Dwa miesiące z nową ustawą22 marca 2012

dwa-miesiace-z-nowa-ustawa

Początek roku był dla farmaceutów trudnym okresem. Pieczątkowy protest lekarzy i wprowadzenie nowej listy leków refundowanych sprawiły, że przez kilka tygodni właściciele aptek nie wiedzieli, na jakich zasadach mają pracować. Niewykluczone, że sytuacja znów się powtórzy – lekarze zapowiadają bowiem kolejny protest.

Protest lekarzy rozpoczął się w całym kraju 2 stycznia br. Jego powodem było nałożenie na medyków obowiązku weryfikacji prawa pacjenta do świadczeń medycznych. Dlatego zamiast zastosować się do nowych wytycznych, zaczęli na receptach stawiać pieczątki „Refundacja leku do decyzji Narodowego Funduszu Zdrowia”. Lekarze tłumaczyli, że chodzi im nie tylko o własny interes, bo w razie nieprawidłowego wystawienia recepty nakładana miała być na nich kara, ale również o interes pacjentów. Argumentowali, że taka weryfikacja wydłuży i tak już duże kolejki.

– Protest lekarzy nie oznacza, że pacjenci będą skazani wyłącznie na leki płatne w 100 procentach. O zniżce będą decydować pracownicy aptek – przekonywał Jacek Krajewski, prezes Porozumienia Zielonogórskiego. Problem w tym, że nikt nie poinformował farmaceutów, w jaki sposób i na podstawie jakich przepisów mają to robić.

Dlatego wiele aptek zdecydowało się na wydawanie leków jedynie za 100% odpłatnością. To oczywiście wywołało sprzeciw ze strony pacjentów, którzy nie rozumiejąc całej sytuacji, zaczęli obarczać farmaceutów winą za całe zamieszanie. Chaos pogłębił brak stanowiska Ministerstwa Zdrowia w tej sprawie. Dopiero trzy dni później głos zabrał minister Bartosz Arłukowicz, oświadczając, że nawet w razie braku wpisu na recepcie będzie ona refundowana. Minister wydał takie polecenie dyrektorom oddziałów NFZ.

Rozgoryczenie? To delikatne słowo…

Tymczasem, mimo zapewnień ministra, wielu farmaceutów jeszcze przez kilka dni nie decydowało się na realizowanie recept z pieczątką „Refundacja leku do decyzji NFZ” z obawy przed utratą pieniędzy. Po trwających blisko dwa tygodnie negocjacjach miedzy lekarzami, farmaceutami a rządem udało się wypracować kompromis. Ministerstwo miało wycofać z ustawy zapis nakładający na aptekarzy i lekarzy kary związane z błędami na receptach. Niestety, w dziwnych okolicznościach, z projektu, który miał ugasić protest lekarzy, wypadły nagle przepisy chroniące farmaceutów. Jeszcze 11 stycznia w dokumencie, który trafił pod obrady rządu, znajdował się paragraf dający farmaceutom prawo odwoływania się od decyzji kontrolerów NFZ. 12 stycznia w Sejmie okazało się, że przepisu już nie ma.

– Rozgoryczenie? To naprawdę delikatne słowo. Co mamy teraz zrobić? Podjąć taką samą akcję jak lekarze? – pytał Prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, Grzegorz Kucharewicz, dodając, że z nowelizacji zniknął jeszcze jeden ważny przepis, pozwalający wydać pacjentowi tańszy zamiennik z innej grupy leków.

– Zgodnie z obowiązującymi zasadami, musimy każdemu pacjentowi zaproponować, nawet pod groźbą kary, tańsze zamienniki. Apteki nie mogą jednak zaproponować zamienników spoza listy leków refundowanych, nawet gdyby były najtańsze. Sprzedajemy więc tylko leki refundowane. Przecież to nie ma sensu. Traci na tym pacjent i państwo. To tylko pokazuje, jak wielkim bublem legislacyjnym jest ta cała ustawa – uważa Stanisław Piechula, Wiceprezes Śląskiej Izby Aptekarskiej. Na ten błąd zwracają również uwagę lekarze.

