamknięcia wypożyczalni zyskała sobie rzesze fanów. Zatem jak dokładnie działa ten nowatorski system?

Rower + wolność = Velib

Cała historia ma początek w 2007 roku. W Paryżu od kilku lat lokalna polityka ukierunkowana była na tworzenie ułatwień dla rowerzystów (jak np. wprowadzenie specjalnych kontrapasów, ograniczanie prędkości samochodów). Brakowało jednak spójnego programu zachęcającego do pozostawienia auta w garażu i poruszania się po miejskim labiryncie w sposób bardziej oszczędny dla środowiska naturalnego, jak i bardziej przyjazny dla społeczności. Chociaż system jest publiczny kilkunastomilionową inwestycję stworzenia infrastruktury sfinansował producent mebli JC Decaux, który tym samym na kolejne lata zagwarantował sobie najlepszą powierzchnię reklamową w centrum Paryża.

Velib jest systemem otwartym 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, przez cały rok nie wyłączając świąt. Aktualnie składa się na niego 1800 przystanków, które średnio dzieli między sobą odległość 300 metrów. Do sieci dołączonych jest również 30 pobliskich miejscowości. Dzięki temu korzystając z roweru nie trzeba martwić się o to, czy zdążymy odprowadzić go na czas. Na chętnych czeka armia ponad 20 000 identycznych rowerów, wyposażonych w koszyki i zapięcie, dostosowanych dla osób powyżej 14 roku życia, bez względu na płeć. Aby wynająć jeden z nich wystarczy zakupić abonament (dzienny, tygodniowy lub roczny). Pierwsze 30 minut korzystania z roweru jest bezpłatne (co doskonale wykorzystuje duża część rowerzystów). Płatność za każde kolejne 30 minut jest automatycznie ściągana z karty bankowej. Kaucja wpłacana na wypadek uszkodzenia lub niezwrócenia roweru wynosi 150 euro. Chociaż na początku podchodzono do pomysłu z dystansem, dziś poziom zadowolenia użytkowników kształtuje się na poziomie 98 procent. Velib pokochali tak mieszkańcy jak i turyści. Bywa, że publiczny transport może wywieźć nas na manowce – na rowerze nawet zgubienie się wydaje się być bardziej atrakcyjne.

Autolib czyli czas na czterokołową rewolucję

Po ogromnym sukcesie rowerowego projektu zaczęto zastanawiać się nad jego alternatywą, która mogłaby opierać się na podobnych zasadach, ale nie cechować się sezonowością. W ten sposób Paryż stał się pierwszą światową metropolią testującą pomysł wdrożenia samoobsługowej sieci wypożyczalni samochodów napędzanych prądem (jednorazowo na doładowaniu można przejechać 250 km). System zadebiutował w grudniu 2011 roku. Małe, zwinne w korkach auta, wyposażone w automatyczną skrzynię biegów i GPS nazwano Bluecar (przyp. Red., czyli niebieskie auta, choć w rzeczywistości są srebrne). Jak dotąd powstało 250 stacji, do maja 2012 roku ich liczba ma się zwiększyć do 1200 sztuk.

Autolib to propozycja dla osób używających auta nieregularnie. Docelowo ma odblokować parkingi, zmniejszyć korki i zredukować zanieczyszczenie atmosfery. Chociaż system działa na tych samych zasadach co Velib, paryżanie przyjęli go z dosyć dużym dystansem. Część z nich obawia się ponownego zakorkowania ulic i spadku popularności rowerów. Jednak władze deklarują, że to kolejne usprawnienie komunikacyjne, z którego od początku roku regularnie korzysta już ponad 7 tys. klientów. Używanie takiego auta jest o wiele tańsze niż koszty utrzymania własnego samochodu, nie trzeba martwić się o benzynę (jedynie o naładowanie) ani o ubezpieczenie.

Prześlij dalej