– Nie możemy na przykład wypisać antybiotyku sprawdzającego się przy zapaleniu płuc, bo jest refundowany tylko przy leczeniu zatok – mówi Paweł Delura, lekarz z Warszawy. Między innymi z tych powodów również farmaceuci zorganizowali protest przeciwko zmianom wprowadzonym przez Ministerstwo Zdrowia. Początkowo polegał on na zamykaniu aptek miedzy godziną 13 a 14, ostatecznie jednak, żeby nie utrudniać życia pacjentom, zrezygnowano z tego rozwiązania i ograniczono protest jedynie do oplakatowania aptek.

Recepta w e-Recepcie?

Zdaniem wielu komentatorów, problem z wypisywaniem recept i informacji w nich zawartych nie istniałby, gdyby w Polsce, podobnie jak np. w Szwecji, funkcjonował ogólnokrajowy system recepty elektronicznej. U naszego północnego sąsiada, zamiast wystawiać papierowe recepty, lekarze ordynują pacjentom leki za pośrednictwem komputera, przesyłając zamówienie na serwer, do którego dostęp mają wszystkie apteki w kraju. Dzięki temu rozwiązaniu szwedzka administracja nadzorująca służbę zdrowia nie musi ustalać listy leków podlegających refundacji ani zakresu bonifikaty, bo chorzy dostają zniżki od wydanej w aptece kwoty, a nie na konkretne leki. W Szwecji lekarze czy aptekarze nie muszą również sprawdzać, czy dana osoba jest uprawniona do zniżki. Refundacja za leki, podobnie jak publiczna służba zdrowia, przysługuje wszystkim i nie wiąże się z obowiązkiem płacenia składki zdrowotnej. Wystarczy posiadać numer ewidencyjny przyznawany przez urząd podatkowy. W Polsce na takie rozwiązania przyjdzie nam jeszcze długo poczekać. Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia ogłosiło dopiero przetarg na zintegrowanie prototypów Internetowego Konta Pacjenta oraz e-Recepty. Szacowana wartość zamówienia to 7,3 mln zł. Otwarcie ofert w przetargu na integrację obu aplikacji miało nastąpić 2 kwietnia 2012 r. Tymczasem wielce prawdopodobne jest, że niebawem dojdzie do kolejnego protestu lekarzy i sytuacja z pierwszych dni stycznia powtórzy się. Jednak tym razem ze zdwojoną siłą, bo lekarze nie wykluczają, że w ogóle wyjdą z państwowego systemu opieki zdrowotnej.

Konflikt trwa

Uczestnicy XI Nadzwyczajnego Zjazdu Lekarzy, który odbył się 25 lutego br. podjęli decyzję o wystąpieniu do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie konstytucyjności przepisów rozporządzenia dotyczących karania lekarzy za wystawianie recept osobom nieuprawnionym. Zjazd przyjął też uchwałę rekomendującą medykom niezawieranie umów dotyczących wystawiania recept na leki refundowane. Stanowiska lekarzy nie złagodziła ogłoszona tego samego dnia propozycja Ministerstwa Zdrowia, regulująca kwestie przepisywania zamienników leków i dająca większe pole manewru lekarzom oraz rozszerzenie listy leków refundowanych. Choć kierunek zmian zyskał aprobatę środowisk medycznych, to sama forma ich ogłoszenia stała się zarzewiem nowego konfliktu.

– Znów jest sobota wieczór i znowu mamy listę refundacyjną. Mimo obietnic pana ministra Arłukowicza, że od chwili ogłoszenia listy do wejścia jej w życie będą upływały dwa tygodnie, znowu pozostają trzy dni na wprowadzenie jej w życie. To jest skandal – podkreślił szef Naczelnej Rady Lekarskiej Maciej Hamankiewicz. Według niego takiej listy nie da się ogłaszać, jak to ujął – „w sylwestra, Wigilię i sobotę”, nie zachowując 14-dniowego terminu. Biorąc pod uwagę fakt, że w nowych propozycjach rządu nie uwzględniono postulatów farmaceutów, a środowisko lekarskie jest do nich nastawione bardzo negatywnie, najbliższe miesiące mogą upłynąć pod znakiem coraz bardziej zaostrzającego się sporu resortu zdrowia i środowiska medycznego.

Prześlij dalej